niedziela, 23 października 2016 | By: Annie

"Ta, którą znam" - Małgorzata Warda

                     Lubię powieści Małgorzaty Wardy, dobrze się je czyta jesienią. Lubię jej obrazowy sposób opisywania pogody oraz nastroju, i lubię również jej zagubione bohaterki. Niecierpliwie wypatruję kolejnych książek w dziale nowości i zapowiedzi, a ich czytanie zawsze sprawia mi mnóstwo przyjemności. Tym razem poznajemy historię modelki Ady, która wraca w rodzinne strony, aby po śmierci siostry zaopiekować się dwójką jej dzieci. I choć smacznie i szybko połknęłam rownież i tę pozycję, to jednak paradoksalnie wcale nie jestem ślepa na wady tej i innych powieści, które wyszły spod pióra pani Wardy - więc zacznę przekornie, bo od minusów – a zbierało mi się na przemyślenia już od pewnego czasu.

                      Nie wiem - czy to kwestia bardzo charakterystycznego stylu autorki, na tyle wyrazistego, że zaciera on ramy różnych historii, upodabniając je do siebie i z czasem zlewając wszystko w jedną bezkształtną, literacką masę – mam tu na myśli kompozycję tekstu, chronologię odkrywania wydarzeń i sposób narracji. A może to jednak skłonność poruszania raz po raz tematu zaginięcia i kwestia mrocznego sekretu, który skrywa niemal każda główna postać? W każdym bądź razie jeśli chodzi o prozę pani Wardy to od pewnego czasu mam wrażenie jakbym czytała w kółko jedną i tę samą książkę – w mojej pamięci wyróżnia się tylko rewelacyjne „Jak oddech”, ale o czym była na przykład „Najpiękniejsza na niebie” - prawie nie jestem w stanie powiedzieć. Historie niby się różnią, ale tylko pozornie, bo za każdym razem to jakby ta sama bohaterka, ktoś się gubi, ktoś ma mroczną tajemnicę z przeszłości, ktoś ląduje w szpitalu. Zawsze są to dwie płaszczyzny wydarzeń połączone za pomocą retrospekcji. To również ciągle te same uczucia i powielane odcienie emocji. I to jest ok – spodobało mi się przy pierwszym spotkaniu z autorką, więc tego też poniekąd oczekuję od wszystkich kolejnych jej powieści – dlatego w ogóle po nie sięgam.

                   Ale. No właśnie – ale. Gdzie biegnie granica między wyrazistym stylem i skupieniem autora na danym temacie, a powielaniem schematu raz po raz? Jeszcze dwie-trzy takie pozycje i pewnie Małgorzata Warda tę cienką linię przekroczy, a zatem wpadnie w utarty tor pisania książek z jednej kalki – tak pisze Jodi Picoult, tak pisze również Nora Roberts... Towarzystwo lubiane, popularne, ale dla tak zdolnej pisarki nieodpowiednie – bo choć to pewnie będą książki dobre, to ile razy można czytać to samo? A dlaczego by nie spróbować sięgnąć głębiej? Zerwać ze stereotypami, poszerzyć tematykę, spróbować innej narracji? Chętnie przeczytałabym w wydaniu autorki coś innego, może mniej pop-literackiego - tak mi się marzy, choć zaznaczam, że „Ta, którą znam” nie jest książką złą. Wprost przeciwnie – to powieść dobra, wciągająca, naprawdę na poziomie i umiejętnie napisana. Czyta się ją znakomicie i pewnie gdyby było to moje pierwsze spotkanie z pisarką, byłabym zachwycona. Niemniej w ostatnich latach przeczytałam wszystko, co wyszło spod jej pióra, więc staram się oceniać przekrojowo. I takie mam przemyślenia. Ale abstrahując od narzekań (być może niesłusznych i na wyrost), gorąco polecam wszystkim twórczość Małgorzaty Wardy, w tym także tę oto książkę. Ta pani potrafi pisać i jeśli chodzi o wciągające obyczajówki to jest na polskim rynku najlepsza – moim zdaniem. Trzyma poziom i nie rozczarowuje. Niemniej liczę, że jeszcze się rozwinie, bo od zdolnych autorów wymagamy przecież więcej, prawda? :)

3 komentarzy:

Little Decoy pisze...

Książki pani Wardy jeszcze przede mną, ale chętnie się z nimi zapoznam ;)
Pozdrawiam!

Sylwia pisze...

Ten tytuł czeka na czytniku. Mam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej go poznać, bo bardzo mnie intryguje.

bookworm* pisze...

Masz rację, "Jak oddech" rewelacyjna. Bardzo podobała mi się też "Nikt nie widział, nikt nie słyszał", ale już "Miasto z lodu" nie wzbudziło we mnie żadnych większych emocji. Ciekawa jestem jak przypadnie mi do gustu "Ta, którą znam"?

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...