czwartek, 2 maja 2019 | By: Annie

Falstart w tym roku, czyli "Kasacja" Remigiusza Mroza

                      Maj... miesiąc bzów i uczty literackiej... czytania na świeżym powietrzu, mnóstwa smakowitych premier oraz Warszawskich Targów Książki. A ja wreszcie wróciłam do spisywania wrażeń czytelniczych! I nie są to słowa rzucone na wiatr, a naprawdę mam kilka napisanych notek w zanadrzu. ;) Jednak, aby nie utonąć i nie zagubić się w tej lawinie zaległości, oraz by choć trochę nadać moim czytelniczym perypetiom znamiona jakiegokolwiek porządku i chronologii, postanowiłam narzucić sobie nieco rygoru - na razie cofnę się literackimi wspomnieniami do samego początku tego roku, a następnie będę w miarę możliwości konsekwentnie opisywała kolejne lektury, aż dojdę do tych bieżących. Dopiero wtedy wrócę myślami do pominiętych książek z 2018...

                      Tym samym rok 2019 otworzyłam "Kasacją" Remigiusza Mroza - czyli pierwszym tomem popularnego i czytanego chyba przez wszystkich prócz mnie cyklu o adwokatce Chyłce. Oby ta lektura nie stanowiła wróżby na następnych dwanaście miesięcy, bo niestety, kiepski był to start, a odczucia mam bardzo chłodne. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że historia została opowiedziana po łebkach, nieuważnie. Zupełnie nieprawdopodobne w moim mniemaniu zakończenie i motywy nijak nie składają mi się w głowie w jedną logiczną i sensowną całość. Jedyny plus to dla mnie możliwość wglądu w pracę w kancelarii adwokackiej oraz ciekawostki prawnicze. 

                      Przyznam, że nie jestem fanką Mroza - moim zdaniem za bardzo idzie w ilość, co odbija się negatywnie na jakości. Jego książki są dla mnie trochę jak wydmuszki - niby pomysł ciekawy, niby sprawnie napisane - na pierwszy rzut oka ciężko zarzucić im coś konkretnego - a jednak głębi, wiarygodnych bohaterów czy prawdziwych emocji na próżno w nich szukać. Przyznaję, że do sięgnięcia po "Kasację" skłonił mnie serial nakręcony na podstawie tomu drugiego serii - spodobał mi się i wciągnął niesamowicie. Przykro mi to pisać, bo sercem zawsze stoję po stronie literatury, ale książka na jego tle jest nudnawa, rozwleczona, a postaci Chyłki i Zordona tak mało wyraziste przy swoich serialowych odpowiednikach... Jak dla mnie to bez smaku, mocno nijaka lektura. Jest tyle rewelacyjnych kryminałów, więc po co zadowalać się czymś tak przeciętnym. Jestem na nie. I dziwię się popularności tej serii. :(

4 komentarzy:

Sylwia (nieperfekcyjnie.pl) pisze...

Po pierwsze - podziwiam za pisanie o książkach dawno przeczytanych, bo ja jeśli nie spiszę swoich wrażeń w przeciągu najbliższych dni, to potem kompletnie nie umiem zebrać myśli, a niekiedy nie pamiętam już akcji. Co do twórczości Mroza - czytałam "Behawiorystę", ktory już mnie nie zachwycił, dlatego nie mam ochoty na więcej, tym bardziej jego rozwleczone serie.

Annie pisze...

Sylwia - zdarza się, że tuż po lekturze robię króciutkie notatki, raptem parę haseł w notatniku na telefonie, to pomaga przywołać po czasie wrażenia. :) ale zazwyczaj polegam jednak tylko na swojej pamięci, wyćwiczonej na studiach, i jakoś notka się pisze ;) choć nie ukrywam, że faktycznie najłatwiej jest bezpośrednio po lekturze. A co do Mroza - przeczytałam kilka jego książek i "Behawiorysta" był wśród nich zdecydowanie najlepszy! Także nic a nic nie tracisz omijając jego twórczość ;))) chyba pójdę za Twoim przykładem.

Osobliwe Delirium pisze...

Kasacji nie czytałam jeszcze, choć mam w planach, chciałabym wyrobić sobie własną opinię. Czytałam natomiast Ekspozycję oraz kontynuację, cykl nieco oderwany od rzeczywistości, aczkolwiek wciąga. Pozdrawiam
Osobliwe Delirium

Annie pisze...

Osobliwe Delirium - własna opinia zawsze na plus :) Mróz napisał tyle serii, że ja się już gubię w tych tytułach, zwłaszcza, że wszytkie są jednowyrazowe ;) Ja na razie zrobię dłuuugą przerwę od Mroza ;)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...