środa, 11 lutego 2015 | By: Annie

"Nie taka dziewczyna" - Lena Dunham

                    Jestem aktualnie w połowie trzeciego sezonu "Girls" - oglądam z zainteresowaniem, choć moim zdaniem serial nie dorównuje genialnemu "Sex and the City". Natomiast sama Lena Dunham wydaje mi się bardzo ciekawą, sympatyczną postacią, nakręciłam się na jej książkę jak głupia, odebrałam uchachana od ucha do ucha, przebierając niecierpliwie nogami i natychmiast zaczęłam czytać... Wrażenie mam niestety mieszane. :( Po pierwsze książka wydaje mi się zbyt chaotyczna - skacze po wątkach, osobach, wspomnieniach - nie czyta się tego tak do końca dobrze i przyjemnie. Poza tym mam wrażenie, że Lena nie ma jednak do powiedzenia aż tyle, aby sensownie i konstruktywnie zapełnić całą książkę... Opisuje swoje perypetie - te miłosne, seksualne, ginekologiczne i przyjacielskie - do bólu szczerze, dowcipnie - fajnie, ale trochę za dużo tego. Absolutnie nie jestem pruderyjna, nie szokują mnie wyznania typu 'poszłam do łóżka z obcym facetem',  ale po prostu niektóre opisy robią się za którymś razem... wtórne i męczące, szczególnie jeśli chodzi o nieudane związki... Tak - wyznanie roku - czytanie o popapraniu emocjonalnym znudziło mnie - Lena raz za razem powiela ten sam schemat, a zmienia się tylko imię faceta... Co ciekawe, w ogóle nie czuję się jakbym po tej lekturze lepiej znała autorkę - orientuję się w jej problemach ginekologicznych, ale o niej samej - jej charakterze, marzeniach - wciąż wiem niewiele. 

                   Rozumiem motywy Leny kiedy pisała tę pozycję - przypuszczam, że chciała, aby każdy mógł się w jej książce odnaleźć, chciała pokrzepić czytelników swoją niedoskonałością, i tu "Nie taka dziewczyna" może faktycznie spełnia swój cel. Natomiast dla czytelnika,  który nie potrzebuje się kosztem Leny pocieszyć czy dowartościować niewiele pozostaje w tej pozycji do przemyśleń czy zachwytów... Niestety, w tym nieco zwariowanym monologu Leny zabrakło mi wątku przewodniego, jakiejś większej celowości. To także trochę nieprzemyślana pozycja i przez to nie jest to książka, która niczym "Dziennik Bridget Jones" mogłaby zostać manifestem pokolenia, a jest jedynie chaotycznym wywodem nieco zakręconej dziewczyny. Czytało się dobrze, zazwyczaj ciekawie - to było jak spotkanie z niewidzianą od lat szaloną koleżanką, która przy winie zwierza się ze swoich perypetii - którą bardzo lubisz, ale po której wyjściu gdzieś w tyle głowy pojawia się myśl 'ufff, dobrze, że już poszła'. :) Nie żałuję, że przeczytałam, ale oczekiwałam nieco więcej dowcipu oraz tematów do przemyśleń, zabrakło mi także głębi czy puenty tych wszystkich wywodów, choć Lenę wciąż bardzo lubię. W sumie może być, czytało się przyjemnie, ale bez zachwytu. :(

1 komentarzy:

Taki jest świat pisze...

Mam w planach, a po lekturze porównam wrażenia :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...