środa, 13 listopada 2019 | By: Annie

Z biblioteczki Laurki - październik 2019

                       Myślałam, że to wrzesień był zabiegany, październik miał być oddechem - wyszło jak wyszło - ale to, co dzieje się w listopadzie przechodzi wszelkie normy intensywności i ilości rzeczy możliwych do upchnięcia w minimalnej ilości czasu. Nie narzekam, bo zmiany niemal wyłącznie pozytywne - mąż dostał wymarzoną pracę, nowy samochód, nowe perspektywy mieszkaniowe - wszystko układa się lepiej niż moglibyśmy marzyć, no ale czasem człowiekowi przydałby się dzień lub dwa oddechu, bez kolejnych wieści, zmian i spotkań. Ufff. To tak gwoli zanotowania 'jak to było' ku własnej ulotnej pamięci. W każdym razie listopad trwa, więc uzupełniam zaległy wpis z nabytkami z października. Wydawało mi się, że kupiłam malutko, tyle co nic - właściwie zastanawiałam się nawet czy wpisu nie pominąć. Zmyliła mnie chyba forma zakupów, bo zamówiłam, nie jak zazwyczaj, jedną czy dwie wielkie paki książek, ale po kilka pozycji w formie wielu drobnych przesyłek. I tak przez cały miesiąc trochę się tego zgromadziło, a gdy zebrałam to wszystko do kupy, wyszedł całkiem przyzwoity stos. Tematem przewodnim była chyba pogoń za wyprzedanymi nakładami. 


                       Po uszy zanurzyłam się już w świątecznym klimacie. Część z tych pozycji pochowałam i będę stopniowo dozowała Laurce na Mikołajki i Święta. "Prezent dla Cebulki" kupiony na zaś, ale bałam się, że za parę lat już nie dostanę tej przepięknej opowieści. Wreszcie jakimś cudem dorwałam też "Gruffalo", ale chyba i tak zamówię wersję angielskojęzyczną. Ta polska brzmi jakoś tak... sztucznie..? "Mądre bajki" nabyłam z rozpędu, co chwila gdzieś się przewijały, a akurat zabrakło mi kilku złotych do darmowej wysyłki. Dalej dwie książki po angielsku - nowy Spot z klapkami do stopniowo rozrastającej się kolekcji oraz kolejna pozycja z serii "Usborne Baby's Very First", którą znamy i lubimy już od dawna, nie mogłam więc przejść obojętnie obok wydania świątecznego. Cudeńko! Na koniec nasz absolutnie największy hit książkowy ostatnich tygodni - "Nie płacz, króliczku". Codziennie nieskończoną ilość razy dmuchany, głaszczemy, otrzepujemy i przyklejamy prawdziwe plasterki króliczkowi. ;)




                        Zakochałam się w wydaniach z serii Mistrzowie Ilustracji, chcę stopniowo zebrać wszystkie tomy kolekcji. Niestety, niektóre pozycje są już niedostępne... "Babcię na jabłoni" i "Cukiernię pod Pierożkiem z Wiśniami" dostałam jeszcze bez problemu, ale nakład "Gałki od łóżka" jest już niemal wyczerpany - po swój egzemplarz pojechałam specjalnie do firmowej księgarni wydawnictwa Dwie Siostry, przy okazji odkrywając fajną nową lokalizację na mieście. "Poczytaj mi mamo. Księga druga" to jeden z książkowych prezentów, które zaplanowałam dla Laurki. W zeszłym roku dostała księgę pierwszą i ogólnie mam plan, że co roku będzie dostawała pod choinkę kolejną część wraz z dedykacją, aż uzbieramy wszystkie. Myślę, że za jakiś czas będzie z tego fajna pamiątka. :) „Mary Poppins" w tym właśnie wydaniu to mój zdecydowanie największy łup książkowy z tego stosu, wreszcie dorwałam na allegro, a czaiłam się od miesięcy! I szczerze pojąć tego nie mogę - czemu nikt takich książek-legend nie wznawia, czemu odchodzą w zapomnienie? Przyznam, że ja w dzieciństwie nie czytałam przygód tej oryginalnej niani, ale teraz chcę nadrobić zaległości. Na koniec, jak wisienka na torcie, "Księga ryków" autora naszej absolutnie ukochanej i zaczytanej "Księgi dźwięków". Niestety, tu też powoli wyczerpuje się nakład, więc jeśli chcecie mieć własny egzemplarz, to spieszcie do księgarni!

1 komentarzy:

Sylwia (nieperfekcyjnie.pl) pisze...

"Prezent dla Cebulki" to przecudowna opowieść - cieszę się, że moje dzieciaczki mają ją w swojej biblioteczce. Wy też na pewno nie będziecie żałować!

Publikowanie komentarza

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...