niedziela, 29 listopada 2015 | By: Annie

"Idź, postaw wartownika" - Harper Lee

                        W wakacje ponad rok temu wyciągnęłam przypadkowo, intuicyjnie z biblioteczki babci i dziadka legendarną książkę Harper Lee. Bałam się, że będzie to pozycja trudna i wymagająca – nic bardziej mylnego, gdyż powieść pochłonęłam z wypiekami na twarzy, w półtora dnia, leżąc na kocu pod gruszą, i pamiętam jak niemal w spazmach zachwytu szybko smarowałam notkę na bloga. Nie mogłam zatem nie sięgnąć po „Idź, postaw wartownika” i myślę, że to samo uczyni każdy, kto kiedykolwiek przeczytał i zachwycił się „Zabić drozda”. 

                 Szczerze mówiąc oczy mam jak pięć złotych, gdy czytam opinie i zachwyty nad kontynuacją - bo to, że dorasta ona debiutowi Harper Lee do pięt jest dla mnie oczywiste... Miałam poczucie jakbym czytała zbiór anegdot, luźno powiązanych ze sobą występującymi bohaterami, ale bez żadnego ciągu przyczynowo-skutkowego i logiki. Jakoś to tak nieporadnie napisane, a może źle przetłumaczone? Pierwsza myśl to gdzie ten polot, gdzie ta wspaniała lekkość pióra?! Gdzie perfekcyjnie dopracowana, wciągająca historia?! Pojawiła się za to dziwna toporność dialogów, czasami w ogóle nie mogłam zrozumieć o co właściwie chodzi bohaterom, czyli 'co autor miał na myśli', irytowało mnie również skakanie po wątkach – po prostu ciężko mi było się wgryźć w tę powieść, choć przyznaję się, że czyta się ją szybko. Ale czy ze zrozumieniem...? Z wielkiej, genialnej literatury, zrobiła się przeciętna - prysła otoczka geniuszu, zachwyt, uwielbienie... Rozczarowałam się , ale w sumie tak czy siak bym sięgnęła po tę pozycję... tak sobie myślę, że chyba najlepiej by było, gdyby ta książka w ogóle się nie ukazała– bo to powieść przeciętna, niewiele nowego wnosząca. Nudnawa... nie powiem, że zupełnie zła, ale jakby pisana przez innego autora, niedopracowana, z pięć razem zmienionym pomysłem na fabułę podczas pisania... To się wyczuwa, niestety. Jedyne ciekawe momenty, to retrospekcje z czasów szkolnych, gdzie faktycznie pobrzmiewają echa "Zabić drozda". I tyle. Bohaterowie - to był dla mnie największy cios... Dorosła Skaut jest nudna, płaska i histeryczna. W dodatku ta książka to także gorzka pigułka dla fanów Atticusa - no bo jak to?! Atticus członkiem Ku Klux Klanu i rasistą??!!!! Poza tym mam wrażenie, jakby autorka usiłowała przekazać czytelnikowi jakieś mega głębokie, sobie tylko znane prawdy życiowe, ale w sposób potrójnie zaplątany, zamotany - tak, że w końcu widzimy tylko banalny morał – 'każdy ma prawo do własnego zdania' oraz 'nie uciekaj przed prawdą'. Być może da się to zgłębić, analizować, podobnie jak pełną hipokryzji logikę braci Finch, ale jest to moim zdaniem tak nieprzystępnie, niesmacznie zaserwowane, że zwyczajnie nie miałam na to ochoty. Ogólnie nie jest to książka tragiczna, ale to już po prostu zupełnie nie to samo... Nie oczekiwałam, że będzie to równie wysoki poziom, co "Zabić drozda", ale że będzie tak przeciętnie i miałko - również nie. Smutek. :( Zła jestem, o!

4 komentarzy:

Artemis Shelf pisze...

Wkurza mnie trochę tak wielkie zamieszanie wokół tej książki. Nie wiem czy jest to dobry sposób na reklamę, ale ostatnio jest ona wszędzie. Przeczytam pewnie, jak wszystko ucichnie.
Pozdrawiam,
Artemis
http://artemis-shelf.blogspot.com

Annie pisze...

Artemis - faktycznie, mocno jest reklamowana ta książka... Podobnie z resztą jak inne jesienne nowości - np. "Dziewczyna z pociągu" niemal wyskakuje z lodówki ;) w ogóle dużo ostatnio reklam książek, szczególnie w komunikacji miejskiej - może to znak, ze więcej osób czyta? mam nadzieję :)

Czarne Espresso pisze...

"Zabić drozda" mnie zachwyciło, a po tę książkę po prostu boję się sięgnąć, mimo, że już mniej więcej wiem czego się spodziewać. Po pierwsze - te kontrowersje wokół samego wydania tej książki, po drugie - ja kocham Atticusa i nie chcę, żeby jego legenda upadła. Nie chcę i już! Chcę go zapamiętać takim, jaki b ył w "Zabić drozda" i nie przyjmuję innej jego wersji.

Annie pisze...

Czarne Espresso - miałam podobne obawy, ale w końcu się skusiłam, uległam czytelniczej pazerności - w sumie zadziałała reklama, duży szum wokół książki i wcale nie takie złe opinie w internecie... ale nacięłam sie okrutnie :( jeśli dasz radę się powstrzymać, to nie czytaj tej ksiażki, naprawdę :( ja się boję, że już nigdy nie spojrzę na "Zabić drozda" tak samo, a to była jedna z moich ulubionych książek :(((

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...