sobota, 10 września 2016 | By: Annie

"Pani Furia" - Grażyna Plebanek

                  To ważna książka. Na pewno potrzebna i bardzo na czasie - dotyka bowiem najgorętszego obecnie tematu - imigrantów. Tytułowa Pani Furia to pochodząca z Konga Alia – śledzimy jej losy na przestrzeni lat - dorastanie w Brukseli, rodzinne perypetie, poszukiwanie własnego miejsca w świecie. I powoli budzący się, narastający gniew... Jak mówi o niej jeden z bohaterów książki – na zewnątrz czarna, a w środku biała. Czyli dramat tożsamości rozdartej pomiędzy dwa kontynenty. 

                    Książka jest bardzo dobrze napisana, czyta się ją świetnie. Faktycznie można wniknąć i poczuć namacalnie ten świat kultury przepołowionej i zagubionej gdzieś na morzu między Europą a Afryką. Ogromnie podobały mi się mini-historie, ludowe opowieści snute przez ojca Alii, a następnie przez samą Alię. Wszystko super... ale jednak nie zachwyciła mnie ta powieść, co wyznaję ze smutkiem, gdyż początek narobił mi ogromnego smaka.... Dużo myślałam nad tym, co zazgrzytało i dochodzę do jednego wniosku – zaburzone proporcje. Przez całą książkę jesteśmy bowiem wodzeni i kuszeni zapowiedzią przyszłych wydarzeń – oczekiwanie niemal paruje z każdej kartki. A gdy przechodzimy wreszcie, na stu ostatnich stronach, do 'clou' powieści, okazuje się, że jest ono po prostu mniej interesujące niż całe to tło, a także zajmuje proporcjonalnie zbyt mało miejsca w książce, aby dało się nim naprawdę przejąć czy wzruszyć. No przyznam, że nie przypadł mi do gustu ten wątek oddziału policjantów znęcających się nad cudzoziemcami. Umotywowanie nie do końca mnie przekonało. Wydaje mi się, że chyba lepiej byłoby sprowadzić to do pojedynczego, jednoosobowego wybuchu agresji Pani Furii, na przykład podczas policyjnej akcji. Ale to tylko moje zdanie... 

                     Ogólnie książkę oceniam jak najbardziej na plus – dorastanie Alii, kwestia zagubionej tożsamości i walki o samą siebie – opisanie, praca nad zgromadzeniem materiałów – tu ogromny szacunek. Nie mogę się tylko oprzeć takiej natrętnej myśli – jak wyglądałaby ta powieść gdyby napisała ją rodowita Afrykanka? Czy Polka, niezależnie od czasu poświęconego na research, naprawdę jest w stanie dotknąć istoty tożsamościowych problemów Kongijki? Pytanie pozostaje oczywiście bez odpowiedzi... Na pewno książka stanowi powiew świeżości na polskim rynku literackim. Podziwiam odwagę pani Plebanek - dotknięcie tak delikatnego tematu to zawsze ogromne wyzwanie. Mam nadzieję, ze „Pani Furia” zostanie przetłumaczona na inne europejskie języki, że nie przejdzie bez echa... Bo to bardzo dobra, ważna i mądra powieść, choć niestety nie genialna – miała zadatki, ale coś po drodze zaszwankowało. Niemniej warto przeczytać.

2 komentarzy:

Marie Bell pisze...

Lubię twórczość tej autorki, pewnie sięgnę i po tą książkę.

Bookendorfina Izabela Pycio pisze...

Książka już oczekuje w kolejce na spotkanie ze mną, spodziewam się wiele po niej, mam nadzieję, że się nie rozczaruję. :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...