piątek, 18 grudnia 2015 | By: Annie

"Innego życia nie będzie" - Maria Nurowska

                     Uwielbiam świeżynki wydawnicze, wszelkie nowości literackie – kocham buszować wśród stosów nowych, pachnących farbą książek w księgarni czy w dziale 'zapowiedzi', ale też nie należę do osób, które czytają tylko i wyłącznie bestsellery. Czasami nachodzi mnie ogromna ochota na lekturę nieoczywistą – wyszperaną, zapomnianą, a idealnym miejscem na tego typu poszukiwania jest biblioteka - jej długie regały pełne tajemniczych lektur... o tym z resztą już nie raz pisałam. Tam też znalazłam tę oto powieść Marii Nurowskiej - stare PIW'owskie wydanie z 1987 roku, na brązowym papierze, pachnące kurzem i minionymi latami... 

                    Pochylenie nad ludzkim losem – to istota tej książki... jak wiatr historii plącze nitki życia, a przypadek i pochopne decyzje rzucają nami jak chcą. Stefan jest u skraju swojej drogi, samotnie, w pustym mieszkaniu czyta pamiętnik Wandy - jedynej kobiety, która go szczere kochała. Piękny wymowny tytuł "Innego życia nie będzie"... zmarnowane szanse, stracona miłość, to życie - nie do końca satysfakcjonujące, nie do końca dobrze przeżyte, ale jest, jakie jest – nasze, jedyne, niezmienne... minęło bezpowrotnie. Smutna, przejmująca, ale też piękna powieść. Czysto obyczajowa i choć niełatwa, o spokojnej dynamice, to jednak czyta się ją wspaniale, jednym tchem. Na pewno na taką lekturę trzeba mieć również odpowiedni nastrój i skupienie – czytając w pospiechu, oczekując wartkiej fabuły i ośmiu zwrotów akcji w międzyczasie, można się tylko rozczarować. Natomiast czytelnik cierpliwy i uważny, smakujący tę prozę w ciszy deszczowego popołudnia, dostanie satysfakcjonującą nagrodę w postaci pięknej, słodko-gorzkiej historii... Moim zdaniem czar tej powieści tkwi w dużej mierze w jej prostocie – poznajemy historie całkiem bliskich nam i zwyczajnych ludzi, wpisane w szarą, polską rzeczywistość czasów PRLu. Kocham takie obyczajówki, uwielbiam takie spokojne pisarstwo. To moje pierwsze spotkanie z Marią Nurowską – bardzo udane. Pisarka z pokolenia mojej babci, czytała ją również moja mama, a teraz będę czytała także ja.

"A co to jest szczęście, mamo?
- Zgoda kroków i myśli"

 "(...) młodość, która jak ta łódka nieuwiązana do brzegu, gdzieś się na tej wielkiej wodzie zagubiła." 

2 komentarzy:

Czarne Espresso pisze...

Ja jakoś nie pałam specjalną miłością do tej autorki. Nie przeczę jednak, że może się podobać, to tylko moje odczucia :)

MONIKA SJOHOLM pisze...

"listy milosci" koniecznie!

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...