środa, 16 lipca 2014 | By: Annie

"Urodziny" - Panos Karnezis

                  Kocham literaturę obyczajową bezwarunkowo – w tym jednym worku bez dna, pod tą jedną nazwą kryje się takie bogactwo niesamowicie różnorodnych pozycji, tysiące smakołyków – można w nich grzebać bez końca, wciąż odkrywając nowe perełki – nie sposób wyczerpać ich zasoby lub się znudzić... Każda powieść to inny świat... tyle ludzkich historii, tyle dramatów i perypetii – prawdziwe bogactwo lektur. Lubię od czasu do czasu sięgnąć po fantastykę, lubię też pochłonąć kryminał, jednak to właśnie literatura obyczajowa dostarcza mi największych doznań, zachwytów i wzruszeń czytelniczych – bohaterów, którym wierzę, którzy porywają mnie ze sobą i poruszają swymi życiowymi wyborami. „Urodziny” to godny reprezentant tego, co najlepsze w tym gatunku – w żadnym razie nie jest to lekkie, bezrefleksyjne czytadło jak może sugerować okładka - to pełnokrwista, nietuzinkowa powieść obyczajowa.

                 Fortuna kołem się toczy – pieniądze niekoniecznie dają szczęście, a przekonuje się o tym Marco Timoleon – bogaty jak marzenie magnat żeglugi morskiej. Przez całe życie goni to niesprecyzowane 'coś' – swoje ambicje, niezaspokojenie, wciąż umykający sukces. Dwie żony, wybuchowy charakter, chęć dyrygowania wszystkimi, a także nagła śmierć syna oraz nieumiejętność cieszenia się tym co tu i teraz sprawiają, że Marco pod koniec swojego życia wcale nie jest szczęśliwym, spełnionym człowiekiem. Pewnego dnia postanawia wyprawić przyjęcie urodzinowe dla córki, jednak jest ono tylko pretekstem aby dokonać aborcji – Sofia spodziewa się dziecka, ale ojciec nie aprobuje jej wybranka... Bohaterowie jak żywi wciąż stoją mi przed oczami – śledzimy ich losy przez całe życie. Podobno postać Marco jak i losy jego rodziny inspirowane są życiem Aristotle Onassisa – może stąd ta uderzająca realność przedstawionych wydarzeń? Prawdziwe życie wraz ze wszystkimi jego odcieniami sączy się z kart powieści... Teraźniejszość płynnie miesza się ze wspomnieniami – niezwykle sprawnie i interesująco jest to wszystko rozplanowane – poznajemy losy całej rodziny na tle burzliwej historii XX wieku i ani przez chwilę, mimo małej ilości dialogów, a dużej ilości opisów, nie jest to nudne.

                   Dokładnie dopracowani bohaterowie, setki szczególików nadających pozycji wiarygodności i uroku – np. jednemu z bohaterów skończyły się książki do czytania, jedna z bohaterek odpręża się układając non-stop przez kilka dni puzzle i potrafi wypić 20 puszek coli dziennie. Uwielbiam takie detale – to czyni postacie realnymi, bliskimi czytelnikowi – to takie małe smaczki doprawiające powieść, nadające jej ostatecznego szlifu. Tak żałowałam, że ta książka ma tylko nieco ponad 300 stron... Chciałabym drugie tyle! Rewelacyjna pozycja - tak sprawnie skonstruowana, tak obfitująca w fantastyczne szczególiki, tak wiarygodnie, wciągająco i porywająco napisana... Nie ma tu absolutnie żadnej bariery między treścią a czytelnikiem – natychmiastowo wnika się w przedstawiony świat... Nie mogę pojąć czemu ta powieść ma tak słabe oceny, czemu nikt o niej nie mówi, nikt jej nie czyta! To świetna książka jest! Ja się pytam – gdzie są przetłumaczone inne pozycje tego pana?! Ja chcę jeszcze!

10 komentarzy:

My Slow Nice Life pisze...

O tak!

Ellie Moore pisze...

Brzmi bardzo ciekawie, może się skuszę ;)

MONIKA SJOHOLM pisze...

Mamy widze bardzo podobny gust:) czytalam pare lat temu te ksiazke, tez kocham takie odkrycia obyczajowe, bardzo brakuje mi na polskim rynku polskiej literatury takiej, by nie dotykala tylko wojny i komunizmu, a czystko obyczajowo-psychologiczna byla i o ludzkich duszach.

MONIKA SJOHOLM pisze...

juz wiem co ci zatem polecic...

MONIKA SJOHOLM pisze...

Koniecznie sprawdz piekne wydane obie, ''Pierwsza milosc'' Francine Prose ( niech nie zmyli cie banalny tytul) oraz ''Twoje drugie ja'' Salley Vickers- obie przeszly bez echa, bedziesz zadowolona obserwujac twoj gust blizniaczo mi podobny:))))

MONIKA SJOHOLM pisze...

no i ''Klamstwa'' Enrique de Heriz :)

Little Decoy pisze...

Narobiłaś niezłego apetytu ;)
Pozdrawiam!

Annie pisze...

Monika - to prawda, mamy bliźniaczo podobny gust :) Często podpatruję sobie Twoje wybory czytelnicze i korzystam z Twoich notek - jeszcze nigdy się nie zawiodłam - chyba rzadko zdarza się aż tak bliskie czytelnicze 'pokrewienstwo'. Muszę przyznać, że mnóstwo perełek wynajdujesz. :) Powieści takich autorów jak Lesley Lokko, Delphine De Vilgan, Esther Vilat to własnie dzięki Tobie! Z resztą pisałam Ci już kiedyś o tym. :) "Urodziny" to również Twoja sprawka - sprawdziłam wlasnie przed chwilą Twoją notkę, a pod nią mój komentarz sprzed dwóch lat, że muszę koniecznie przeczytać - coś mi własnie tak w głowie świtało.;) Za wszystkie polecanki serdecznie dziękuję - wynotowałam sobie i teraz lecę sprawdzać po stronach internetowych gdzie te cudenka można nabyć. "Kłamstwa" czekają już na półce w biblioteczce - nic tylko czytać... :)

MONIKA SJOHOLM pisze...

Annie, szkoda ze tyle ksiazke przechodzi bez echa, więc tym bardziej się ciesze ze idą dalej i za twoją sprawą żyją dalej i dalej:) bo o fajnych książkach warto pisać i kropka. Daj znać jak bedziesz kiedyś jechała na targi warszawskie czy krakowskie- z chęcią wypiłaby z tobą kawkę i poględziła o książkach , pewnie czasu by nie starczyło hahahaha;)

Annie pisze...

Monika - prawda? mnóstwo wspaniałych książek ginie zapomnianych - dla mnie takim sztandarowym przykładem jest "Słońce w słonecznikach" Dominiki Stec. Jedna z piękniejszych polskich książek jakie czytałam, ale w empiku jej nie spotkasz... Za to wszędzie mocno średniawe książki pani Michalak, Szwaji wyeksponowane itp. Ja na targach warszawskich jestem co roku! Na krakowskie co roku się wybieram, ale jeszcze nigdy nie dojchalam ;) Na kawkę i pogaduchy o książkach zawsze jestem na tak - już sobie wyobrażam ten słowotok, hihi, byłoby wspaniale! To Ty daj znać jak będziesz kiedyś gdzieś w okolicach Warszawy, bo ja jestem 'na miejscu' ;)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...