czwartek, 15 września 2016 | By: Annie

"Pod pierzyną" - Marian Keyes

                Choć wiecznie się odchudza, to w torebce trzyma sekretny zapas cukierków na 'czarną godzinę', która nadchodzi średnio trzy razy w ciągu dnia. A wiedzieliście o tym, że kawałek ciasta zjedzony pół na pół z samą sobą tuczy znacznie mniej niż taki zjedzony bezpardonowo na raz? Co krok przytrafiają się jej nieprawdopodobne przygody - przyciąga dziwaków i wszelkie krępujące sytuacje. Jednym słowem - autobiograficzne felietony Marian Keyes, wyznanie kobiety zwichrowanej i szalonej - czyli poniekąd takiej, jak my wszystkie :) I choć do tej pory nie przeczytałam jeszcze żadnej powieści jej pióra, to na pewno uczynię to w najbliższej przyszłości. Uwielbiam ten typ kobiecości - jak Caitlin Moran, Bridget Jones i Marian Keyes właśnie. Kobiety nieidealne, a przez to tak bliskie - zabawne, skrycie silne, roztrzepane, uzbrojone w optymizm i dowcip - zmagają się z codziennością. W trakcie śmiałam się na głos, co dawno mi się nie zdarzyło podczas lektury, przyznam. Szkoda tylko, że ten najzabawniejszy fragment przeczytałam jadąc akurat autobusem... ;) Każdy felieton napisany z ogromnym dystansem do siebie jest też do bólu szczery i mega kobiecy. Zabawny, ironiczny, podkoloryzowany. Poruszane są przeróżne tematy  - od przyjęć świątecznych w pracy, prawa jazdy, podróży, miłości do butów aż po alkoholizm. Lubię tego typu książki - przypominają mi dlaczego tak fajnie jest być kobietą, a także sprawiają, że czuję się częścią kobiecej społeczności. W towarzystwie felietonów Marian Keyes kawa z ciastkiem będzie smakowała dwa razy lepiej, gwarantuję i polecam. :) 

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...