wtorek, 7 lipca 2015 | By: Annie

"Szum" - Magdalena Tulli

               Mam mieszane odczucia względem tej książki - doceniam kunszt pisarski i trudną tematykę, ale nie powiem, że ta pozycja skradła mi serce, zachwyciła czy też głęboko mną poruszyła. Być może sięgnęłam po nią w złym momencie - nie miałam w sobie wystarczającego skupienia, uwagi - możliwe również, że w innych warunkach potrafiłabym z tej książki wycisnąć znaczenie więcej uczuć i emocji. A tak, mam wrażenie, że zaledwie otarłam się o tę historię - ważną, trudną, ale w moim odczuciu nieprzystępnie napisaną i przez to obyło się bez głębszych wzruszeń czy nawet przemyśleń podczas lektury, co przy tak porażającej tematyce było dla mnie dużym zaskoczeniem. „Szum” to powieść ukazująca jak piętno, koszmar wojny, poprzez rodziców, naznacza kolejne, powojenne już pokolenia. I choć książka napisana jest naprawdę pięknym językiem, ma swoje momenty i mądre cytaty, to powoli dochodzę do wniosku, że jednak nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że polska literatura ambitna jest pisana tylko dla wybrańców. Czytając laureatów i finalistów, np. nagrody Bookera, mam wrażenie i poczucie, że są to książki absolutnie dla każdego – genialne, mądre, ale nieprzeintelektualizowane i przystępne. Natomiast pozycje, które zdobywają nagrody w Polsce i są polecane wszem i wobec, pisane są dla bardzo wąskiego grona czytelników – takich, którzy mają siłę, czas i ogrom chęci dociekać 'co autor miał na myśli'. Ta książka przypomina mi uczucia jakie miałam odnośnie „Sońki” - niby wszyscy krytycy się zachwycają, niby ważna, mądra książka, co czuć w trakcie lektury, a jednak zupełnie do mnie nieprzemawiająca, a nawet męcząca - zero emocji i mozolne brnięcie przez trudny, lekko wydumany tekst. Można na własną rękę dociekać, można interpretować, ale nie czułam żadnej satysfakcji płynącej z tych trudów. Trochę taka typowa pozycja przeznaczona głównie dla autora i wąskiego grona krytyków czy smakoszy, ale polecana jako doskonała 'książka dla każdego' - a jak się czytelniku nie zachwycisz, nie docenisz, to znak, że jesteś za głupi, a nie że z tą powieścią jest coś nie tak. W myśl zasady, że to przecież czytelnik powinien być dla książki, nie książka dla czytelnika... 

„Zgoda nie zapewnia słusznosci, stwarza jedynie jej pozory.”

"Śmiertelnej rany można się wyprzeć, lecz wtedy będzie ją nosił ktoś inny. Przechodzi na potomstwo przez powietrze. Przez milczenie. Tajemnicę, której nie znałam, miałam wypisaną na czole - lecz nie dość czytelnie, by wzbudzać współczucie."

6 komentarzy:

bookworm* pisze...

Wyjęłaś mi słowa z ust :) Właśnie kończę czytać, ale męczę się przy tym potwornie. Czytałam bardzo pochlebne opinie na jej temat, ale chyba też nie trafiłam w odpowiedni moment z czytaniem. Może po prostu nie jest to lektura na lato ;)? A może nie dla mnie? Masz rację, że w Polsce literatura określana jako "ambitna" jest często bardzo nieprzystępna. Szkoda.

Ewa K pisze...

Lektura tej książki jeszcze przede mną. Jestem ciekawa, czy wywrze na mnie wrażenie. :)

Annie pisze...

bookworm - cieszę się, że mamy podobne wrażenia, szkoda tylko, że nie pozytywne. ;) Faktycznie, to nie jest dobra ksiażka na lato... Ale myślę, że zimą męczyłabym się przy niej równie mocno. ;)

Aneta Wojtiuk pisze...

O! A ja tyle dobrego słyszałam o tej pozycji i nawet skłaniałam się ku jej przeczytaniu. Ale odnosiłam dziwne wrażenie, że nie przypadnie mi do gustu. Cieszę się, że trafiłam na tekst kogoś, kto nie do końca zgadza się z tym szumem wokół tej powieści. ;)

Annie pisze...

Aneta - może Tobie się spodoba, nie wiadomo.. :) Nie chcę za bardzo odradzać tej ksiażki, bo wiem, ze niektórzy czytelnicy bardzo gustują w tego typu lekturach. Co kto lubi :)

Chabrowa pisze...

Zupełnie tego nie rozumiem, że w naszym kraju jeśli jakaś książka zostanie nagrodzona to najczęściej zwykły czytelnik, nawet recenzent książek, który ma z książkami często do czynienia jednak tej niezwykłości nie widzi. Chyba tym razem spasuję :)
Moje-ukochane-czytadelka

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...