piątek, 7 października 2016 | By: Annie

"Jedyne wyjście" - Helen Fitzgerald

                 Bardzo rzadko choruję, jednak tym razem i mnie dopadło jesienne przeziębienie. Spotkanie ze znajomymi, szperanie w księgarni, spacer i kino - to musi poczekać. Przede mną weekend z tabletkami, kocem i gorącą herbatą. Szczerze mówiąc na nic innego nie mam teraz siły i ochoty... Na pocieszenie pod ręką czeka stosik książek, mam nadzieję, że dam radę czytać. Skrycie liczę, że może choć trochę nadrobię notkowe zaległości, bo powoli tonę w morzu nienapisanych recenzji. Oczywiście pamiętam o obiecanej relacji z Neapolu. Notka już powstaje. :)

                  A tymczasem poniedziałkowy powrót na uczelnię umiliła mi pewna świeżynka wydawnicza – thriller psychologiczny „Jedyne wyjście”, dziejący się w domu spokojnej starości, który jednak nie jest tak sielski, jak mogłoby się to z pozoru wydawać. Co kryje się za drzwiami pokoju numer 7? Byłam ogromnie zaintrygowana. Przyznam, że zaskoczył mnie kierunek, jaki obrała ta historia – nastawiłam się na powieść bardziej mroczną, niemal horror. A tu autorka, oprócz niezbyt strasznego wątku kryminalnego, serwuje nam jeszcze wewnętrzną przemianę głównej bohaterki oraz ciężką chorobę bliskiej jej osoby - jakby nie bardzo wiedziała w którą stronę zmierza - czy chce napisać kryminał, czy jednak obyczajówkę. Nie oszukujmy się, nie jest to pozycja, która mogłaby którykolwiek z tych tematów objąć w sposób dogłębny czy przejmujący. Dlatego nagle wciskanie do książki (z samego założenia lekkiej i błahej) pokładów głębi i mądrości, to zabieg, przynajmniej moim zdaniem, chybiony. Niemniej pozycja jest na tyle sprawnie napisana, że ostatecznie nie mogłam się od niej oderwać i niecierpliwe wyczekiwałam chwil lektury - to chyba najważniejsze. Duży plus dla autorki za poczucie humoru i cudną główną bohaterkę. Dobra rozrywka. Akurat miałam smaka na tego typu książkę, więc jestem zadowolona.

1 komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...