środa, 6 sierpnia 2014 | By: Annie

"Świat według Joan" - Joan Collins


               Pierwsza wyjazdowa lektura, zgarnięta ‘na szybko’ do torebki, przeczytana prawie w całości w drodze. Miało być lekko i przyjemnie, a przyznam, że mam bardzo mieszane odczucia odnośnie książki pani Collins. Faktycznie, jest tu trochę takich milszych fragmentów, gdy autorka snuje swoje opowieści i porady – jest bardzo kobieco i sympatycznie, choć nie brakuje truizmów. Jednak jeszcze liczniejsze są te 'zrzędzące kawałki' – jak to kiedyś było wspaniale, a teraz to ci młodzi tacy beznadziejni – technologia to samo zło, a wolność i tolerancja to nowomodne wymysły. Sporo tu także niekonsekwencji – śmieszyły mnie narzekania autorki na współczesny kult urody i młodości – a połowa książki jest przeznaczona właśnie poradom jak być młodym i pięknym. ;) Oczywiście sama Joan Collins zastrzega, że ona nigdy nie korzystała z usług chirurga plastycznego, a swój wygląd zawdzięcza jedynie dobrym genom i ochronie przed słońcem. Nie twierdzę, że tak nie jest, ale zawsze niezmiennie śmieszą mnie te skrupulatne zapewnienia gwiazd o ich naturalnej urodzie. Pani Collins wspomina także swoje grzeszki z młodości, ale po nich następuje natychmiastowe usprawiedliwienie i rozgrzeszenie – ‘co złego to nie ja’… Równie irytujące było stawianie się autorki w panteonie gwiazd na równi z takimi sławami jak Elizabeth Taylor, Marilyn Monroe, Marlon Brando czy Paul Newman...

                   To bardzo egocentryczna książka – wiem, że książki autobiograficzne mają do tego prawo (choć nie jest to prawdziwa autobiografia – raczej zbiór przemyśleń i anegdotek), ale zdecydowanie nie jest to subtelny, pomijalny egocentryzm, a po prostu postrzeganie całego świata poprzez pryzmat wielkiego ego Joan Collins – tytuł „Świat według Joan” jest tu niezwykle adekwatny. Ona wszytko wie najlepiej, ona ocenia i wydaje wyroki – nie lubię takiego autorytatywnego, jednostronnego podejścia do zagadnień skomplikowanych i niejednoznacznych. Być może czytelnikom lepiej znającym i lubiącym jej osobę bardziej przypadnie do gustu ta książka – ja tej pani jako aktorki za bardzo nie kojarzę, a mania serialu „Dynastia” ominęła mnie całkowicie – nie było mnie wówczas na świecie. „Świat według Joan” można przeczytać przede wszystkim dla kilku sympatyczniejszych fragmentów – wspomnień ze złotych lat Hollywood, spotkań i przyjęć z takimi osobistościami James Dean, Paul Newman, Marilyn Monroe – te fragmenty są z całej książki najciekawsze. Początek podobał mi się zdecydowanie bardziej niż końcówka, gdzie przeważa już samo narzekanie – jest to zwyczajnie nudne i męczące. Ta pozycja jawi mi się jako niezbyt wiarygodna próba autokreacji Joan Collins na wzór do naśladowania, chodzący ideał z radą na każdy temat - ja tego nie kupuję... A pani Collins nie polubiłam - z treści wyłania się jej obraz jako osoby nieszczerej, wyidealizowanej i niezwykle zadufanej w sobie - być może takie jest prawo wielkich gwiazd, ale czy trzeba od razu napisać całą książkę na ten temat? Szkoda czasu i papieru... Ciekawi mogą przeczytać, ale zdecydowanie nie jest to lektura obowiązkowa.

4 komentarzy:

Little Decoy pisze...

Raczej spasuję, nie przepadam za książkami autobiograficznymi i im podobnymi ;)
Pozdrawiam!

Marta Włodarczyk pisze...

W sumie bardzo podobnie odebrałyśmy tę książkę. Czytałam ją już dosyć dawno temu, ale zgadzam się, że jest niesamowicie egocentryczna, a sama pani Collins wybiela się na każdym kroku. Bo oczywiście sława i pieniądze zepsuły wszystkich, ale jej nie.

Zaczytana bez pamięci pisze...

Kiedyś miałam w ręce tę książkę, ale jakoś się z nią nie zaprzyjaźniłam... Nie przepadam za autobiografiami.

aaagusiek pisze...

Ja chyba też się nie skuszę na tę powieść... Ps. Przepięknego masz bloga. Będę odwiedzać częściej ;)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...