środa, 31 sierpnia 2016 | By: Annie

"Ta chwila" - Guillaume Musso

                 Który to już raz..? Guillaume Musso - mój wakacyjny towarzysz, nieprzerwanie od 5 lat. :) I choć marudziłam i złorzeczyłam na jego poprzednią książkę, a nawet odgrażałam się, że to koniec i rozstanie, to jednak nie potrafiłam przejść obojętnie obok kolejnej nowości tego pana. I tym razem całkiem pozytywnie się rozczarowałam, gdyż Musso, który już kilka razy zjadł swój literacki ogon, teraz powrócił z historią świeżą oraz zaskakującą. I jak zwykle bardzo filmowo, wciągająco napisaną – ale to akurat jest u niego niezmienne i dotyczy wszystkich jego powieści. „Ta chwila” - mamy tu tajemnicę rodzinną, latarnię morską, która przenosi w czasie, Nowy Jork na przestrzeni lat i wielką miłość. Czyli czysta rozrywka, reset umysłu - bez zobowiązań i wyrzeczeń. Cieszę się, że przeczytałam tę książkę u schyłku letnich, sierpniowych dni – bo wakacje bez Musso to wakacje niezaliczone.;) A tymczasem myślami odlatuję już ku jesiennym lekturom, gdyż ta pora roku zdecydowanie sprzyja u mnie ambitniejszemu czytaniu, a także wiele smakowitych nowości wychodzi na dniach. Ach, już zacieram rączki co też smacznego przeczytam tej jesieni!

Książka leniwie czytana o poranku...

2 komentarzy:

tak nieidealna pisze...

Czytając tę książkę zastanawiałam się jak autor ją zakończy. Każde zakończenie wydawało mi się niedobre. Aż tu nagle końcówka... i wielkie zaskoczenie na plus, oczywiście. :)

Annie pisze...

tak nieidealna - tak! dokładnie! myślałam to samo - żadne zakończenie nie będzie dobre... A jednak! :D

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...