niedziela, 2 października 2022 | By: Annie

Jesienny weekend

                     Nie mam pojęcia gdzie podział się wrzesień, co więcej - przecież dopiero zaczynały się wakacje... A tu nagle październik. :) Ale witam go z radością, bardzo lubię ten miesiąc za domowe, przytulne klimaty, ciepłe swetry, żółte drzewa i chodniki pełne kasztanów... Za nami pierwszy od miesięcy weekend we czwórkę w domu, wyhamowanie, oddech, wczoraj kino, a dziś długi spacer z dziećmi po lesie w poszukiwaniu oznak jesieni. Na obiad pizza, spokojnie popołudnie z bajką Disney'a dla jednych, a z książką i kubkiem herbaty dla drugich.;) Uwielbiam takie zwykłe-niezwykłe, przepełnione spokojem, rodzinne dni, a że ze względu na pracę męża mamy ich mało - doceniam podwójnie. We wrześniu przybyło mi oczywiście sporo książek, na pamiątkę wrzucam zdjęcie stosu. Oj, mam w czym wybierać tej jesieni! A obecnie zaczytuję się w "Gwieździe porannej" Knausgarda i jestem absolutnie zachwycona! 
wtorek, 13 września 2022 | By: Annie

"Taśmy rodzinne" - Maciej Marcisz

                W kilka upalnych, sierpniowych wieczorów, w towarzystwie ciumkającego Kubusia i pysznego słonecznika, przeczytałam wreszcie "Taśmy rodzinne", czyli książkę, która krążyła na mojej orbicie czytelniczej od kilku ładnych miesięcy. Owa pozycja, rozgrywająca się na dwóch płaszczyznach czasowych, to opowieść o losach pewnej rodziny, która dorobiła się fortuny w czasach raczkującego kapitalizmu. To historia o dorastaniu, o pozorach idealnego życia, a przede wszystkim z morałem 'pieniądze szczęścia nie dają' i 'nigdy nie jest za późno, żeby się pogodzić'. Być może nostalgia za latami 90' to jeszcze nie moja tęsknota, a być może to kwestia tego, że nie polubiłam żadnego z bohaterów, w związku z czym z żadnym się nie utożsamiałam i żadnemu nie kibicowałam, ale niestety - wrażenia po lekturze mam letnie. Nie wiem czego konkretnie mi zabrakło - chyba przede wszystkim emocji. Jest zbyt przewidywalnie, powierzchownie, nie odnalazłam tu tego szumnie zapowiadanego humoru ani zachwytu obiecywanego w 10(!) blurbach. Niestety, moim zdaniem to dość przeciętna powieść, której nie wybroni sam ninetiesowy klimat (choć trzeba przyznać, że go czuć) - można przeczytać, ale zdecydowanie nie trzeba. :) 
"Włóczył się po ośrodku sam, odczuwając nastoletnią tęsknotę. Tak bardzo chciał, żeby coś się wydarzyło. Żeby coś się stało - z nim. Żeby już urósł, żeby miał włosy i mięśnie. Żeby ktoś go spotkał i dostrzegł. By otworzyły się magiczne wrota przygody, długie sekwencje zdarzeń, silne uczucia. Zakochanie. Miłość."
niedziela, 4 września 2022 | By: Annie

"Oto ciało moje" - Aleksandra Pakieła

                    Prawie ominęłam tę książkę szerokim łukiem ze względu na facebookową burzę o uprzywilejowaniu autorki, o sidłach emocjonalnego szantażu, w jakie rzekomo próbuje złapać czytelnika, a przede wszystkim przez lawinę bezlitosnej krytyki, która dosłownie zrównała tę pozycję z ziemią. Z perspektywy czasu i skończonej lektury mam poczucie, że była to burza totalnie o nic, na wyrost, okrutna i niepotrzebna, i w sumie bardzo cieszę się, że jednak ciekawość zwyciężyła, a ja spontanicznie dałam tej książce szansę, bo straciłabym możliwość poznania naprawdę ciekawego debiutu. 

