poniedziałek, 29 września 2014 | By: Annie

"Brzemię rzeczy utraconych" - Kiran Desai

W rzeczywistości okładka prezentuje
się o wiele lepiej, nie jest aż tak
różowa...
                  Powieść „Brzemię rzeczy utraconych”, za którą Kiran Desai otrzymała w 2006 roku Nagrodę Bookera, była w moim domu od lat owiana legendą arcydzieła, a dodatkowo ciekawość lektury podsycał fakt, iż książki tej absolutnie nigdzie nie można było kupić, zdobyć czy też wypożyczyć. W zeszłym roku Wydawnictwo Literackie zdecydowało się na wznowienie obu powieści autorki w nowej, przepięknej szacie graficznej – zamówiłam natychmiastowo.

                    Indie, lata 80. XX wieku, niewielkie miasteczko u podnóża Himalajów. Kiran Desai nie funduje nam tysiąca fajerwerków i nagłych zwrotów akcji - to książka typowo obyczajowa, pięknie napisana, obfitująca w urzekające opisy przyrody. Nie ma tu jakiegoś szczególnie wyróżniającego się wątku w rodzaju wielka historia miłosna, tajemnica rodzinna czy zagadka kryminalna. Historia przedstawiona w powieści to bardziej wycinek ze zwyczajnego życia zwykłych ludzi – emerytowanego sędziego, jego szesnastoletniej siostrzenicy Sai, która przeżywa swoją pierwszą miłość, a także ich kucharza oraz jego syna, który wyjechał do Stanów – opisy emigracyjnych losów Bidźu przeplatają się z senną, monotonną codziennością życia w miejscu niemalże zapomnianym przez współczesny świat. Może nie określiłabym tej pozycji mianem arcydzieła, ale to naprawdę solidna powieść obyczajowa, zgrabnie, szczegółowo i realistycznie portretująca indyjską codzienność – postkolonialne niepokoje społeczne, podział na kasty, problem emigracji... To bardzo dobra powieść, może nie najłatwiejsza, może niekoniecznie przebojowa, ale szczerze ją polecam. Niespieszny, nieco mistyczny klimat tej książki zapada w pamięć, jej lektura poszerza wiedzę, a wszystko to napisane pięknym językiem, który można smakować bez końca... Mi się podobało. Bardzo.

9 komentarzy:

Marie Bell pisze...

Ale ładna okładka! Co do samej ksiązki i jej zawartości, to nie jestem przekonana, czy chciałabym po nią sięgnąć.

Marta P pisze...

Myślę, że to książka dla mnie - zapisałam sobie tytuł. Okładka rzeczywiście piękna, poza tym lubię rzetelnie napisane powieści obyczajowe, w których autor dba o realia i szczegóły.

jusssi pisze...

Ja przed wznowieniem nawet o niej nie słyszałam. Kupiłam po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii, żałuję że jeszcze nie przeczytałam. Głupia ja, czytam średnie powieści, a nie mam czasu na te pięknie napisane...

Kocia kołyska pisze...

A do mnie z kolei okładka zupełnie "nie przemawia". Za to Twoja recenzja a i owszem ;)

Annie pisze...

Marta P - w takim razie myślę, że się nie zawiedziesz :)

Annie pisze...

jusssi - mam to samo, kuszą mnie nieraz stadami takie średnie czytadła, a nawet te dobre, ale to wciąż tylko czytadła - naprawdę wartościowe książki czekają latami na swój czas... :(

Annie pisze...

Kocia kołyska - cieszę się bardzo w takim razie :)

Alannada pisze...

Zdecydowanie dopisuję do listy "do przeczytania"

pas pisze...

Okładka zwraca uwagę, a i fabuła wygląda na bogatą i ciekawą. Może uda mi się zdobyć ten tytuł. :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...