sobota, 20 lipca 2019 | By: Annie

Hoduję małego książkoholika... czyli szaleństwo stosikowe :)

                      Jakiś czas temu przestałam dokumentować stosy, które regularnie pojawiają się w naszym mieszkanku, jednak tym razem wyjątkowo udało mi się zrobić zdjęcia nabytków lipcowych zanim książki rozpęzły się po wszystkich zakątkach domu. Wrzucam zatem na pamiątkę kilka ujęć - czemu nie. Ostatnio jestem dość monotematyczna w zakupach, a tematy przewodnie są dwa - literatura dziecięca oraz parentingowa - czyli dwa działy, które dotychczas omijałam najszerszym łukiem. Dla siebie ograniczam się do ebooków z Legimi, więc raczej mało fotogenicznie. ;)

                      Naprawdę ogromną frajdę sprawia mi kompletowanie biblioteczki Laurki, która myślę, że liczy już więcej książek niż niejednego dorosłego. Powoli wspólnie odkrywamy świat literatury dziecięcej, poznajemy nowych autorów, wydawnictwa... Wybór jest przeogromny. Niemniej staram się podchodzić rozsądnie, wyławiać i proponować jej tylko te naprawdę wartościowe pozycje, oryginalne, pomysłowe, po jednej czy dwie z danego typu - wiadomo, nie sztuka nakupować mnóstwo książeczek, które będą potem leżeć i się kurzyć nieczytane. Polegam na swoim nosie, intuicji i internetowych polecankach innych mam. A radość z tych skrupulatnie wybranych zakupów, a potem ze wspólnego oglądania nowości, mam przeogromną. Moja Córeczka jest pod tym względem bardzo wdzięczna, naprawdę kocha książki, cieszy się na ich widok, ma swoje ulubione tytuły (o nich kiedyś napiszę, pewnie na roczek), bardzo lubi wspólne czytanie, pokazywanie obrazków, sama przekręca strony - to jej ulubiona czynność. Serce mi rośnie jak zaczynamy zabawy z rana, a ona pierwsze co, to w całym stosie kolorowych zabawek wyławia książeczkę i podaje mi ją do przeczytania... Dla takich chwil warto mieć dziecko, serio. ;) To moje spełnienie marzeń o macierzyństwie.


                        Pierwszy stos to wyraz mojej miłości do wydawnictwa Mamania, zbieram wszystko, co wydali, przede wszystkim kocham ich poradniki, które doskonale wpasowują się w moją wizję rodzicielstwa - bliskość, noszenie, BLW, NHN... Zbieram i czytam te pozycje namiętnie (też popełnię kiedyś osobny wpis na ten temat) - tu "W głębi kontinuum" do kolekcji oraz "Nowe alaantkowe BLW" - czyli druga z serii jedynych książek kucharskich, z których naprawdę lubię gotować. Ostatnio zaczęłam zapoznawać się również z seriami dla ciut starszych dzieci - na pierwszy ogień poszedł "Magiczny domek na drzewie". Również "Kiedyś" oraz "Kuku i historia pępka" to pozycje, które jeszcze trochę poczekają na swój czas - na razie są chyba bardziej dla mnie, do wzruszania się. Zachwyciła mnie idea pępka jako dożywotniej pamiątki po mamie. ;) Długo czekałam ma wznowienie "Kto zjadł biedronkę", ale ta książeczka niestety nie spodobała się Laurce tak bardzo, jak sądziłam. Zdecydowanie preferuje podobne w zamyśle "Mniam" Canizalesa. Mój mąż planuje dla naszej Córeczki karierę astrofizyka ;), także nie mogło zabraknąć tu również nowości upamiętniającej lądowanie na Księżycu - jest zaskakująco poprawna merytorycznie, wielkie brawa! Do tego pokochany ostatnio Spot, a filcowe klapki są naprawdę super, przetrwają nawet największe lekturowe emocje.
Oraz przypadkiem wyszperany, nasz wielki prywatny hit od wydawnictwa Tekturka - dwie książeczki ze zdjęciami twarzy - genialne dla malucha, Laura je uwielbia, zaśmiewa się przy oglądaniu w głos!!! Dwie kolejne pozycje, których tytułów nie widać - dopiero teraz zauważyłam - to wspomnienia z mojego dzieciństwa: "Piłka" i "Grzybobranie". Lubię wracać do tytułów sprzed lat, niestety wielu nie pamiętam lub są od dawna niedostępne...

                      Kolejny stos bez tematu przewodniego, taka trochę zbieranina. ;) "Mops Klops", bo zaswędział mnie czytelniczy nos, a Laurka uwielbia pieski. "Uczuciometr inspektora krokodyla" polecają absolutnie wszyscy i wszędzie - mamy i my, kupiony na zaś - i faktycznie, jest rewelacyjny. "Dlaczego sztuka pełna jest golasów" to polecanka z instagrama Panny Swawolnej, obowiązkowo musiałam mieć w naszych zbiorach, ale niestety spełnił się najgorszy koszmar książkoholika, czyli wyczerpany nakład. Jednak w końcu udało się dorwać własny egzemplarz i jestem niemal pewna, że upolowałam ostatni nieużywany na rynku. A było to w pewnej zapomnianej księgarni na Powiślu. :) Do tego jeszcze"Stworki", czyli urocza maluszkowa dotykanka. Plus jeszcze jeden Spot.


                           Tutaj ponownie przypadkowa zbieranina. :) "Tam, gdzie żyją dzikie stwory" to pozycja podobno kultowa, a mnie zachwyciły ilustracje. Lubię mamęginekolog, przeszłam z nią przez ciążę, naprawdę doceniam to, co robi dla edukacji medycznej społeczeństwa. Skusiłam się zatem na jej książkę kucharską w ramach przedwczesnego prezentu imieninowego od samej siebie. Jeszcze nie miałam okazji jej przejrzeć, natomiast moja mama skrytykowała. :p Zobaczymy czy było warto kupić, mam nadzieję, że jednak tak... "Naciśnij mnie" to kolejna książka-legenda i genialny w swojej prostocie pomysł. Musiałam mieć w biblioteczce i planuję zakupić więcej książek tego autora, bo jestem nim totalnie zauroczona. Dalej dwie pierwsze części "Biura detektywistycznego Lassego i Mai" - tu ponownie powoli odkrywam serie dla starszych dzieci. Do tego rewelacyjny poradnik "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka", jestem właśnie w trakcie czytania i ogromnie żałuję, że dopiero teraz na niego natrafiłam!  Na deser "That's not my monster", czyli książeczka-dotykanka zamówiona z bookdepository, cudna!




                         Powyższych zdjęć nie będę szczegółowo opisywać, to przeróżne kolorowanki, książeczki aktywnościowe, naklejanki, zeszyty ćwiczeń. Nie znam się na tym w ogóle, kupuję w ciemno, na zaś. Zdjęcia wyrzucam chyba bardziej dla siebie, żeby potem pamiętać co już kupiłam i nie dublować. Mam nadzieję, że coś się z tego Laurze spodoba :) Plus świetne karty od Kapitana Nauki, z których korzystamy już dziś. Ufff, koniec! ;) Ktoś dotrwał? Muszę częściej wrzucać takie wpisy, myślę że to będzie fajna pamiątka na przyszłość, taka kronika jak stopniowo powstawała biblioteczka Laury. Jeśli macie jakieś polecanki z literatury dziecięcej, koniecznie dajcie znać! Chłonę wiedzę w tym temacie. :)

2 komentarzy:

Asia Hadzik pisze...

Miłego czytania!

TZW POLSKA pisze...

Miłego !!! <3

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...