niedziela, 15 września 2013 | By: Annie

"Prześwietny raport kapitana Dosa" - Eduardo Mendoza

          Książkowy niewypał i wielkie rozczarowanie znanym nazwiskiem. Pisarz bardzo popularny, rozreklamowany, każda jego kolejna książka prezentowana jako murowany bestseller. W końcu dałam się skusić. Liczyłam na dużą dawkę śmiechu, dobrej rozrywki, ciekawą historię – a tu takie rozczarowanie i w moim odczuciu zupełnie zmarnowany czas... To książka o niczym, choć teoretycznie prezentuje historię statku kosmicznego, na ktorym kończą się zapasy żywności i innych dóbr, a w sektorach Upadłych Kobiet, Nieprzewidywalnych Staruszków i Przestępców lada chwila może wybuchnąć bunt. W związku z tym tytułowy, głupkowaty kapitan Dos kieruje się do najbliższej stacji kosmicznej, jak się można domyślić nie obejdzie się bez komplikacji.

            Książka jest mecząca, nieśmieszna, nudna i, mimo dziwacznej tematyki oraz bardzo lekkiego pióra autora, zupełnie bez polotu. Brnęłam przez nią mozolnie, z trudem. Doczytałam ją do końca tylko dlatego, że książki kupione staram się zawsze kończyć. Lubię lekkie i zabawne lektury, ale nie takie, które nie wnoszą nic, a raczej tylko ogłupiają czytenika, pozostawiając niesmak... „Cudowna satyra, która obśmiewa pozorny ład i porządek współczesnego świata i pokazuje, jak łatwo życie wymyka się nam spod kontroli.” – taki napis widnieje na tylnej okładce - według mnie to dorabianie ideologii do czegoś, co po prostu w książce nie występuje. To prawda, główny bohater jest durnowaty i daje się łatwo manipulować i, jak rozumiem, to ma być ta satyra o politykach.... Dla mnie to za duży poziom abstrakcji, którego zupełnie nie umiem docenić, nie mówiąc nawet o delektowaniu się nim. Nie wiem, może nie byłam w stanie wychwycić w tej książce jej uroku, rozsmakować się w twórczości i stylu pisania Mendozy? Może nie umiałam dostrzec w niej jakiegoś drugiego dna? Bo patrząc na pozytywne recenzje, jakie zbierają powieści tego pana ciężko mi uwierzyć, że jest on tak lubiany za to, co poznałam w "Prześwietnym raporcie". Sama już nie wiem - może pechowo wybrałam książkę na pierwsze spotkanie? A może Mendoza po prostu nie jest dla mnie...? Ta powieść okazała się stratą czasu. Lubię lekką rozrywkę, ale nie w tak bezsensownym, absurdalnym i nic nie wnoszącym wydaniu. Dziękuję i jak na razie mówię temu panu do widzenia.

6 komentarzy:

Dominika S. pisze...

Nie czytałam żadnej książki Mendozy, dlatego że jak tylko zaczynam zapoznawać się z opisem fabuł to od razu przechodzi mi ochota na poznanie jego powieści. Też mam wrażenie, że nie będą podobać mi się te książki, mimo że pisarz chwalony.

Agnieszka T pisze...

Myślę, że miałabym podobne wrażenia z lektury, dlatego dziękuję za ostrzeżenie

Magda K-ska pisze...

A ja lubię Mendozę i jego styl, ale jest on bardzo specyficzny i rzeczywiście nie do każdego trafia.

Jędrzej J pisze...

Zastanawiałem się, czy nie kupić chyba nawet tej książki Mendozy na promocji Świata Książki, ale widzę, że dobrze zrobiłem, bo nie kupiłem. :)

Mona Te pisze...

Mam ją na półce od jakiegoś czasu i jakoś nie mogę się za nią zabrać, zaczynam i odkładam... teraz chyba wiem dlaczego ;)

Linka pisze...

Jeśli chcesz dać Mendozie drugą szansę, to polecam "Walkę kotów", mi bardzo się podobała, zresztą pisałam o niej w zimie u siebie. A ja będę się strzec tego tytułu! ;)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...