wtorek, 22 lipca 2014 | By: Annie

Londyn śladami książek...

                Od dawna zbierałam się do stworzenia takiego wpisu. Na wstępie pragnę tylko zaznaczyć, że absolutnie nie pretenduję do miana ekspertki w tym temacie – na pewno są osoby, które znają to miasto i jego księgarnie znacznie lepiej ode mnie. Niemniej szczerze kocham Londyn – byłam w nim trzy razy, za każdym razem odkrywając nowe zaułki i wspaniałe miejsca. To miasto zachwyca mnie swoją różnorodnością, swobodą i tolerancją, a także niezwykłym klimatem – bogata historia miesza się tu z multikulturową współczesnością – w dużej mierze właśnie za sprawą pisarzy i innych ludzi związanych z kulturą, którzy tu mieszkali i wciąż mieszkają... Nie wątpię, że Paryż, Rzym, Amsterdam czy Barcelona również maja swoje przepiękne księgarnie, niemniej Londyn ma tę dodatkową zaletę, że zakupione tu książki jestem w stanie przeczytać. :) Zapraszam zatem serdecznie na subiektywną wycieczkę po londyńskich księgarniach w moim towarzystwie...

                 Podróży nie można nie rozpocząć od słynnej Charing Cross Road – legendarnej ulicy będącej od lat rajem dla bibliofilów (niestety, obecnie wiele księgarni się zamyka...), znanej także z książek o Harrym Potterze – to tu znajduje się pub Dziurawy Kocioł. :) Spacer proponuję zacząć idąc po prawej stronie ulicy, powoli oddalając się od Leicester Square. Pierwszy na naszej trasie to wspaniały antykwariat Any Amount of Books przy numerze 56 – posiada on niesamowity klimat – przekroczenie jego progu to jak podróż w czasie, jakby było się bohaterem jakiejś zapomnianej książki sprzed lat... Koniecznie trzeba zejść po wąskich, krętych schodkach na dół, do podziemi – można dostać oczopląsu od samego patrzenia na to bogactwo literatury. Przed wejściem stoją kosze z jeszcze tańszymi książkami (choć pozycje w środku również nie szokują cenami) – można wygrzebać wiele perełek...

Any Amount of Books...






                   Kontynuując spacer wzdłuż Charing Cross Road na naszej drodze napotkamy jeszcze wiele innych księgarni i antykwariatów – na uwagę zasługuje także Quinto&Francis Edwards Booksellers, a także Koening Books specjalizujący się w przeróżnych albumach. Niestety, sklepik znany z książki, a następnie z filmu „84 Charing Cross Road” już nie istnieje...



                Z otchłani antykwariatów wynurzmy się teraz z powrotem na Charing Cross Road – możemy przeżyć mały szok powrotu do współczesności, jednak aby dotrzeć do tzw. perełki na torcie musimy jeszcze kawałek przejść tą ruchliwą ulicą. Za chwilę po przeciwnej stronie drogi zobaczymy olbrzymi, pięciopiętrowy Foyles – w życiu nie byłam w tak dobrze zaopatrzonej księgarni – np. dział medyczny to nie jedna półka jak w empiku, a kilkanaście regałów... moje zaskoczenie wywołał także dość pokaźny dział z literaturą polską – można znaleźć co tylko dusza zapragnie również w innych językach – portugalski, hebrajski, japoński.... Pięć olbrzymich pięter po brzegi wypełnionych książkami – na wizytę w tym sklepie trzeba sobie zarezerwować kilka godzin...

Foyles



                 Aby uporządkować sobie naszą podroż proponuję teraz mała przerwę na kawkę lub herbatkę oraz odwiedziny na stronie: http://www.theguardian.com/books/interactive/2009/jan/31/charing-cross-bookshops%20 – to interaktywny skrót naszej dotychczasowej trasy.

                Jeśli teraz cofniemy się trochę w stronę Leicester Square i skręcimy na chwilę w jedną z malutkich, pozbawionych ruchu samochodowego przecznic – Cecil Court - to oto znajdziemy się w prawdziwym książkowym raju, przeniesionym jakby z innych czasów. Nie ma tu żadnych innych sklepów oprócz mnóstwa księgarni i antykwariatów, często specjalizujących się w konkretnej tematyce. Oprócz współczesnych książek można znaleźć tu prawdziwe białe kruki, takie jak np. pierwsze wydania kryminałów Agathy Christie oraz „Dumy i uprzedzenia”! Ta ulica ma niesamowity klimat trochę innej epoki, wolniej płynącego czasu...

