czwartek, 14 stycznia 2016 | By: Annie

"Świadek" - Robert Rient

                   Cienka, niewielka objętościowo książeczka – opis dorastania w sekcie Świadków Jehowy, stopniowe dochodzenie do prawdy, następnie bolesne wyzwolenie - odkrywanie samego siebie, własnej seksualności, sposobu na życie. Bardzo ciekawiły mnie wszelkie detale społeczno-obyczajowe – Świadkowie Jehowy nie mogą obchodzić urodzin i innych świąt, wierzą, że Bóg wybrał tylko 144 000 ludzi, którzy wstąpią do nieba, transfuzja krwi jest zakazana... to tylko przykłady tej ciekawej z punktu widzenia obserwatora, ale też przerażającej i absurdalnej wiary... 

                   Mimo interesującej tematyki, czytałam tę pozycję zadziwiająco długo i raczej bez przyjemności - wymęczyły mnie i wynudziły długie fragmenty o psychice bohatera - z pogranicza absurdu, chaotyczny zlepek słów, dziwnych postaci, zdań bez sensu. Ja wiem, że to pewnie taki zabieg stylistyczny, mający imitować zamęt panujący w umyśle bohatera, myśli samobójcze, depresję. Może jestem nieczuła, trudno - w każdym bądź razie czytało mi się to koszmarnie ciężko i sprawiło, że książka utknęła na stosiku 'do doczytania' na kilka ładnych miesięcy. Po prostu wydaje mi się, że te fragmenty można byłoby napisać łatwiej, a już na pewno znacznie krócej - bez takiego dystansu nieprzystępności. Szczerze mówiąc liczyłam na zupełnie inną książkę, na możliwość głębszego poznania, wniknięcia w świat Świadków Jehowy – zabrakło mi większej ilości detali z ich życia, dziwacznych zasad, specyficznego klimatu tej niewielkiej, hermetycznej społeczności. Otrzymałam natomiast długi, nudnawy i bezładny zapis drogi bohatera do samego siebie, jego eksperymentów w narkotykami i seksem, co nie jest zarzutem samym w sobie wobec książki, ale już przyczyną mojego rozczarowania tą pozycją - jak najbardziej. Wymęczyła mnie ta lektura, a niewiele otrzymałam w zamian. Wrażenia zdecydowanie średnie.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...