wtorek, 8 lipca 2014 | By: Annie

"Romanse w Paryżu" - Barbara Rybałtowska

                   Moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Barbary Rybałtowskiej – tym razem szperanie 'w ciemno' w bibliotece nieco mnie zwiodło - pechowo wybrałam pozycję ocenianą zdecydowanie najsłabiej w całym, dość sporym dorobku pisarki. Trochę żałuję, że na pierwszy ogień nie sięgnęłam po jej najbardziej znany i chwalony cykl Saga, bo „Romanse w Paryżu” mocno mnie rozczarowały... Ta książka jest jak wydmuszka – z wierzchu piękna otoczka, opisy – mamy tu romantyczny Paryż, słoneczne Lazurowe Wybrzeże, francuską bohemę i oczywiście wielką miłość... Miała być idealna lektura na wakacyjny leżak. Niby to wszystko jest, ale... no właśnie, jakieś to w środku puste, miałkie i bez głębszych uczuć, refleksji. Jest sztywno, lakonicznie sztucznie i nierealnie. Zwyczajnie nudno i niesympatycznie. Jeden wielki banał w polukrowanej otoczce – szumny, chwytliwy i kuszący czytelnika pomysł na książkę – niestety, nie wykorzystany właściwie. Jakby zabrakło umiejętności pisarskich... Trochę jak u Katarzyny Michalak – pomysł jest, ale z wykonaniem słabiutko. Nie przemówiły do mnie losy wielkiej miłości Ewy i Daniela – Polki i Francuza, którzy obracają się w świecie paryskich kabaretów w latach 80', tak samo jak zupełnie nie dostrzegłam klimatu artystycznej bohemy Paryża. Dopiero pod koniec książki nieco się wciągnęłam. Liczyłam na coś więcej, a dostałam najprostsze możliwe, schematyczne czytadło-romansidło. „Romanse w Paryżu” to książka do przeczytania w jedno popołudnie bez zaciekawienia – do natychmiastowego zapomnienia. Drętwa, przewidywalna, nijaka i zwyczaje nudna. Natychmiast ulatująca z pamięci. Mam nadzieję, ze pierwszy tom Sagi, „Bez pożegnania” bardziej zaspokoi moje czytelnicze potrzeby i wymagania... „Romansów w Paryżu” nie polecam – szkoda czasu.

5 komentarzy:

cyrysia pisze...

Skoro szkoda czasu, to pójdę za twoją radą i odpuszczę. Dzięki za ostrzeżenie.

Dwojra pisze...

Oj...słabiutko. Mnie niestety książka też by nie zachwyciła. Jestem studentką romanistyki - czytałam wielkie dzieła o Paryżu, więc takie książeczki "na jeden wieczór" na pewno mnie nie zaczarują. Ponadto pomysł, z tego, co wyczytałam w recenzji, raczej solidnie oklepany. Miłość, Paryż, tak jakby to już było po tysiąckroć. Jeśli w dodatku wykonanie nie zachwyca, nie widzę powodu, by w ogóle zachowywać w pamięci taką książkę.

Zatracona w książkach pisze...

Będę pamiętać, żeby omijać szerokim łukiem :)

Kasia Jabłońska pisze...

Też się kiedyś natknęłam na tę książkę, bo zaintrygował mnie ten Paryż, ale tak jak ty byłam rozczarowana i chyba nawet nie doczytałam do końca.

Paulina (invissible) pisze...

Skoro nie polecasz, to nie czytam. ;)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...