czwartek, 29 grudnia 2016 | By: Annie

"Polskie Archiwum X" - Piotr Litka, Bogdan Michalec, Mariusz Nowak

                       Ależ byłam podekscytowana tą lekturą! Wyobrażałam sobie, że będą to fascynujące i przyprawiające o dreszcz emocji rozwiązania zagadek sprzed lat, angażujące najnowsze osiągnięcia techniki NMR czy też biologii molekularnej. Prawdziwe Archiwum X, tyle że w wykonaniu krakowskich policjantów. Niestety, rozczarowałam się mocno, ponieważ książka przede wszystkim nie jest interesująco napisana, a miejscami pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że nudno i strasznie bezpłciowo. Z jednej strony dobrze, że autorzy nie podeszli do tematu sensacyjnie i tabloidowo, z drugiej mam jednak wrażenie, że sprawniejszy autor wycisnąłby z tych historii znacznie więcej emocji, napięcia i wrażeń – a tego właśnie zabrakło mi podczas lektury. Choć kto wie – może to nie kwestia autora, a po prostu szarej, polskiej rzeczywistości, która nijak nie przypomina tej z CSI. Bo szczerze mówiąc, już chwilę po lekturze, wszystkie te opisane śledztwa zlewają się w jedno, a że jest to przeważnie ten sam schemat – zgłaszane jest zaginiecie, wiadomo, że to morderstwo, ale dopóki nie ma ciała, nie można nikogo oskarżyć - trudno czuć się zaintrygowanym czy jakoś wybitnie zaciekawionym przy którejś tam z kolei zagadce. Tylko jedna ze spraw mnie poruszyła i dotknęła - „Zabójstwo radcy prawnego” – aż ciarki przeszły mi po plecach. Niemniej nie rozumiem jak można mówić tu o wielkich sukcesach śledczych, skoro większość przypadków polega na tym, że sprawcy, nękani wyrzutami sumienia, sami zgłaszają się na policję i wyznają swoją winę. Większość z nich to latami maltretowane kobiety, które zabiły w obronie własnej lub dzieci. A teraz, po kilku lub kilkunastu latach, pójdą odsiedzieć wyroki… Chyba czasami jednak lepiej nie drążyć, co skrywa ziemia… Na pewno nie jest to też tekst dopracowany – sporo tu nielogiczności, mam wrażenie, że opisuje sytuacje bardzo powierzchownie, na sucho, jakby nie doceniając swojego czytelnika - nie wiem, może to kwestia konieczności zachowania ‘tajemnicy śledztwa’… Dużo tu również irytujących wtrętów o ‘złych emocjach’, a język…. też jest właściwie… żaden. I choć spodziewałam się, że książkę połknę w jeden wieczór, to męczyłam ją i czytałam na raty, właściwie niemal zmusiłam się, żeby jednak skończyć lekturę przed oddaniem do biblioteki – cieszę się, że wstrzymałam się z kupnem. Czy to braki pisarskie twórców, którzy nie potrafili wykorzystać dobrego tematu, czy po prostu monotonia i powtarzalność popełnianych w Polsce zbrodni, tak wiernie oddana przez autorów - nie wiem. W każdym razie powstała z tego oschła, nieciekawa i zwyczajnie średnia książka. :/ A zapowiadało się tak dobrze…

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...