                     Faktycznie, książka "Oto ciało moje" nie zachwyca literacko, jest po prostu sprawnie i dobrze napisana, ale na pewno uwagę przykuwa sama historia i w tym właśnie myślę tkwi siła tej pozycji. W formie poszatkowanych, autobiograficznych skrawków otrzymujemy tu bowiem intymny, przejmujący i bardzo szczery obraz dorastania, kształtowania relacji z własnym ciałem, aż wreszcie chorowania na bulimię. To subtelna, kobieca, delikatna lektura, która niczego nie musi udowadniać. Nie każda książka musi rzucać na kolana stylem, nie każda musi być dogłębną analizą socjologiczną zjawiska. Oszczędna, intymna proza prosto z bebechów też jest potrzebna, co więcej, bardzo taką lubię i cenię. "Oto ciało moje" połknęłam w zasadzie na raz, z wielkimi emocjami i zaangażowaniem. I piszę to nie będąc znajomą autorki, jak również nie czuje się emocjonalnie szantażowana, że książek o ważnych tematach nie można krytykować. ;) Mały offtop na koniec - przy okazji tej książki zabłądziłam przypadkiem do światka polskiej krytyki literackiej i mam wrażenie, że w dużej mierze jest to środowisko tak nieprzyjemne i toksyczne, że aż brak mi słów. Gdzie w tym wszystkim czytelnik i książki? Naprawdę nie wiem... Czuję ogromny niesmak. Cieszę się ogromnie, że istnieją blogi książkowe, że jest bookstagram i 'zwykli' pasjonaci książek. Lubię tę naszą bańkę i tylko w niej chcę poszukiwać inspiracji do kolejnych lektur i tylko w niej rozmawiać o przeczytanych książkach. Ot, zebrało mi się na wyznanie. :)
"Nigdy nie widziałam sensu w opisywaniu mojego dnia, moich uczuć. Ktoś już kiedyś zrobił to za mnie. Ja musiałam tylko wziąć do ręki żółty flamaster i znaleźć elementy własnego życia w świecie bohaterów, poskładać z nich siebie. "
czwartek, 1 września 2022 | By: Annie

Zapasy na jesień


                Kiedy mi ciężko, bo mąż na kolejnym dyżurze, a dzieci przez cały dzień dokazują, nic wieczorami nie relaksuje mnie bardziej niż szperanie w odmętach internetu w poszukiwaniu literackich smaczków za grosze. Vinted, OLX, antykwariaty na Allegro to moje małe, prywatne raje. A z każdej wyszperanej w ten sposób pozycji mam radochę dziesięć razy większą niż ze zwykłego zakupu pod wpływem reklamy z instagrama.🙃 Zatem nowa porcja zapasów literatury zrobiona, a we mnie powoli budzi się serce rasowej jesieniary i z radością zanurzam się w przutulno-domowy klimat. Zapas herbat, koc w kratę i nowa lampa także już czekają gotowe na długie, jesienne wieczory, a ja, jak zawsze, łudzę się, że dzieci dadzą mi choć trochę poczytać. ;) 
środa, 10 sierpnia 2022 | By: Annie

"Beze mnie jesteś nikim" - Jacek Hołub

                   Książki Jacka Hołuba rozkładają mnie na łopatki. Na płaszczyźnie emocjonalnej chyba żaden inny autor reportaży nie potrafi tak porazić mnie siłą pozornie zwyczajnie opowiedzianej historii. Moc i uniwersalność tych lektur tkwi właśnie w ich prostocie, świetnie wyselekcjonowanych opowieściach, braku ocen i moralizatorstwa - bo czasem mniej znaczy lepiej i Jacek Hołub doskonale o tym wie. W "Beze mnie jesteś nikim" ponownie oddaje głos swoim bohaterom - tym razem na tapecie przemoc odmieniona przez wszystkie przypadki. Jedna historia, nie powiem która, dosłownie poraziła mnie, poruszyła do łez i dała gigantycznego kopa do przemyśleń, również o moim własnym zachowaniu. Jedyny malutki zarzut - wolę jak każdy rozdział poświęcony jest osobnej historii, a nie przeplatance dwóch - łatwiej wtedy o skupienie i zaangażowanie. Ale to detal. W przeciągu kilku tygodni przeczytałam trzy reportaże Jacka Hołuba i nadal mi mało. Teraz czekam na kolejne. To była niesamowita lekcja społecznej wrażliwości, która powinna być powszechnie obowiązkowa. Bardzo polecam, wszystkim bez wyjątku. 
poniedziałek, 8 sierpnia 2022 | By: Annie

