niedziela, 16 lutego 2014 | By: Annie

"Lista marzeń" - Lori Nelson Spielman

              Od czasu do czasu kusi mnie lekka literatura kobieca – nachodzi mnie nieodparta ochota na takie typowe romantyczne czytadło dla umilenia czasu. Niekiedy trafiają się perełki, a czasami prawdziwe gniotki – jednak tym razem absolutnie nie czuję się zawiedziona. „Listę marzeń” pochłonęłam ‘na raz’, w kilka godzin podróży – skutecznie umiliło mi to długie godziny w pociągu... Tytułowa lista marzeń to lista z dzieciństwa głównej bohaterki, którą jej mama przechowywała przez długie lata, aż do swojej śmierci. Trzydziestoletnia Brett, aby otrzymać spadek oraz listy napisane przez matkę, musi w przeciągu roku zrealizować wszystkie swoje marzenia z dzieciństwa – między innymi kupić konia, zakochać się, mieć dziecko...

                Jeśli szukacie dobrej i lekkiej, choć również niepozbawionej wartości literatury kobiecej sięgnijcie po „Listę marzeń” – nie zawiedziecie się. Nie jest to nic zachwycającego czy rzucającego na kolana, ale wciąga i, co najważniejsze, nie ogłupia - nie czuje się po lekturze tej powieści mdłości od słodkości i chęci natychmiastowego wyprania sobie mózgu. Myślę, że na sukces tej książki zapracowały przede wszystkim dwa jej elementy: sympatyczna główna bohaterka oraz pewna nieschematyczność czy nieprzewidywalność fabuły - to miła odmiana gdy po pierwszych dwóch stronach wciąż nie wiadomo kto będzie miłością życia głównej bohaterki... ;) Powieść pochłania się błyskawicznie i ze smakiem. Na odstresowanie, dla umilenia czasu, życia czy podróży - jak najbardziej polecam. Myślę, że ta autorka namiesza jeszcze sporo we współczesnej literaturze kobiecej...

9 komentarzy:

Karolina Ciarolka J pisze...

Słyszałam o tej książce i mam na nią ochotę, jak tylko będę miała okazję, przeczytam. Ciekawi mnie jak potoczy się fabuła ;)

Justyna pisze...

Zaciekawiła mnie. I czy tylko moim zdaniem okładka jest magiczna? :)

Annie pisze...

Justyna - mnie też oczarowała okładka, jest również bardzo miła w dotyku, taka aksamitna :D

Marie Bell pisze...

O proszę, coś dla mnie :)

Magdalena Wasilewska pisze...

Może przeczytam :D

Mała pisze...

Całkiem ciekawy pomysł. Taka literatura to nie do końca moje klimaty, ale może się kiedyś skuszę. Z pewnością polecę tę książkę mojej koleżance, powinno jej się spodobać. Każdy chciałby być w pewien sposób "zmuszony" do podjęcia ryzyka i spełniania swoich marzeń.

K-Alinki pisze...

Czytałam kiedyś książkę, w której toczył się podobny wątek i utkwiła mi w pamięci bardzo dobrze. Dlatego po opisywaną przez Ciebie powieść również chętnie sięgnę przy najbliższej okazji :)

Anna Kołodyńska pisze...

też mam takie zachcianki na lekką literaturę - ale tylko czasami.
kolodynska.pl

Linka pisze...

Faktycznie, nieprzesłodzony romans to prawdziwa gratka. Chętnie za jakiś czas przeczytam. :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...