sobota, 19 października 2013 | By: Annie

"Dotyk" - Alexi Zentner

               Bywa, że czasami specjalnie wstaję jeszcze wcześniej niż jest to konieczne i chociaż przez kilkanaście minut oddaję się przyjemności czytania przy pierwszej porannej kawie. Ten uszczknięty z zabieganego dnia czas daje mi spokój, chwilę wytchnienia i nastraja pozytywnie na pełen pośpiechu poranek. Ostatnio towarzyszła mi książka Alexiego Zentnera „Dotyk” – w każdej wolnej chwili chłonęłam tę piękną opowieść przesyconą realizmem magicznym i ludowymi legendami. Za sprawą tej historii przeniosłam się w czasie do lat gorączki złota w północnej Kanadzie – miejsca, gdzie za każdym drzewem mogła skrywać się magiczna istota, gdzie rytm życia wyznaczały pory roku, a domy były zasypywane śniegiem na długie, zimowe miesiące...

            Uwielbiam takie klimaty – gdy magia w naturalny sposób przeplata się w rzeczywistością, gdy codzienność miesza się z legendą przekazywaną z pokolenia na pokolenie, aż w końcu staje się jedynie bajką opowiadaną dzieciom na dobranoc... „Dotyk” to bardzo klimatyczna i świetnie napisana powieść – przesączona urokiem niezbadanego, magicznego świata, którego już nie ma... W dzisiejszych czasach wszechobecnych GPSów, telefonów i internetu brakuje miejsca na ludowe podania czy zabobony – te elementy przedstawione w wiarygodny sposób można odnaleźć jedynie w dobrych powieściach. Przyznaję, że ma to duży, choć również nieco melancholijny urok – wyzwala pewną współczesną tęsknotę za pierwotną tajemniczością świata... Bo to, co mogą skrywać kanadyjskie puszcze niesamowicie działa na wyobraźnię... Wsiąka się w tę książkę – to nietuzinkowa, fascynująca opowieść, która oczarowała mnie nietypowym miejscem akcji i sprawnie wplecionym w wątek realizmem magicznym. „Dotyk” to bardzo dobra pozycja - prawdziwie pełnokrwista powieść o niepodrabialnym klimacie niezgłębionych, tajemniczych lasów Kanady. Polecam, warto!

8 komentarzy:

cyrysia pisze...

Brzmi naprawdę świetnie. Mnie w każdym razie zauroczyłaś swoją recenzją i bardzo chętnie poznam tę książkę.

My Slow Nice Life pisze...

Dobrze robisz:) Taki "uszczknięty" poranek daje poczucie, że się jeszcze panuje nad dniem, nad życiem nawet. Że to nie sprawy nami rządzą, ale my sprawami i dlatego nawet rano robimy, co chcemy i co lubimy. No i fajna książka.

Jędrzej J pisze...

Nie jestem wielkim fanem legend i mitów, ale zawsze mogę spróbować przekonać się do książek z takim mitem lub legendą. :)

Tirindeth pisze...

A taka niepozorna ta książka się wydaje :)

Annie pisze...

My Slow Nice Life - dokladnie, swietnie to opisałaś! :-) to nie sprawy maja nami rzadzic, chyba az sobie gdzies zapisze T woj tekst, strasznie mi sie spodobal :)

Tirindeth - niepozona? ;) ja zapragnelam ją miec jak tylko zobaczylam ją w zapowiedziach! :)

My Slow Nice Life pisze...

Będzie bardzo nieskromnie, jak napiszę, że mnie mile połechtała Twoja odpowiedź? Dzięki.

Gosia B pisze...

Czytała już o tej książce i również była to pozytywna,pełna zachwytów opinia. Nie wiem czy to coś dla mnie ale dziwnie mnie do niej ciągnie,więc poszukam:)

Linka pisze...

Twoja recenzja jest zachęcająca i... odrobinę tajemnicza. :) Może się skuszę, żeby przeczytać książkę w któryś zimowy wieczór. :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...