wtorek, 11 stycznia 2022 | By: Annie

"Pypcie na języku" - Michał Rusinek

                    Styczeń powitał nas ponurymi i deszczowymi dniami, a niestety, taka aura idzie u mnie w parze z niekontrolowanymi napadami ciążowej śpiączki. Zatem w związku z tym, że ostatnio odpływam średnio po dwóch stronach lektury, sięgnęłam po felietony, czyli formę idealną do czytania z doskoku, w biegu, w międzyczasie - jednym słowem bardzo kompatybilną z życiem matki. ;)

                    "Pypcie na języku" to zbiór tekstów o przeróżnych językowych smaczkach i niuansach - począwszy od zabawnych nazwisk, przez absurdy języka PRLu, aż po komiczne nazwy podróbek czy spolszczenia angielskich słów - a to tylko pierwsze z głowy przykłady. Książkę w większości poznawałam w formie audiobooka, jednocześnie układając puzzle, i z perspektywy czasu ogromnie żałuję, że nie zaznaczałam sobie fragmentów, które wywołały u mnie napady głośnego śmiechu - a było ich naprawdę sporo! Mogłabym się ich nauczyć na pamięć i teraz błyszczeć anegdotami w towarzyskich sytuacjach. ;) Michał Rusinek to prawdziwy erudyta, dowcipny i porywający gawędziarz, krakowski inteligent starej daty - wymierający, niezwykle cenny gatunek, a możliwość słuchania jak czyta własne teksty (ten głos!!!) to była naprawdę czysta przyjemność i inteligentna, błyskotliwa rozrywka. Nie mogę się doczekać kolejnych książek z tej serii, które planuję sobie zapodać w najbliższym czasie. Również obowiązkowo w formie audiobooka, bo mam wrażenie, że w przypadku akurat tej lektury forma audio podwaja jej smak. :) 

1 komentarzy:

Dominika S. pisze...

Chyba widzę coś dla mnie! Anegdoty o języku to jest to :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...