sobota, 29 sierpnia 2015 | By: Annie

Krakowskie czytanie

                  Coroczna wyprawa na książki do Krakowa – przemiła tradycja, ogrom radości, a także romantyczny czas we dwoje. Mój chłopak powinien dostać medal za cierpliwość, a także odznakę za siłę mięśni. Bo ktoś musi przecież te książki dźwigać... ;) Nie mogłabym sobie wymarzyć lepszego kompana - rok w rok odwiedzamy ulubione księgarnie, odkrywamy przy okazji nowe zakątki pięknego Krakowa – Kazimierz, Stradom czy Podgórze. To miasto skradło moje serce i oczarowało swoim klimatem, urokliwymi kawiarenkami czy restauracjami, wolniejszym tempem życia, w którym jest miejsce na kontemplację i kawkę w słońcu. Mnóstwo tu zieleni, urokliwych skwerków, gdzie można na chwilę przysiąść ze świeżym preclem (lub obwarzankiem ;)) i odpocząć w cieniu drzew. Jeśli zdarzy się Wam być w Krakowie i poczujecie dojmującą potrzebę nowej książki - gorąco polecam odwiedziny w księgarni „Pod Globusem” czy też w którejś z niewielkiej sieci „Czytanie”. Kraków to dla mnie niepodważalnie polska stolica książki. Nie mogę tylko odżałować zniknięcia firmowej księgarni Znaku, która mieściła się tuż przy Rynku, buu... :( 

                    A stos, jak widać, jest pokaźny, obfitujący w smaczki i wyszperane perełki. Mnóstwo w nim autorów, których od lat chcę poznać – Cormac McCarthy, Jonathan Franzen, Elif Safak, Roma Ligocka. Ogromnie kusi mnie wznowiona świeżynka „Budda z przedmieścia”. „Jak oddech” Małgorzaty Wardy już czytałam, ale pożyczone i koniecznie chciałam mieć własny egzemplarz tej genialnej powieści... Do tego klasyka w postaci „Małych kobietek”, Toni Morrison do kolekcji i trochę lżejszej literatury kobiecej. Łowy niezwykle udane, zaznaczę tylko, że za każdym razem cena książki to tylko bardzo niewielki ułamek ceny okładkowej. I jak tu się nie skusić? ;)

3 komentarzy:

Fiolka K pisze...

Wspaniała wyprawa :) I z tego, co widzę, baardzo owocna :)

bookworm* pisze...

Rewelacja! Zazdroszczę takich łowów!!! Z takiego pięknego stosiku wygrzebałabym dla siebie "Znaki szczególne" :) Jestem też ciekawa "Z grubsza Wenus". Czytałam "Czarne mleko", ale swoją przygodę z twórczością Safak zaczęłam chyba nie od tej powieści, co trzeba, bo akurat ta mi się nie spodobała :(

Annie pisze...

Fiolka - baaaaardzo :)))

bookworm - przeczytałam prawie wszystkie książki Anny Fryczkowskiej - "Z grubsza Wenus" to już ostatnia jaka została mi nieprzeczytana i liczę, że autorka wkrótce wyda coś nowego. :) "Czarne mleko" miałam na liście 'do przeczytania' od wielu lat i mam nadzieję, że mi się spodoba... Wiele oczekuję po tej lekturze. Pozdrawiam! :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...