Cecil Court








                    Z tych większych, sieciowych księgarni oprócz w Foyles byłam także w nieco mniejszym Waterstone's Piccadilly. Ma on tę przewagę nas Foyles, że posiada większą ilość foteli oraz innych miejsc do siedzenia. Muszę koniecznie zaznaczyć jak niesamowicie podobała mi się londyńska obsługa w tych sklepach – nie jest tak natrętna jak w Matrasie, a jednocześnie podsłuchałam kilka rozmów i byłam zadziwiona jaką kompetencją, zaangażowaniem i pasją wykazuje się obsługa. Niektórzy z klientów prowadzili długie, pasjonujące rozmowy ze sprzedawcami - widać, że londyńczycy czytają, a książki nie są jedynie niszową rozrywką. Wybór jest ogromny – wystawiane są nie tylko bestsellery, ale także klasyka oraz te mniej przebojowe powieści. Niesamowicie podoba mi się to, że można przesiadywać w tych księgarniach godzinami, są do tego specjalne wygodne fotele i lampki – nikt ci nie przeszkadza, nie wygania. Nie czujesz się jak chodzący portfel, któremu usiłuje się wepchnąć jak najwięcej chłamu i jak najszybciej się go pozbyć. No i nie ma tego całego badziewia – maskotek, magnesów, breloczków... Miła to odmiana od empiku, gdzie szukałam ostatnio książki – spytałam pana w dziale informacja, a on przeżuwając hamburgera (!) niechętnie odburknął mi (bo przecież tak bardzo mu przeszkadzam, jak śmiem), że książka jest gdzieś na dziale literatura obcojęzyczna i mam sobie sama znaleźć... Najczęściej bywam w empiku w Galerii Mokotów i wciąż nie mogę się nadziwić jaki bałagan i burdel tam panują – nie wiem kto ustawia te książki (jeśli ktokolwiek?), ale znaleźć Murakamiego czy Doris Lessing w dziale literatura polska to standard... Żenada... Czepiam się tego empiku niemiłosiernie jednak uważam, że zasadnie – to jedyna sieć księgarni w Polsce, która miała szansę naprawdę promować czytelnictwo i stać się książkowa oazą – a niestety wszystko idzie w masówkę... Pracują tu zupełnie nieznający się na książkach sprzedawcy (w tym największym empiku w centrum poprosiłam kiedyś o książkę Suzanne Collins – pani z obsługi uparcie szukała jej pod literą 's'....), a także po prostu chłam jest sprzedawany – nazwijmy to po imieniu - ile można wpychać ludziom jakiś durny kalendarz Ewy Chodakowskiej?! Londyńczykom zazdroszczę także spotkań z autorami – codziennie ktoś nowy, bogaty program. Ehhh...

Waterstone's (ze strony http://www.wbprojects.com/)
                  Ale dosyć tego narzekania! Przed nami Bloomsbury - jeśli znajdziecie się w tym rejonie (to przystanek obowiązkowy podczas wizyty w Londynie - dzielnica gdzie mieszkali miedzy innymi Dickens oraz Virginia Woolf, to tu odbywały się spotkania słynnej Bloomsbury Group...) nie możecie nie odwiedzić London Review Bookshop. Ta znajdująca rzut beretem od British Museum księgarnia połączona z kawiarnią powstała jako 'przedłużenie” literackiego magazynu – na tak niewielkiej powierzchni posiada naprawdę zaskakująco bogaty zbiór książek. Bloomsbury to chyba najbardziej kulturalna dzielnica Londynu – już w trakcie zwykłego spaceru można doznać uczucia ukulturalnienia – oprócz wspomnianych już pisarzy mieszkał tu m.in. Yates, a w jednym z hoteli Forster napisał „Pokój z widokiem”, tu pracował T. S. Eliot, tu spędził ostatni wieczór Oscar Wilde zanim opuścił Anglię...

London Review Bookshop (ze strony: http://www.visitlondon.com) Pozostałe zdjęcia to moje dzieło. :)
                Aby zwieńczyć nasz spacer polecę Wam jeszcze antykwariat na Notting Hill Gate. Jeśli szukacie po prostu tanich książek to zajrzyjcie do jednego z wielu sklepów Oxfamu rozrzuconych po całym Londynie – obok używanych ubrań, biżuterii i innych gadżetów sprzedawane są tam także książki z drugiej reki – a cały dochód idzie na cele charytatywne.