"Przechodząc przez próg, zagwiżdżę" - Wiktoria Bieżuńska

                       Oto książka, która zabrała mnie w sentymentalną podróż do czasów dzieciństwa, kiedy co roku dwa tygodnie każdych wakacji spędzałam u babci mieszkającej w pewnym niedużym, prowincjonalnym miasteczku. Pamiętam długie, ciągnące się jak guma do żucia, upalne dni, ciągłą krzątaninę w kuchni, zarośnięte chwastami place zabaw, w salonie królowały meblościanka i wersalka, w kącie dracena, a na parapecie mieszkała wystawa sadzonek w opakowaniach po margarynie. Jednak na tych ninetiesowych nostalgiach podobieństwa między nami się kończą, bo życie bezimiennej bohaterki dalekie jest od wakacyjnej beztroski. Dla swoich bliskich jest niemal niewidzialna, choć wszystkimi zmysłami chłonie i obserwuje rzeczywistość, która wypełniona jest kłótniami rodziców i wyzwaniami dorastania. To właśnie z jej perspektywy poznajemy tę opowieść. Myślę, że książka świetnie obrazuje jeszcze do niedawna powszechnie obowiązujący styl wychowywania, w którym to dzieci były traktowane na równi z meblami, ciągle tylko plątały się dorosłym pod nogami i ogólnie im mniej zawracały głowę, tym lepiej. Jednak mimo wszystko, pośród tego całego smutku i samotności, w tej prozie skrywa się również sporo nieuchwytnego ciepła, przytulności - to prawdziwie słodko-gorzka lektura. 

                     Od pierwszych stron "Przechodząc przez próg, zagwiżdżę" otula gęstym, mięsistym, bardzo obrazowym stylem. To naprawdę świetny, wyróżniający się debiut, który co krok zaskakuje pięknymi, bardzo plastycznymi zdaniami oraz nieoczywistymi metaforami. Bardzo pożywna proza, którą czysta się znakomicie, a ten nieco duszny, oblepiający nastrój lat 90' pozostanie że mną na długo. Literatura piękna przed duże P. Będę uważnie i bardzo niecierpliwie wypatrywała kolejnych książek autorki. Baaaardzo polecam! 
wtorek, 2 sierpnia 2022 | By: Annie

"Wizyta" - Katharina Volckmer

                   Nie umiem obiektywnie ocenić tej książki. Mam wrażenie, że coś mi umyka, jakieś drugie dno, ironia, a może po prostu sięgnęłam po nią w niewłaściwym momencie, ale na płaszczyźnie czysto subiektywnej, emocjonalnej - nie podobała mi się ta lektura. "Wizyta" to dziwaczny eksperymentalny monolog, strumień świadomości jakim pacjentka raczy swojego lekarza podczas badania. Seksroboty, fantazje seksualne z Hitlerem w roli głównej, miłosne perypetie, rodzinne sekrety - czego w tej książce nie ma! To pozycja mocno obrazoburcza, miałam wrażenie, że miejscami na siłę kontrowersyjna oraz w dużej mierze zwyczajnie... nudna. Jedyne ciekawsze dla mnie spostrzeżenia to te dotyczące problemów tożsamościowych współczesnych Niemców, ich postrzegania Żydów, dziedzictwa winy, ale na ile jest to lektura reprezentatywna dla całego narodu, ciężko powiedzieć. Wszelkie inne, potencjalnie intrygujące treści giną niestety w natłoku bezsensownej gadaniny - a przynajmniej ja nie umiałam jej docenić. To chyba najsłabsza Pauza, którą do tej pory przeczytałam, co oczywiście nie zmienia faktu, że nadal uwielbiam to wydawnictwo.

"Lecz po dziś dzień, panie doktorze, żyjący Żyd stanowi dla każdego Niemca przyczynę wielkiego podniecenia - w dzieciństwie nikt nas nie przygotował na coś takiego. Przywykliśmy wyłącznie do Żydów martwych albo zgnębionych, patrzących na nas z nieskończonych szarych fotografii albo z jakiegoś dalekiego wygnania, zawsze bez uśmiechu, podczas gdy my zaciągnęliśmy u nich wieczny dług. (...) W naszej wyobraźni żaden Żyd nie mógłby być zwykłym taksówkarzem."
poniedziałek, 1 sierpnia 2022 | By: Annie

Lipiec, Mazury, nowe książki

                  Lipiec minął nie wiadomo kiedy, podobnie jak nasz wakacyjny wyjazd na Mazury - czas z dwójką dzieci pędzi jakby na podwójnym przyspieszeniu. 😅 Gdzieś w międzyczasie udało mi się połknąć kolejne smakowite lektury - apetyt na czytanie, szczególnie reportaży, mam bowiem ogromny, gorzej z dostępnością wolnego czasu. Co oczywiście nie przeszkadza mi w robieniu zapasów na kryzysowe czasy. Oto stosikowe efekty. 😜


