poniedziałek, 19 października 2015 | By: Annie

"Śmierć lorda Edgware'a" - Agata Christie

                  Intensywny, pracowity weekend. Miłe spotkania, przeprowadzka i nauka. W takich momentach nie potrafię sobie odmówić literackich powrotów do świata Agaty Christie – smaczek, chwila dla siebie, inteligentna rozrywka – dobra na jazdę autobusem czy wieczorny relaks, gdy umysł ucieka ku innym sprawom. Jak to przekornie bywa, że kiedy tylko odgadnę mordercę w jakimkolwiek innym kryminale, traktuję to jako argument świadczący o nieudolności jego autora. Natomiast jeśli chodzi o prozę Agaty jest całkowicie odwrotnie – odkrycie 'kto zabił' byłoby jak komplement dla mojego umysłu, pochwała zdolności dedukcji i inteligencji. Chyba trochę kiepsko z tym u mnie, hihi - jeszcze nigdy nie rozwiązałam zagadki... Niestety, nie inaczej było i tym razem. „Śmierć lorda Edgware'a” to jeden z mniej znanych kryminałów Agaty, ale równie doskonały co te z pierwszej ligi – dałam się wodzić za nos od początku do samego końca. Tym razem Herkules Poirot idzie do teatru, a później na kolację, podczas której poznaje słynne aktorki. Dzień później mąż jednej z nich zostaje zamordowany... I detektyw wkracza do akcji. Uważam, że to jeden z lepszych kryminałów Christie - przynajmniej z tych, które czytałam. Rewelacja!

4 komentarzy:

Czarne Espresso pisze...

Hmmm... Tej chyba nie czytałam, a lubię Agatę :)

Suza pisze...

U Christie raz udało mi się odgadnąć mordercę (w "4.50 z Paddington"), ale wtedy był to chyba tylko czysty strzał. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale na pewno to nadrobię. ;)

Dante pisze...

Moja dziewczyna bardzo lubi Agate Christie:)

Zuzanna Szulist pisze...

Ach, też uwielbiam tę część, jest świetna!! I oczywiście też nigdy nie udało mi się odgadnąć kto jest mordercą u Christie. :( A taka jestem zawsze pewna... :P

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...