              Dziękuję bardzo za wspólną wycieczkę. :) Mam nadzieję, ze nikt się nie zgubił, nikt nie jest znudzony czy przesadnie zmęczony. Zdaję sobie sprawę, że tak jak zakupy w internecie nigdy nie zastąpią przyjemności buszowania po prawdziwych księgarniach z klimatem, najlepiej w towarzystwie innego mola książkowego, tak nic nie zastąpi prawdziwego zwiedzania 'na żywo' - dlatego gorąco polecam Wam wycieczkę do Londynu – warto oprócz miejsc typowo turystycznych pobłądzić nieco po uliczkach i zaułkach tego niesamowitego miasta – odkryć jego klimat, wielokulturowość, znaleźć swoja własną ulubioną kawiarnię czy księgarnię...

              Jak Wam się podoba taki wpis? Chcielibyście takie również o innych miastach? Może o Warszawie, Krakowie...? :)

19 komentarzy:

April White pisze...

super pomysł! czekam na Kraków:) nie zdawałam sobie sprawy z istnienia takich miejsc w Londynie! dzięki:)

Claire G. pisze...

Bardzo ciekawy wpis, z chęcią wybrałabym się do Londynu, to od dawna moje marzenie :)

im-bookworm.blogspot.com

Patrycja Kiełczykowska pisze...

Bardzo fajny pomysł na wpis. Te wszystkie zdjęcia sprawiają, że aż mam ochotę wybrać się do księgarni - a nie powinnam (za dużo zaległości) :D

Agata P pisze...

Marzy mi się podróż do Londynu :) Chętnie poczytałabym o Warszawie, bo niestety nie znam zbyt wielu ciekawych księgarni w stolicy :/ Nie uznaję empiku za księgarnię, zalew badziewia jest tam zbyt duży, a jakości obsługi w ogóle nie skomentuję...

Gia Stembeck pisze...

Ależ świetny post! I cudownie miałaś, że poznałaś te wszystkie księgarnie. Narobiłaś mi niesamowitego smaka na poznanie ich osobiście :). Wyglądają bajecznie i tak jak księgarnia powinna wyglądać. Co do Empiku to w nim chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. W ogóle w polskich księgarniach trudno o cokolwiek. Wszędzie wystawiane są tylko najnowsze pozycje, a w każdej księgarni to samo. Ciekawą księgarnią jest księgarnia Prusa w W-wie na Krakowskim Przedmieściu, sporo specjalistycznej literatury, niedostępnej w Empiku, ale też jest mało, jeżeli coś z danego działu chcemy. Ale jeżeli znasz jakieś fajne warszawskie księgarnie to chętnie o nich się dowiem i poczytam, a potem odwiedzę osobiście :).

Magda pisze...

Ciekawy pomysł na wpis, a miejsca o których wspominasz wydają się bardzo klimatyczne :) coś czuję, że w Foyles to bym oszalała z zachwytu :) chętnie poczytam o takich miejscach w Krakowie

Katasza S. pisze...

Nie twierdzę, że Empik jest idealny, ale uważam, że jesteś do niego zbyt uprzedzona ;) Akurat we wspomnianej przez Ciebie Galerii Mokotów można znaleźć także fajnych, kompetentnych pracowników, pierwsza recenzja z brzegu jaką znalazłam na ich fp: https://www.facebook.com/katarzynabenda.k3jt/activity/837507756264601. Nie chcę go bronić na siłę, ale zdarza mi się tam wpaść i kupić kilka książek w ramach którejś promocji i się tego nie wstydzę, a pracowników sieci doceniam i szanuję, nawet jak nie wiedzą wszystkiego, w końcu są tylko ludźmi ;) Niemniej zdecydowanie zazdroszczę możliwości zwiedzenia londyńskich księgarni i z pewnością wrócę do Twojej notki, gdy będzie mi dane się tam wybrać ;) Pozdrawiam!

Natalia :) pisze...

Ehh, miałam się wybrać w przyszłości do Londynu, ale teraz myślę, że zdecydowanie przyśpieszę plany do realizacji ! :)
kawa-i-ksiazka.blogspot.com/

kasjeusz pisze...

