niedziela, 26 marca 2017 | By: Annie

"Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu" - Anna McPartlin

                     Nie lubię czytelniczej monotonii, dlatego postanowiłam, że pora na małą przerwę od thrillerów. Dla urozmaicenia zaserwowałam sobie zatem rasową obyczajówkę, która skusiła mnie podczas ostatniej wizyty w bibliotece. To druga wydana w Polsce powieść autorki „Ostatnich dni Królika” – przepięknej książki, która zachwyciła mnie jesienią półtora roku temu. Jeśli chodzi o „Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu” to aż takiego zachwytu nie podzielę, choć książka jest bardzo dobra i to wciąż ten sam poruszający styl powieści – zabawny, lekki, ale też dramatyczny i dotykający poważnych tematów; słodko-gorzki, choć jednocześnie optymistyczny. Siłę tej książki stanowią przede wszystkim przesympatyczni bohaterowie, których lubi się od pierwszej strony.

                       Cała historia to w pewnym sensie retrospekcja - opowieść Maisie o utracie ukochanego syna. Właściwie od samego początku znamy zakończenie tej książki - poznajemy tylko okoliczności, które doprowadziły do tragedii. W rezultacie, chyba właśnie przez tę znajomość finału, "Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu" nie wywołało we mnie takiej lawiny emocji jak "Ostatnie dni Królika", ale to jednak wciąż dość emocjonująca historia o walce z przeciwnościami losu na dublińskim przedmieściu z lat 90’, opowieść o homofobii i o tym jakie piekiełko ludzie bezinteresownie potrafią zgotować innym. Jednocześnie nasuwa się refleksja jak ogromny, a jednak wciąż za mały postęp wykonaliśmy jako społeczeństwo, cywilizacja względem tolerancji homoseksualizmu...

                    "Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu" to pełna ciepła i mądrości książka obyczajowa. Żadne tam arcydzieło, ale w pewien sposób bardzo wartościowa lektura, wypełniająca serce dobrymi emocjami. Niezbyt głęboka, ale pozytywna, w sam raz, aby zdystansować się od swoich trywialnych, wyimaginowanych problemów i docenić szczęście dnia codziennego. I przypomnieć sobie, że w każdej sytuacji warto – mimo wszystko – starać się być po prostu dobrym, przyzwoitym człowiekiem. Czyta się błyskawicznie, 400 stron połknęłam nawet nie wiem kiedy. Jest coś w pisarstwie Anny McPartlin, co przypomina mi twórczość Jojo Moyes czy Marian Keyes. Czytadło z jakością. Jeśli lubicie tego typu przystępnie napisane, ale też pełne emocji i wzruszajace obyczajówki - gorąco polecam twórczość Anny McPartlin.

2 komentarzy:

Tirindeth pisze...

Warto sięgać po takie książki - emocjonujące i uczące czegoś. Okładka moim zdaniem świetna, prosta ale jednak ma coś w sobie. Jestem bardzo ciekawa tej lektury :)

Sylwia pisze...

Bardzo dobrze wspominam tę książkę, więc tym większą ochotę mam na "Ostatnie dni Królika".

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...