niedziela, 22 lutego 2015 | By: Annie

"Blackout" - Marc Elsberg

                 Moje pierwsze skojarzenie z tą powieścią to książki Dana Browna u szczytu jego formy. Doskonale pamiętam te emocje, które towarzyszyły mi przy pochłanianiu „Aniołów i demonów” czy też „Kodu Leonarda da Vinci” - zachłanne czytanie do samego rana, wypieki na twarzy i szybciej bijące serce. Nie wydaje mi się, żeby „Blackout” mógł osiągnąć porównywalny sukces, to chyba jednak wciąż nie ta sama liga, jeszcze nie ten poziom wciągnięcia czytelnika, ale schemat, zamysł i wykonanie są bardzo podobne jak w przypadku powieści Browna - wyścig z czasem oraz główny bohater ratujący świat. W „Blackoucie” dochodzi do niewyjaśnionej awarii i wyłączenia prądu z całej Europie – natychmiast wywołuje to całkowitą destabilizację, zamęt i kryzys. Książka jest szczegółowo dopracowana, ciekawa i zgrabnie napisana - czyta się ją szybko i sprawnie. Podobało mi się – to bardzo dobra rozrywka, na najwyższym poziomie, ale szczerze mówiąc niewiele więcej, więc jeśli ktoś oczekuje pozycji nieco ambitniejszej, to powinien przełożyć lekturę „Blackoutu” na późniejszy termin. Natomiast dla głodnych wciągającej, relaksującej i nieco mocniejszej książki - do połknięcia w jeden czytelniczy weekend.

7 komentarzy:

Kaś pisze...

Mnie się "Blackout" podobał - choć na początku miałam problem z przebrnięciem przez techniczną otoczkę, to później dosłownie nie mogłam się oderwać. Nie jest to może literatura ambitna, ale emocjonująca na pewno.

Annie pisze...

Kaś - u mnie może nie wywołał jakiś wybitnie silnych emocji, żebym spać nie mogła czy coś, ale to fakt - wciąga i czyta się super. :)

Ewa pisze...

Ostatnio się natknęłam na nią w księgarni i zastanawiałam nad kupnem... Opis mnie zaciekawił. Ale Dana Browna nikt nigdy nie pobije ;)
Zapraszam do siebie,
http://worldofbookss.blog.pl/

Aleksandrowe myśli pisze...

Mnie również podobała się Blackout :) Mocna, trzymająca w napięciu- czego chcieć więcej...

Kasia Jabłońska pisze...

Zastanawiała się nad tą książką i odpuściłam, może niepotrzebnie...;)

Justyna Ch. pisze...

Zastanawiałam się nad nią, i szczerze mówiąc po twoim wpisie nie wiem czy postąpiłam dobrze czy źle. Powiesz coś więcej o klimacie panującym w książce czy o kreacji bohaterów? :)

Annie pisze...

Justyna - nigdy nie piszę dogłebnych analiz ksiażek, a raczej nacechowane emocjonalnie notki, ale proszę, coś tam postaram się skrobnąć, mam nadzieję, że pomogę w wyborze. ;) W moim odczuciu kreacja bohaterów nie wyróżnia się niczym szczególnym - nie jest wybitna na miarę np. McEwana, ale też nie razi sztucznością. Jest w porządku, jak na thriller-czytadło całkiem nieźle. ;) Choć oczywiscie nie ma tu jakiś głębokich charakterystyk - postacie są raczej jednowymiarowe, nierozbudowane. Mnie to jednak nie przeszkadzało, nie stawiałam tej książce takich wymagań. Natomiast klimat... Cóż specjalnego klimatu także nie wyczułam, może lekka groza, ale też bez przesady. ;) Myślę, że odbiór tej książki zależy przede wszystkim od oczekiwań - jeśli szukasz wciągającej rozrywki, czegoś w stylu Browna czy Cobena, to "Blackout" powinien Cię usatysfakcjonować i wówczas warto po niego sięgnać. Jeśli natomiast poszukujesz dogłębnych analiz psychologicznych czy też klimatycznych opisów oraz burzy emocji to zdecydowanie nie w tej książce. ;)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...