piątek, 17 stycznia 2014 | By: Annie

"Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes

              Ta powieść zdecydowanie zasługuje na lepszy tytuł, lepszą okładkę i lepszą reklamę. Przeczytałam ją jesienią i, mimo czasu, który już upłynął, jest to jedna z tych historii, które wciąż tkwią świeże w mojej pamięci, wciąż wracam do nich myślami... To piękna opowieść o dwójce ludzi z całkowicie różnych środowisk, których ścieżki życiowe splotły się za sprawą przypadku – jak na powieść romantyczną w bardzo nietypowych okolicznościach. Will jest zgorzkniały, nie ma chęci do życia - został sparaliżowany na skutek wypadku, wcześniej wiódł szalone życie pełne podróży i przygód. Natomiast Lou boi się życia, wciąż mieszka rodzicami, właśnie straciła pracę, brakuje jej pieniędzy, jej związek stoi w miejscu.
Myślę, ze pisząc tego typu książkę niezwykle łatwo jest popaść we wszelkiego rodzaju schematy, szczególnie, że nawet czytelnik w pewnym momencie chciałby aby autorka jednak popełniła kilka banałów. ;) A powstała z tego naprawdę mądra, pięknie napisana książka, która chwyta za serce i, mimo wszystko, naprawdę napawa optymizmem. Sprzedawana jako babskie czytadło do zabicia czasu, a to jest naprawdę świetna kobieca literatura obyczajowa – porównałabym ją nawet do takich perełek jak „Do ostatniej łzy” czy może nawet „Jeden dzień” – wyjątkowo zgodzę się tu z rekomendacją z okładki. Jeśli sięgać po książki w tym typie, to tylko po powieści takie jak „Zanim się pojawiłeś”. Bardzo polecam. Napisano już tyle wspaniałych słów o te książce, nie chcę się powtarzać... Po prostu czytajcie. :)

10 komentarzy:

Roberta Raj pisze...

Będę rozglądać się za tą książka, bo niezmiernie mnie zaciekawiłaś

Agnieszka T pisze...

Ja niedawno przeczytałam dość negatywną recenzję tej powieści, która na jakiś czas ostudziła mój entuzjazm do tej lektury

Magdalena Wasilewska pisze...

Chciałabym przeczytać tę książkę ;) Zaciekawiłaś mnie ;D
Pozdrawiam ;>

Marta Kowalik pisze...

No popatrz, a ja odniosłam zupełnie przeciwne wrażenie :)

Kasia Roszczenko pisze...

Wiele razy się zdarza, że okładka nie pasuje do zawartości książki.
Nie czytałam jej jeszcze, jednak do tej pory spotkałam się z pozytywnymi opiniami, twoja również mnie zachęca do lektury.

myslownicelife.blogspot.com pisze...

No faktycznie, okładka podobna do opakowań produktów literaturopodobnych zalewających "księgarnie". Ale! Jak to mówią:) - nie oceniaj książki po okładce!

Linka pisze...

Świetna rekomendacja, w takim razie pozostaje mi czytać. :)

Jędrzej J pisze...

Z chęcią się skuszę. :)

Liściki z szyszkowego Lasu pisze...

Zaczęłam czytać właśnie tą książkę - i mimo że jestem dopiero na początku - to jak na razie jest naprawdę godna polecenia :)

Kicikici Bana pisze...

ciekawe....
http://mojezdjeciaagnieszka.blogspot.com/
zmieniłam nazwę zapraszam :P

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...