poniedziałek, 10 sierpnia 2015 | By: Annie

"Tajemnica Sittaford" - Agata Christie

              Agatha Christie - moja ulubiona autorka kryminałów, niczym literacka ciocia, którą odwiedzam co jakiś czas na popołudniowy podwieczorek z herbatką. Ciocia Agatha zawsze ma dla mnie jakąś ciekawą opowieść, a jako że jest ona fascynującą i zdecydowanie nietuzinkową osobą, to zamiast historyjek o kotach i reumatyzmie za każdym razem raczy mnie kryminalną zagadką, testując moją inteligencję, spostrzegawczość oraz zmysł intuicji. Jednak i tym razem nie udało mi się wytypować mordercy - a taka już byłam pewna i przekonana o swojej racji... No cóż, może następnym razem się uda. ;) Zimowy wieczór, śnieżyca, małe angielskie miasteczko Sittaford. Kilkoro znajomych postanawia urządzić seans spirytystyczny - jeden z przybyłych duchów oznajmia, że właśnie zostało popełnione morderstwo. I okazuje się, że ma rację... Mistrzostwo i świetna rozrywka. Uwielbiam.

A tak sobie czytam :)

5 komentarzy:

Czarne Espresso pisze...

Tytułu sobie nie przypominam, ale już czytając opis coś zaczyna mi świtać. Szczerze mówiąc czytałam tyle kryminałów Agathy, że już troszkę mi się mylą :) Trzeba sobie je kiedyś odświeżyć.

Annie pisze...

Ja jestem dopiero u początku odkrywania twórczości Agathy, ale marzy mi się zebranie i przeczytanie wszystkich jej książek :)

Fiolka K pisze...

Mam w planach przeczytać wszystkie książki Christie :)

Zuzanna Szulist pisze...

Ja mam z Christie dokładnie tak samo. :) Odwiedzam ją od czasu do czasu, zwłaszcza lubię poczytać w wakacje, kiedy szukam czegoś, co na pewno przyciągnie mnie na cały wieczór. Kilka tomów rocznie czytam odkąd skończyłam 10 lat i zakochałam się w "Dziesięciu Murzynkach". Czasem mam ochotę rzucić się w te historie, pochłaniać jedna za drugą, ale jednak dozowanie jest lepsze; starczy mi tych książek na wiele jeszcze lat. :) I też za każdym razem wydaje mi się, że wreszcie złamałam klucz autorki, że wiem kto zabił i dlaczego, ale niestety... nie tym razem. :D Właśnie skończyłam "Kieszeń pełną żyta", a nad morze zabieram ze sobą "A.B.C.". Jednak książki z Poirotem wydają mi się najlepsze. :)

Annie pisze...

Zuzanna - tak, Agatha to murowany przepis na wieczor z nosem w lekturze. tez powoli dawkuje sobie jej ksiazki - lubię tę myśl, że przede mną jeszcze tyle powiesci do przeczytania, do odkrywania przez cale życie :) "A.B.C." jest absolutnie genialne, czyste mistrzostwo i jeden z moich trzech najulubienszych kryminalow Agathy :) Dziekuje za długi komentarz i pozdrawiam! :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...