niedziela, 17 maja 2015 | By: Annie

Potargowe wrażenia i stos.

                       Dawno nie wrzucałam stosów, ale tak sobie pomyślałam, że ten potargowy – czemu nie? Targi odwiedziłam głównie w piątek, na chwilę wpadłam także w sobotę i w niedzielę. Piątek był oczywiście najlepszym wyborem, kiedy przez kilka godzin mogłam na spokojnie wszystko ogarnąć i pozwiedzać - pospacerować, pooglądać, porozmawiać – jednym słowem delektować się książkową atmosferą. Natomiast w sobotę szybciutko uciekłam z tych tłumów, choć oczywiście po drodze zdążyłam jeszcze w locie zakupić kilka pozycji. ;) Autografy nie kręcą mnie za bardzo, a przynajmniej nie na tyle, aby stać w kilometrowych kolejkach do pisarzy, których nie darzę żadnym specjalnym uczuciem - nie mam na to zwyczajnie cierpliwości. Natomiast co innego jeśli chodzi o ulubionych autorów – tu jak najbardziej poproszę o autograf! :) I tak w tym roku skusiłam się na piękne podpisy Katarzyny Puzyńskiej oraz Małgorzaty Wardy. 

                      Atmosfera targów, ta radość, pasja i książki wszędzie wokół – niepodrabialne. Z wypiekami na twarzy, obłędem w oczach i torbami pełnymi książek, wędrować od stosika do stoiska, wyszukiwać nowe tytuły, nowe nazwiska - uwielbiam! Książki to moja największa pasja, niemal obsesja, nie wyobrażam sobie bez nich życia - jak miło zobaczyć, że mnóstwo innych osób podziela ten entuzjazm i radość. Patrząc na tłumy, aż trudno uwierzyć, że tyle osób w Polsce nie czyta... Mam wrażenie, że z roku na rok na targach robi się coraz fajniej, żałuję tylko, że w tym razem nie spotkałam nikogo z naszego blogowego światka – może za rok..? :)

                          Stos uzbierał się praktycznie bez żadnych planów, mocno wynikowy i spontaniczny, z dużą pomocą mojego chłopaka, który rozpieszcza mnie i rozpuszcza bez opamiętania, niestrudzenie wspierając i podsycając mój książkowy nałóg. ;) Seria o Lipowie Katarzyny Puzyńskiej - „Motylka” już czytałam, ale wypożyczonego i koniecznie musiałam nabyć własny egzemplarz, a kolejne tomy leżą już teraz przy moim łóżku, kusząc okładkami i rozmiarami. Zacieram też ręce na lekturę pozycji o upalnym lecie 1953 roku, które Sylvia Plath spędziła w Nowym Jorku, i które opisała później w „Szklanym kloszu”. Zresztą równie mocno nie mogę doczekać się zanurzenia w przepięknie wydanych „Listach niezapomnianych”, które zamierzam sobie powoli dawkować, aby przyjemności czytania starczyło na dłużej... Konsumpcję stosu zacznę chyba jednak od najnowszej powieści Małgorzaty Wardy, choć najchętniej czytałabym wszystko naraz - dzisiejszy wieczór i noc zdecydowanie poświęcę lekturze...

Zdjęć niestety za dużo nie robiłam, wiadomo jak to w ferworze emocji i wrażeń...

10 komentarzy:

Kasia Żmuda pisze...

Śliczne stosisko!
Zazdroszczę bycia na Tagrach, ale jeszcze tyle ich jest przede mną... ;P
Miłego czytania!

Mała Pisareczka pisze...

O losie!
Chcę "Północ i południe" :D

Chabrowa pisze...

Miłego czytania tego wszystkiego :)

Annie pisze...

Kasia Żmuda - Targi bardzo polecam, wybierz się kiedyś koniecznie :)))

Mała Pisareczka - jaka ja byłam zła, że tej książki nie udało mi się upolować w mojej Biedronce... za to na targach bez problemu dorwałam, można było przebierać i wybierać do woli :D

Chabrowa - dziękuję :) sesja niestety coraz bliżej, ale czytać i tak zamierzam dużo i intensywnie ;)

J. pisze...

"Sweetland" może być niezły. Sama się jeszcze zastanawiam.

J. pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Annie pisze...

J. - czytałam "Dostatek" tego autora - rewelacja :)

Kasiek pisze...

to stosisko i to cudne

Alicja P. pisze...

Stosik wspaniały! Też mnie najbardziej ciekawi książka Wardy!

Annie pisze...

Alicja P. - właśnie czytam, jestem już za połową i świetna jest!! :)

Kasiek - hihi, dzięki ;)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...