sobota, 24 października 2015 | By: Annie

"Marzyciel" - Ian McEwan

              Przede mną leniwy, trzydniowy weekend i książkowy relaks po tygodniu pełnym intensywnej nauki – a w sercu to niepowtarzalne, błogie uczucie dobrze spełnionego obowiązku. W piątkowy wieczór zaserwowałam sobie reset umysłu i pochłonęłam na 'raz' kolejną książką wspaniałego Iana McEwana – nietypową, bo dla dzieci. Rzadko sięgam po literaturę dziecięcą – przede wszystkim dlatego, że gdy byłam mała, marzyłam o czytaniu 'dorosłych' książek – i wciąż mi się to nie znudziło. ;) Poza tym mam też w sobie duży opór przed wracaniem do ulubionych lektur z dzieciństwa – boję się rozczarowania. "Marzyciel" to przygody 10-letniego Petera - chłopca obdarzonego niesamowicie bogatym umysłem. Nie wiem na ile jest to faktycznie książka dla dzieci, a na ile dla dorosłych. Być może dziecku również się spodoba, ale mam nieodparte wrażenie, że prawdziwą radochę może przynieść przede wszystkim dojrzałemu czytelnikowi – przypomni dziecięcą fantazję, ożywi wyobraźnię, sprawi, że zatęsknisz do dzieciństwa - do tej utraconej lekkości umysłu, bez ograniczeń narzuconych przez odpowiedzialność czy obowiązki. To coś znacznie więcej niż błaha bajeczka – historie są mądre, z pogranicza realizmu magicznego, momentami budzące nawet pewien niepokój, ale też pełne ciepła i nienachalnego morału. Cudne. Warto choć na chwilę rozbudzić w sobie wspomnienia z dzieciństwa, gdy niczym nieokiełznana wyobraźnia czyniła świat kolorowym placem zabaw. Zawsze warto pielęgnować w sobie wewnętrzne dziecko – tę radość i ciekawość życia. Ciepła, przyjemna lektura - baaaaardzo na plus. Gorąco polecam!

8 komentarzy:

Czarne Espresso pisze...

Tak piszesz o tym autorze, że po prostu muszę się za jakąś jego książkę zabrać. co byś polecała na początek?

Fiolka K pisze...

Chętnie przeczytam ;) Potrzeba mi takiego rozluźnienia i dziecięcej wesołości :)

Tirindeth pisze...

Czyli lektura idealna na teraz - rozgrzewa i wprowadza w nostalgiczny nastrój. Jestem na tak!

Annie pisze...

Czarne Espresso - ja zaczynałam od "Czarnych psów" i "Betonowego ogrodu" i, jak widać, moja miłość do tego autora kwitnie, więc taki start jak najbardziej polecam. :) Jesli chcesz prozy McEwana w pigułce to sięgnij po "Na plaży Chesil" - książka jest krótka, ale zawiera wszystko to, co najbardziej charakterystyczne dla tego pisarza - dobra na liźnięcie jego twórczości. Polecam tez "Słodką przynętę", "Przetrzymac tę miłość" i doskonałą "Pokutę" - trzy genialne powieści, które sprawią, że zakochasz się w tym autorze... :)

Czarne Espresso pisze...

Dziękuję za odpowiedź :)

Annie pisze...

Czarne Espresso - z przyjemnością, naprawdę :)))

MONIKA SJOHOLM pisze...

:))))))) ty sobie wyobrażasz tego pana na targach książek i nas dwie????;)

Annie pisze...

Monika - hahhahahahah, biedak ;) zamęczyłybyśmy go :D marzę o takim spotkaniu... McEwan. I jeszcze Llosa - dużo bym dała, żeby być na wieczorze autorskim któregoś z tych panów :))))

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...