Kilka wakacyjnych kadrów na pamiątkę:

niedziela, 17 lipca 2022 | By: Annie

"Bez wstydu" - Karolina Rogaska

                      Ta książka niestety przełamała moją passę czytania wyłącznie doskonałych reportaży, co więcej, jestem nią mocno rozczarowana, ale co konkretnie mi w niej nie zaklikało - od paru dni myślę i myślę - i strasznie ciężko mi to sprecyzować. W "Bez wstydu" Karolina Rogaska opisuje jak wygląda praca seksualna w Polsce - kamerki, taniec na rurze, kluby dla swingersów, produkcja filmów pornograficznych, eskortki... Na pewno nie jest to przekrojowy reportaż, nie ma tu 'mrocznej' strony - wszyscy bohaterowie pracują z własnej woli i, co więcej - pracę tę lubią. To chyba właśnie pewna powierzchowność, jednostronność i wybiórczość przedstawionych historii, dziwnie położony nacisk na korzyści prostytucji, prezentowanie jej jako ciekawego, całkiem fajnego sposobu zarabiania - ta książka po prostu nie współgrała z moim poczuciem moralności. Obecne w tle narkotyki, alkohol, depresja, budowanie poczucia własnej wartości dzięki klientom - to wszystko zostaje pominięte milczeniem i nie jest rozpatrywane jako problem związany z sexworkingiem. Niestety, nie wszystkie trudności bohaterów można wytłumaczyć wyłącznie brakiem zrozumienia i akceptacji przez społeczeństwo, jak usiłuje przekonać nas autorka. 

                      Książkę czytało mi się topornie, za dużo w niej opisów wyglądu, informacji czy ktoś przyszedł punktualnie na spotkanie, a za mało głębi i emocji w rozmowach. Za dużo było również samej autorki i jej prywatnych odczuć. Przyznaję, są też momenty interesujące, ciekawostki z biznesu, różne smaczki. No i jednak lektura skłoniła mnie do pewnych przemyśleń - czy sexworking powinien być zalegalizowany, czy wprost przeciwnie - całkowicie zdelegalizowany? Czy można postrzegać go jako feministyczne zajęcie? Niestety, książki raczej nie polecam. Jest zbyt powierzchowna, jednostronna, moim zdaniem nie dotyka sedna zagadnienia. To reportaż z tezą, a takie rzadko kiedy bywają satysfakcjonujące. 
czwartek, 14 lipca 2022 | By: Annie

"Pogo" - Jakub Sieczko

                      Od lat uważnie śledzę i pochłaniam wszelkie nowości ukazujące się w tematyce okołomedycznej, więc gdy tylko wypatrzyłam "Pogo" na Warszawskich Targach Książki, moje serce zabiło mocniej. Mało mi pracowych opowieści męża, mało mi wspólnie oglądanych wieczorami seriali medycznych, lubię sobie jeszcze dołożyć odpowiednią lekturę. 😜

                      "Pogo" to zapis wspomnień i spostrzeżeń z wielu lat spędzonych na karetce na warszawskim Grochowie. Autorem jest lekarz anestezjolog, który w trakcie tej pracy poznał od poszewki ciemną stronę miasta - mroczny rewers, który skrywa meliny bezdomnych, pełne samotności mieszkania starszych osób, a także nocne kluby czy wille bogaczy. Śmierć jest bowiem zaskakująco demokratyczna, a pracując na karetce można ją poznać w każdym możliwym wydaniu. Niektóre historie dotykają do żywego, trudno się z nich otrząsnąć. Poraża zestawienie rutyny, codzienności ratowników z największym ludzkim dramatem. "Ona przeżywa właśnie najgorszy dzień swojego życia. Ja bym pospał." Sami nie postrzegają siebie jako bohaterów, choć myślę, że ciężko o bardziej wyniszczającą, trudną i niedocenianą pracę... 

                    Jakub Sieczko pisze naprawdę dobrze, zaskakuje metaforą, porównaniem, jego język jest żywy i plastyczny - często pełen sarkazmu, ironii, a kiedy indziej humoru. Na pewno nie jest to kolejna średnia literacko pozycja z półki 'wyznania kasjerki/sprzątaczki/stewardesy'. "Pogo" to lektura krótka, ale też bardzo treściwa, mądra i wspaniale napisana. Zaskakująca i przewrotna. Ważna lekcja empatii i przypominajka o tym, co w życiu ważne. Prawdziwa Warszawa i jej mieszkańcy przeglądają się w niej jak w lustrze. Bardzo polecam! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...