sobota, 9 listopada 2013 | By: Annie

"Zupa z granatów" - Marsha Mehran

              Zabrakło mi czegoś w tej książce, bo mimo, że chciałam się nią rozkoszować w warunkach otoczenia idealnych do lektury takiego typowo babskiego, przytulnego czytadła – tzn. koc, herbata i święty spokój, to jednak nie potrafiłam się nią zachwycić. Historia trzech sióstr, uciekinierek z ogarniętego wojną Iranu, które w sennym, irlandzkim miasteczku zakładają egzotyczną restaurację nie urzekła mnie, choć też nie sprawiło mi wielkiej przykrości jej czytanie. Trochę rozczarowała, bo zamysł na fabułę był naprawdę dobry, ale niestety nie do końca wykorzystany...

               Jakoś mam takie poczucie, że prześlizgnęliśmy się po powierzchni tej historii bardzo pobieżnie, ledwie jej liznęliśmy, nie docierając do sedna - powieść skończyła się zanim na dobre się rozpoczęła. Podobał mi się urok małego, irlandzkiego miasteczka, bohaterowie – stworzenie przez autorkę całej plejady mieszkańców o wyrazistych osobowościach, a także szczegółowo opisywane zapachy irańskiej kuchni – te elementy przemawiają na korzyść książki i sprawiły, że czytało się ją sympatycznie. Jednak było tego wszystkiego za mało, aby „Zupa z granatów” zapadła w pamięć, aby czytelnik mógł się nią pokrzepić, ogrzać w jej cieple. Wiem, że historia sióstr zaplanowana jest na 7 tomów, ale moim zdaniem lepiej byłoby napisać dwa czy trzy - za to grubsze i bardziej treściwe – wtedy powieść mogła by być naprawdę dobra. A tak „Zupa z granatów” to tylko sprawnie napisane, miejscami naiwne czytadło - może być, czytało się sympatycznie, ale też bez szału.

13 komentarzy:

Esa Czyta pisze...

Bardzo intrygująca okładka :) Po Twojej recenzji jestem ciekawa również zawartości :) Mam nadzieję, że znajdę czas, żeby przeczytać :)
Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

Lirael pisze...

Mam bardzo podobne odczucia jak Ty. Jest jakiś problem z tą historią, brakuje w niej czegoś ważnego. Głębi? Do tej pory nie przeczytałam części drugiej, choć mam ją od dawna.

Annie pisze...

Lirael - ja się właśnie waham czy czytac drugą część, bo z jednej strony książka nie była tak zła, żeby mnie bardzo zniechęcić ale z drugiej strony nie jestem też jakoś szczególnie zafascynowana tą historią. Masz rację, zabrakło tu głębi i jeszcze kulminacji historii, niestety średnio jest :(

Lirael pisze...

Mój problem polegał jeszcze na tym, że tuż przed lekturą "Zupy..." przeczytałam wywiad z autorką, z którego wynikało, że czekają mnie nieziemskie czytelnicze doznania, a tak niestety nie było. Ja chyba przeczytam drugi tom, czeka już wiele miesięcy, ale raczej nieprędko to nastąpi. :)

Magda pisze...

nie miałam w planach tej książki i chyba tak już pozostanie :)

myslownicelife.blogspot.com pisze...

Co do wrażenia o zakończeniu zanim się na dobre akcja rozwinęła, to albo autor ma problem z konstrukcją, albo będzie jakaś kontynuacja, która też musi się sprzedać, więc celowo tak to redaktor zostawił;)

Alicja Szerment pisze...

A zapowiadało się tak interesująco... na razie sobie odpuszczę.
Pozdrawiam!

Agnieszka T pisze...

Raczej się nie skuszę

Jędrzej J pisze...

Mi się strasznie kładka nie podoba, a wnętrze książki też nie kusi mnie specjalnie. :)

Linka pisze...

Książka wydawała się warta uwagi, ale skoro tak słabo oceniasz, to trudno. :)

kultur-alnie pisze...

Bardzo lubię tę książkę. Mniej podobała mi się część druga, ale czytanie "Zupy z granatów" było wielką przyjemnością:)

Klaudia pisze...

Po książkę raczej nie sięgnę. Okładka natomiast jest piękna! Bardzo mi się podoba ; - )

Liściki z szyszkowego Lasu pisze...

zgadzam się z kultur-alnie-pisze "Zupa z granatów" jest lepsza niż jej kontynuacja. Mnie się bardzo podobałą

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...