środa, 30 września 2015 | By: Annie

"Guguły" - Wioletta Grzegorzewska

                  Ostatnie dni wrześniowe upłynęły mi pod znakiem załatwiania dziesiątek drobnych spraw i miłych spotkań towarzyskich. Po raz pierwszy od dwóch lat dopadło mnie też przeziębienie, więc siłą rzeczy więcej czasu spędzam pod kocem, z gorącą herbatą, pochłaniając smacznie książkę za książką. Niby dziś koniec wakacji, ale zajęcia zaczynam dopiero w poniedziałek – cieszę się z tych kilku dodatkowo uszczkniętych dni wolności, choć nie powiem – czuję również pewną ekscytację na myśl o zbliżających się jesiennych miesiącach – wyzwaniach, miłych chwilach i wspólnym planowaniu przyszłości.

                W tym roku - częściowo celowo, ale bardziej przypadkiem - podążam literacko za nagrodą Nike. Z długiej listy przeczytałam „Cudowną”, „Angoli”, a także trzy pozycje, które dostały się do finałowej siódemki - „Sońkę” Karpowicza, „Szum” Magdaleny Tulli i ostatnio „Guguły” Wioletty Grzegorzewskiej, którym zamierzam gorąco kibicować w walce o nagrodę. Specjalnie czytałam tę książkę wolno - smakując jej klimat, nurzając się w tej pięknej prozie, która płynie i czaruje opisami. Dwadzieścia cztery krótkie, ale bardzo treściwe i wymowne rozdziały – każdy to jakby mały, misternie utkany ze wspomnień obrazek, budzący w czyteniku tęsknotę na dzieciństwem, za wsią, za przyrodą – za beztroskim bieganiem boso po trawie, za czasem, który płynął wolniej – kiedy dni były dłuższe i pełniejsze. Można smakować każde słowo, które syci duszę, umysł oraz wyobraźnię. Cudna to książka, tak bardzo przepełniona pięknem prawdziwego, słodko-gorzkiego życia. Gorąco kibicuję „Gugułom”, ale jakbym miała stawiać, to niestety raczej na Karpowicza lub Tokarczuk. Rozdanie już w tę niedzielę – zamierzacie oglądać? Kogo typujecie? :)

"Położyłam się obok niej i żując świeżo wyłuskaną mieszankę ziarenek bordowego, fioletowego i szarego maku, spoglądałam na niebo, które raz po raz kręciło z chmur cukrową watę."

4 komentarzy:

My Slow Nice Life pisze...

Ja też kibicuję "Gugułom". W końcu napisała je moje imienniczka :)

Little Decoy pisze...

Rozejrzę się za "Gugułami", okładka jest bardzo intrygująca.
Pozdrawiam!

Ola pisze...

Przeczytałam "Guguły" i od tej pory kibicuję tej książce z całego serca.

ja.online pisze...

KIBICUJĘ KSIĄŻCE "GUGUŁY", DOSYĆ DAWNO PRZECZYTANEJ.

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...