sobota, 20 grudnia 2014 | By: Annie

"Zamieć śnieżna i woń migdałów" - Camilla Lackberg

              Co roku w okresie przedświątecznym staram się zaserwować sobie co najmniej jedną nastrojową lekturę z Bożym Narodzeniem w tle – pozycję miłą, lekką, ciepłą i nastrojową. W tym roku, jako, że mam nieco więcej czasu niż dotychczas, takich książek planuję przeczytać co najmniej kilka – a na pierwszy ogień wybrałam właśnie „Zamieć śnieżną i woń migdałów” słynnej Camilli Lackberg. Nie wiem czy to kwestia jakiegoś dawno przeczytanego i wypartego z pamięci spoilera, czy też może nagłego i niespodziewanego zrywu mojej intuicji - rozwikłania zagadki domyśliłam się po przeczytaniu zaledwie 30 stron książki! Jak na mnie to rzecz niespotykana – zazwyczaj nigdy nie udaje mi się wytypować mordercy... 

               „Zamieć śnieżna” to sympatyczna, lekka i króciutka lektura, ale zdecydowanie nie z tych 'naj' kryminałów, które wciągają bez reszty i nie dają zasnąć. Zjazd rodzinny w pensjonacie na wyspie, którą śnieżyca odcięła od świata, dziadek-miliarder umiera w trakcie kolacji – kto zabił? Mordercą musi być jeden z członków rodziny... Książka w sam raz na jeden zimowy wieczór, gdy chcemy się rozerwać, do połknięcia gdzieś między ostatnimi świątecznymi zakupami, ubieraniem choinki, a pieczeniem ciasteczek. Największa zaleta tej pozycji to właśnie zimowa, przedświąteczna aura... W sumie podobało mi się, ale bez szału.

2 komentarzy:

Kasia Jabłońska pisze...

Mi chyba jeszcze nigdy nie udało się, przed zakończeniem odgadnąć, kto jest mordercą;)Chyba z ciekawości przeczytam tę książkę:)

Małgorzata Zaczytana pisze...

Wstyd, ale jeszcze nie poznałam twórczości autorki - może zacznę od tej książki? :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...