Świetny pomysł na wpis! Czy też serię wpisów. ;) Wiele z tych księgarni/antykwariatów widziałam, jak byłam w Londynie. Wchodząc do środka, czułam się, jakbym weszła do takiego powieściowego antykwariatu i za chwilę miało przydarzyć mi się coś niezwykłego, wspaniała atmosfera. :) Ale czy nasze polskie empiki są takie, to nie wiem, mnie nikt nie wygania (a godzinami czytam tam książki w całości), obsługa jest zazwyczaj bardzo miła, może po prostu mam szczęście. ;) Oczywiście, w empiku najłatwiej znaleźć bestsellery i nowości, po inne tytuły trzeba się wybrać np. do antykwariatu.

Annie pisze...

Agata P - Warszawa jest moim zdaniem dość uboga jeśli chodzi o klimatyczne, niesieciowe księgarnie - jeśli miałabym coś tak na szybko polecić to księgarnio-kawiarnie na Powiślu, np. Tarabuk, Czuły Barbarzyńca :) Masz rację - empik nie zasługuje już prawie na miano księgarni - smutna prawda :(

Annie pisze...

Gia Stembeck - a mi się wydaje, że jednak w Polsce wciąż można - oczywiście przy odrobinie dobrej woli :) Znam kilka naprawdę wspaniałych księgarni w Krakowie z przemiłą, kompetentna obsługą. Niemniej są to niestety tylko pojedyncze przypadki... Za polecenie księgarni Prusa bardzo dziękuję - muszę koniecznie odwiedzić - wydaje mi się, że kiedyś już byłam, ale nic nie pamiętam. ;) Jeśli chodzi o warszawskie księgarnie z klimatem to jak pisałam już w jednej z odpowiedzi to polecam głównie te na Powiślu :) A, i jeszcze Antykwariat Troszkiewiczów na Pięknej. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy, nie wróży to chyba zbyt dobrze potencjalnemu wpisowi o Warszawie ;)

Annie pisze...

Katasza S - to chyba ja mam jakiegoś strasznego pecha, bo za każdym razem gdy proszę tam o pomoc (a proszę dość często, bo ksiazki są porozstawiane bez ładu i składu) otrzymuję informację, że książka jest gdzieś na stanie i mam ją sobie poszukać sama - na do widzenia dostaję wskazówkę, że szukana przeze mnie pozycja znajduje prawdopodobnie się w dziale literatura obcojęzyczna, co zważywszy na to, ze szukam np. książki Doris Lessing nie jest zbyt pomocne i odkrywcze.. Wiesz, ja wiem, ze ludzie są tylko ludźmi, ale pewna uprzejmość i zasady dobrego wychowania obowiązują każdego - obsługiwanie klientów i jedzenie jednocześnie posiłku z McDonalda jest dla mnie dyskwalifikujące... Pozdrawiam :)

Annie pisze...

kasjeusz - mnie tez nikt specjalnie nie wygania, ale posiedzieć w przytulnym kąciku też za bardzo nie ma gdzie ;) większość osób czytających siedzi po prostu na ziemi...

My Slow Nice Life pisze...

O matko! O matko! O matko jedyna! Jadę! Już. Natychmiast. I nie wyłaniam się spośród tych regałów przez miesiąc. Od samego patrzenia zrobiło mi się lepiej. Taki stan ma nawet nazwę, ale serio, tylko jej nie przytoczę:).

Jędrzej J pisze...

Jak pojadę, to na pewno wykorzystam Twoje rady. :)

Mała pisze...

Ach, tyle książek w tak pięknej scenerii. Nic tylko zazdrościć :) Aż przypomniał mi się film "Masz wiadomość", choć to nie ten kraj. Muszę poszukać u siebie jakiegoś klimatycznego miejsca, może coś się chowa w tym naszym pięknym kraju. Niestety empik jest jaki jest, choć mam jeden ulubiony :)

Annie pisze...

Mała - uwielbiam ten film :) Księgarnie w Krakowie są moim zdaniem bardzo klimatyczne, i te w Warszawie na Powiślu :) a zdradzisz jaki to empik? :)

Ola pisze...

Spaceru po Dziurawym Kotle szczerze zazdroszczę. Fajny reportaż:)

Paulina (invissible) pisze...

Czekam kiedy zrobisz taki przewodnik po Warszawie! :) Fajny pomysł, a miejsca klimatyczne. Ehh... Można tylko pomarzyć... :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...