niedziela, 11 października 2015 | By: Annie

"Sekretne życie pszczół" - Sue Monk Kidd

                 Wracam do inspiracji czytelniczych z sympatycznego i pełnego ciepła serialu „Kochane kłopoty”. Co prawda, mój zamiar przeczytania wszystkich 339 pozycji, które Rory Gilmore pochłonęła na przestrzeni 7 sezonów trochę osłabł, ale skarbnica czytelniczych pomysłów pozostała - zamierzam czerpać garściami z tego nieocenionego źródła doskonałych, choć w większości zapomnianych już powieści. 

                  Przewijające się na tej liście „Sekretne życie pszczół” to książka znana, ostatnio doczekała się nawet kolejnego wznowienia - pewien czas temu czytałam „Czarne skrzydła” tej samej autorki, które bardzo mi się podobały, więc z apetytem zabrałam się do lektury. Niestety, nie mogę podzielić zachwytów większości czytelników odnośnie tej powieści. Historia nastoletniej Lily, która uciekła z domu i zamieszkała na farmie pszczół, prowadzonej przez czarne kobiety, nie oczarowała mnie – to pozycja przyjemna, dobrze się ją czyta, ale zabrakło mi tu zdecydowanie czegoś 'więcej'. Takie zachwyty krążą wokół tej powieści, tyle wspaniałych słów o niej słyszałam, znajduje się we wszystkich rankingach 'książek, które trzeba znać', że oczekiwałam literackiego objawienia - czegoś na miarę co najmniej „Służących”, a może nawet „Zabić drozda”. A to po prostu miła, przyjemna, lekka historia - sympatycznie spędzony czas. I nic więcej. Z tej lektury chcę zapamiętać przede wszystkim postać August – niesamowicie pogodnej, ciepłej, mądrej i silnej jak skała kobiety – marzyłabym, żeby spotkać taką osobę na mojej życiowej drodze. Ogólnie po tej powieści spodziewałam się zupełnie innych doznań, więc moje rozczarowanie jak najbardziej na miejscu, choć może też nieco niesprawiedliwe wobec książki. Dobra powieść, ale nie rewelacyjna – to mój jedyny zarzut.

6 komentarzy:

Czarne Espresso pisze...

Nie oglądam serialu, ale jestem ciekawa tej listy :)

Annie pisze...

Czarne Espresso - kiedyś pisałam więcej na temat tej listy... Oto ona: http://www.listchallenges.com/rory-gilmore-reading-challenge :)

Miłka Kołakowska pisze...

O widzisz, a okładka tak przyciąga...Chyba trochę odczekam, zanim sama sięgnę. Czasami tak jest, że oczekujemy po książce wielkiego "wow", bo wszyscy wokół ją chwalą, a tu już przy czytaniu nasz zachwyt najnormalniej spada. Wydaje mi się, że lepiej nie brać uwagi innych aż tak bardzo do serca i potraktować tylko jako sugestię. Pozdrawiam :)

Ann RK pisze...

Czytałam dawno temu. Wtedy mi się podobała, ale musiałabym sobie ją przypomnieć, żeby napisać coś więcej.

Annie pisze...

Miłka Kołakowska - dokładnie :) ale czasem naprawdę ciężko jest odciąć się od tych uwag, szczególnie gdy sam wydawca atakuje nimi z okładki... :(

Ann RK - mnie też się ona podobała ;) tyle, że spodziewałam się arcydzieła, a nie tylko prostego i miłego czytadła... ;/ stąd to rozczarowanie...

Alicja P. pisze...

Hmm książka jeszcze przede mną, jak przeczytam, to podzielę się moimi spostrzeżeniami :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...