środa, 12 sierpnia 2015 | By: Annie

"Za ścianą" - Sarah Waters


                   Powieść, która od pierwszych stron zafascynowała mnie i wciągnęła w swoje sidła, choć muszę przyznać, że gdzieś około 200 strony byłam zaskoczona, w którą stronę zmierza jej fabuła – ciut mnie to zniechęciło i wywołało pewien zgrzyt - spodziewałam się czegoś bardziej w mrocznym klimacie „Dziecka Rosemary”, a otrzymałam raczej romans z kryminałem. W sumie sama nie wiem skąd wzięłam takie oczekiwania, trochę głupie i niesprawiedliwe względem książki. Jednak już chwilę później moje wątpliwości skutecznie przegnała ta fascynująca opowieść. I tak doczytałam już do końca. Z zapartym tchem. Nie chcę za dużo zdradzić, bo ogromna przyjemność tkwi w samodzielnym odkrywaniu tej historii. Panie Wray - matka i córka - to damy z wyższych sfer, które w wyniku wojennych zawirowań i problemów finansowych zmuszone są do wynajęcia części swojego domu obcym lokatorom. Wprowadza się młode małżeństwo i od tej pory nic już nie jest takie samo. Odgłosy zza ściany, spotkania na korytarzu - stopniowe przenikanie się światów tych dwóch rodzin i zaskakujący kierunek, jaki obiera ta relacja...


                 Po drugim spotkaniu z twórczością Sarah Waters stwierdzam, że naprawdę lubię jej książki, choć obawiam się, że powtarzalność wątku lesbijskiego jako tematu przewodniego może być nużąca przy którymś tam kolejnym spotkaniu z rzędu. A może się mylę? Mam nadzieję. Powieść „Za ścianą” bardzo mi się podobała – dostarczyła mnóstwa emocji i doskonałej rozrywki na dwa dni pełne słońca. Zachwyca bogate tło obyczajowe - mistrzowskie oddanie realiów tamtej chylącej się ku upadkowi epoki... Bardzo podobały mi się także opisy domu - odgłosy zza ściany oraz powolny zanik jego dawnej świetności... Plus Londyn w tle – i nic mi więcej do szczęścia nie trzeba. ;) Doskonała powieść, bardzo przystępna, nie powiedziałabym jednak, że ambitna – jak dla mnie to po prostu bardzo umiejętnie napisane czytadło z górnej półki. Z klasą. Historia wciąga i fascynuje – spotkanie udane, ale może też nie bezgraniczny zachwyt. Solidna, satysfakcjonująca lektura. Jak najbardziej polecam.

11 komentarzy:

Iwona S. pisze...

Książka znajduje się na mojej liście Must Read :)

www.ja-ksiazkoholik.blogspot.com

Zjadam Skarpety pisze...

Zamierzam poznać jakąś z książek tej autorki, ale sama jeszcze nie wiem którą i co najważniejsze - kiedy. ;)

Zjadam Skarpety pisze...

Zamierzam poznać jakąś z książek tej autorki, ale sama jeszcze nie wiem którą i co najważniejsze - kiedy. ;)

Annie pisze...

Zjadam Skarpety - u mnie też lista autorow do odkrycia ciągnie się bez końca, a czasu wiecznie za mało... ach takie życie nalogowych czytaczy ;) co do wyboru pierwszej lektury pani Waters, to raczej nie pomogę - czytalam tylko "Niebanalną więź" i wlasnie "Za ścianą" - obie bardzo polecam :)

Czarne Espresso pisze...

Moja lista "do przeczytania" też się rozwija w zastraszającym tempie. Zachęcasz do tej lektury!

Zuzanna Szulist pisze...

Świetna książka, też czytałam z zapartym tchem. :) Przeczytaj jeszcze "Złodziejkę"!
To, o czym piszesz, powtarzalność motywu lesbijskiego, to mój największy zgrzyt, jeśli chodzi o Waters. Ja czytałam 3 jej powieści (jeszcze "Muskając aksamit") i w "Muskając..." to miało sens, bo tam homoseksualizm przedstawiony był prawie jak subkultura, z naukową wręcz szczegółowością. W innych książkach po prostu powtarza się schemat. A wraz z wątkiem lesbijskim powtarzalna staje się też postać głównej bohaterki - zauważyłaś, że wszystkie są takie same? Można by napisać jedną charakterystykę i podstawić do każdej z bohaterek. Szkoda.

Kasiek pisze...

Jedną książkę Waters próbowałam przeczytać, ale mi nie siadła, wiec po resztę nie sięgam. ;/ i może głupio robię

Annie pisze...

Po "Złodziejkę" sięgnę obowiazkowo! :) Wlasnie... ta powtarzalnosc schematu troche mnie gryzie, przy dwóch przeczytanych książkach to jeszcze nie zgrzyta, ale nie wiem jak to bedzie przy następnych lekturach, bo przyznam, ze nie lubie pisarzy, którzy w kolko powielaja jeden motyw lub schemat. Tak robi moim zdaniem też Murakami - wciaz ten sam glowny bohater. I faktycznie tak samo jest u Waters - glowna bohaterka to kopiuj-wklej z poprzedniej powiesci. Szkoda.. oj szkoda :(

Annie pisze...

Kasiek - nie wiem, to moze sprobuj jeszcze kiedys ;) choc tez nie jest to jakas wybitna literatura, ktora trzeba obowiązkowo znac ;)

Annie pisze...

Czarne Espresso - juz taki nasz los ;) a chcialoby sie przeciez przeczytac wszystkie najpiekniejsze ksiazki.:)

Littleveronica pisze...

Nawet nie wiedziałam, że Sarah Waters wydała nową ksiązkę! Lubię bardzo styl tej autorki, więc prędzej czy później po "Za ścianą" pewnie też sięgnę. :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...