środa, 4 czerwca 2014 | By: Annie

"Christiane F. Życie mimo wszystko" - Christiane Felscherinow

                Przejmująca książka. Szczera do bólu i całkowicie niepoprawna politycznie. Niezwykle ciekawy kąsek dla tych, którzy X lat temu poznali „Dzieci z dworca ZOO” i zostali poruszeni przejmującą historią Christiane, która w wieku 12 lat wkroczyła na berlińską scenę narkotykową. Napisana może nie w najlepszym stylu, jednak przecież nie o formę, a o treść głównie tu chodzi. Lata spędzone w Grecji, liźnięcie świata gwiazd, poznanie Davida Bowiego, pobyt w więzieniu, narodziny syna, terapia metadonem, burzliwe wydarzenia z ostatnich lat – ucieczka do Amsterdamu, utrata praw rodzicielskich, powrót do nałogu. Nie ma tu autocenzury. A ostatnie strony sprawiły, że zimny dreszcz przeszedł mi po plecach – właśnie tu miałam największe wątpliwości – wierzyć czy nie? Jednak wcześniejsza szczerość Christiane, poruszanie przez nią nawet tych najboleśniejszych wspomnień i pokorne przyznawanie się do błędów sprawiły, że w moich oczach jest ona jak najbardziej wiarygodną narratorką – zwyczajnie uwierzyłam w jej historię.


               Nie jest to książka dydaktyczna, która będzie co stronę podkreślała jak złe są narkotyki i dlaczego nie należy ich brać. I dobrze, bo takich książek są dziesiątki. Natomiast „Życie mimo wszystko” to raczej szczere wyznanie, bez wyraźnego wartościowania dobre-złe czy czarne-białe, świadectwo zmagania się z nałogiem przez kilkadziesiąt lat. Christiane podkreśla, że to jej życie, nie cyrk - ma prawo do wolności i prywatności. Popełniła wiele błędów, części żałuje, a części nie, przyznaje również, że niekiedy dobrze się bawiła. Niektóre osoby po prostu nie nadają się, aby całe życie iść utartą ścieżką: szkoła-studia-rodzina. Christiane jest wolnym duchem, ku swojej zgubie wpadła w złe towarzystwo, uległa nałogowi. Jednak nie zmienia to faktu, że jest niesamowicie ciekawą, a także sympatyczną osobą – absolutnie nie godną naśladowania, ale również nie zasługującą na tak bezwzględne potępienie i bycie zaszczutą przez media tylko dlatego, że temat: 'największa ćpunka w Niemczech wróciła do nałogu' dobrze się sprzedaje...

11 komentarzy:

My Slow Nice Life pisze...

Czytałam w Tygodniku Powszechnym wywiad z Christiane. W związku z promocją książki oczywiście. Głupich nie sieją, sami się lęgną, chciałoby się powiedzieć, ale nie trzeba, bo człowiek zawsze zasługuje na kolejną szansę.

Patrycja Kiełczykowska pisze...

Nie potrzebuję podkreślenia, jak złe są narkotyki. Po fragmencie dokumentu na ten temat, który nie raz puszczali w tv24... więcej wolę nie wiedzieć. Już to co wiem jest wystarczająco przerażające.
Na szczęście książka taka nie jest... więc może kiedyś po nią sięgnę? Najgorsze jest właśnie to, że jeden moment nieuwagi może tyle kosztować. Wpadniesz w złe towarzystwo i już pojawiają się kłopoty. Smutne.
Nie wiem... tytuł na pewno będę miała na uwadze :)

bookworm pisze...

Należę do tych, co właśnie x lat temu sięgnęli po "My, dzieci z dworca ZOO" - książka zrobiła wtedy na mnie duże wrażenie, także bardzo chętnie przeczytałabym i tą.

Julia Orzech pisze...

Niewątpliwie autorka wzbudziła sensację swoim "powrotem" i wiele się teraz o niej mówi. Oczywiście czytałam "My, dzieci...", ale jakoś mnie niespecjalnie ciągnie do "Życia mimo wszystko". Obawiam się trochę taniej sensacji i tego, że autorka po prostu potrzebowała kasy... Obym się myliła.

Annie pisze...

My Slow Nice Life - dokładnie tak. Szczególnie, że Christiane przez wiele lat wiodła bardzo uporządkowane życie - może nie wzorowe, ale z miłością zajmowała się swoim synem, regularnie poddawała się terapii metadonem. Jednak to nie interesuje gazet. Bardzo ciekawie manipulacja mediów jest opisana pod koniec książki. Na przykład Christiane zostaje poddana rutynowej kontroli przez policję, tzn. zostaje spisana, sprawdzona jest jej torebka pod kątem narkotyków. Policjanci nic nie znajdują. Ale ktoś zrobi zdjęcie, ktoś dobierze właściwy podpis i już media maja pożywkę na kilka dni...

Annie pisze...

Patrycja - przed sięgnięciem po tę pozycję radziłabym zapoznać się z "Dziećmi z dworca ZOO", choć jest to lektura w moim odczuciu wciąż o wiele 'mocniejsza' niż "Życie mimo wszystko".

Annie pisze...

Bookworm - myślę, że się nie zawiedziesz. Mnie bardzo usatysfakcjonowała ta lektura :)

Annie pisze...

Julia Orzech - akurat Christiane od czasy wydania "Dzieci..." pieniędzy raczej nie brakowało (przynajmniej ona sama tak pisze) - żyła oszczędnie, trochę pracowała, nie wydała tantiemów, a zainwestowała je... Absolutnie nie traktowałabym tej książki jako tanią sensację - jest zbyt szczera, poruszająca, osobista. Myślę, że gdyby Christiane chciała wzbudzić sensację i po prostu sobie zarobić mogłaby to zrobić bardzo łatwo i w inny sposób, np. wystąpić w jakis programach telewizyjnych, sesje do gazet itd. Przyznam jednak, że gdy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach pojawiła mi sie taka myśl o taniej sensacji gdzieś z tyłu głowy - na szczęście lektura ksiazki rozwiała te obawy. :)

moleslaw pisze...

Czytała wielokrotnie "My z dzieci z dworca Zoo " czy jak szedł tytuł. Książka była niesamowita i piszę to z pełną odpowiedzialnością , była niesamowita. Była też niebezpieczna, miała w sobie coś przyciągającego, jakąś magię wbrew temu jakie dno w końcu opisywała. Z pewnością nie była to książka dla młodszych nastolatków. Czekam na nią w bibliotece. I to charakterystyczne Chriaiane F. faktycznie sugeruje chęć zarobku, choć podejrzewam że gdyby chciała wystarczyłby kilka wystąpień w TV. Co by nie pisać , przynajmniej w wieku lat nastu wydawała mi się lepsza niż głośna u nas ( w tym samym chyba czasie) książka Barbary Rosiek.

Annie pisze...

moleslaw - masz racje pisząc tu o "niebezpieczeństwie" czy też magii tkwiącej w "Dzieciach..." a książki Barbary Rosiek jakoś przegapiłam i nigdy o nich nie słyszalam,... :(

moleslaw pisze...

"Byłam narkomanką" bodaj miało to tytuł i traktowało o dziewczynce wzorowej uczennicy , która wpada w nałóg zawalając wszystko inne. Kolejne części to już opowieść o chorobie psychicznej schizofrenii bodaj ale nie czytałam tylko przekartkowałam w bibliotece i już raczej do nich nie wrócę , choć się nie zarzekam.

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...