niedziela, 28 grudnia 2014 | By: Annie

"Wnuczka do orzechów" - Małgorzata Musierowicz

               Jeżycjada towarzyszyła mi przez całe dzieciństwo oraz wczesną młodość – czytałam i wciąż będę czytała każdą kolejną ukazującą się powieść z tej serii, nawet mimo pewnych ewidentnych jej mankamentów... ;) Nie chcę się tu przyłączać do nurtu narzekania i złorzeczenia na Małgorzatę Musierowicz... Jaka jest każdy wie, a jej konserwatyzm oraz upychanie po rozdziałach moralizatorskich tekstów traktuję jako swoisty folklor jej książek, który aż tak bardzo mi nie przeszkadza – trochę bawi, śmieszy, ale niespecjalnie irytuje. Po prostu przyjęłam, że trzeba to jakoś przetrawić, taki po prostu jest 'bonus' tych powieści. ;)

               „Wnuczka do orzechów” podobała mi się – nie jest to co prawda poziom „Pulpecji” czy „Kwiatu kalafiora”, ale jest całkiem nieźle, znacznie lepiej niż w poprzednich trzech czy czterech częściach. Trochę się pośmiałam, czytało się bardzo miło i przyjemnie - bo ja książki Małgorzaty Musierowicz zwyczajnie lubię - staram się też za bardzo nie wnikać w te mniej odpowiadajace mi, konserwatywne fragmenty, a po prostu cieszyć się lekturą jako całością. Nie zawiodłam się, miło czasem wrócić do smaków dzieciństwa, ponownie spotkać się z rodziną Borejków - całkowicie nierealistyczną i oderwaną od rzeczywistości, ale wciąż pełną ciepła i uroku. Przyznam, że marzy mi się, aby jeszcze raz przeczytać wszystkie książki z serii, począwszy od pierwszego, aż po ostatni, dwudziesty już tom – urządzić sobie taki maraton z Jeżycjadą - może kiedyś się uda...

7 komentarzy:

Kasiek pisze...

no a ja właśnie czepliwa jestem i już mniej wyrozumiała

toska82 pisze...

Też mi się marzy taki maraton :) Wnuczka już za mną :)

Zuzanna Szulist pisze...

Fakt - jest lepiej. "McDusia" była jak dla mnie totalnym dnem. Niemniej jednak ciągle jest słabo, co strasznie mnie smuci, bo dla mnie też Musierowicz to ważna część dzieciństwa i dorastania. Ale oczywiście też będę kupować i czytać wszystkie kolejne tomy. :D

J. pisze...

Ja tej części nie spróbuję, właśnie dlatego, że wszyscy narzekają. Nawet jeśli tylko część z tego nie jest przesadzona - nie chcę sobie wspomnień z tej serii zepsuć.

Annie pisze...

Kasiek - ja, jeśli juz coś bardzo polubiłam, to mam wobec tej rzeczy dużą wyrozumiałość... ;)

Annie pisze...

Zuzanna - może aż tak bardzo mi to nie przeszkadza, bo w moim odczuciu nawet w tych najwcześniejszych tomach Jeżycjady również pełno było moralizatorstwa - jak np. ten Klub, że uśmiechali się do ludzi na ulicy, albo pamiętam jak zawsze ładne i zadbane dziewczyny były prezentowane jako puste i głupie ;)

Alicja Szerment pisze...

Kocham Jeżycjadę i mam nadzieję, że uda mi się kiedyś skompletować i przeczytać całą serię :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...