wtorek, 22 grudnia 2015 | By: Annie

"Zgubiono znaleziono" - Brooke Davis

                  Jeden zwrot moim zdaniem opisuje tę książkę idealnie – 'na siłę'. Na siłę śmieszna, na siłę na luzie, na siłę wzruszająca i na siłę oryginalna. Miałam wrażenie jakby autorka zdecydowanie za bardzo się tu starała, ważyła każde słowo 'czy wywoła ono odpowiedni efekt na czytelniku - tym was zaszokuję, tym zaskoczę, a tym wzruszę'. Jest w tym jakaś sztuczność, widać szwy tej powieści, a także jedna myśl nasuwa się sama notorycznie podczas lektury – że oryginalnie i inaczej nie zawsze znaczy 'lepiej'. 

               „Zgubiono znalezono” to historia trojga zagubionych życiowo ludzi – małej dziewczynki Millie oraz dwójki samotnych emerytów, Karla i Agathy. Razem wyruszają w podróż, aby odnaleźć mamę małej Millie. Jednak przede wszystkim jest to lektura o umieraniu - że śmierć jest wszędzie wokół nas, że wszyscy kiedyś umrzemy - mam wrażenie, że przez całą tę książkę autorka maniakalnie to podkreśla, epatuje tym faktem, jakby za wszelką cenę chciała tak mega zaskoczyć czytelnika i poruszyć - u mnie nie zadziałało, przykro mi. Nie wiem, może to również kwestia osadzenia fabuły na pograniczu absurdu i nierealności – nie potrafiłam uwierzyć w tę historię - dla mnie albo jest realizm magiczny, albo go nie ma. I kropka. Nie akceptuję natomiast wciskania każdego nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności czy wydarzenia pod pozorem 'oryginalności fabuły'. I choć czytanie tej książki nie sprawiło mi jakiegoś wielkiego bólu czy przykrości, to jednak nie mogę zaliczyć tego spotkania do szczególnie udanych. Niestety, coś nie do końca zaklikało – jak z nowo poznaną osobą – czasami zaskakuje od razu, a czasami rozmowa jest wymuszona, żarty na siłę, uśmiechy i sympatia też. Niczego konkretnego nie da się zarzucić, a jednak serce wie swoje. Może to nie był po prostu dobry czas na tę książkę, nie wiem - na pewno nie podzielam i nie rozumiem opinii na okładce, że rzekomo 'świat zakochał się w tej książce'. Ja odczucia mam średnie. :/

4 komentarzy:

Sylwia pisze...

Ja od dawna przestałam wierzyć rekomendacjom znajdującym się na książkach, bo najczęściej niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Na razie nie zapowiada się, abym sięgnęła po tę lekturę...

Czarne Espresso pisze...

Nie znam tej książki i chyba jednak po nią nie sięgnę.

Radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia!

Annie pisze...

CVzarne Espresso - wzjamenie!!! :)))

bookworm* pisze...

A ja już prawie kupiłam tę książkę w promocji na empik.com, ale na szczęście najpierw przeczytałam Twoją recenzję i chyba jednak się wstrzymam...

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...