niedziela, 8 września 2013 | By: Annie

Krakowskie łowy :)

Szczęśliwa po pierwszym napadzie na księgarnię :)
           Pobyt w Krakowie upłynął pod znakiem książkowego szaleństwa - efektem jest za ciężka walizka i spory stos kuszących lektur, którym nie mogę się nacieszyć. :) Od paru lat niezmiennie powtarzam, że Kraków to najlepsze miasto na książkowe łowy i zakupy - tylu tanich i klimatycznych księgarni nie spotkałam nigdzie indziej - tak więc, jeśli macie okazję, to koniecznie skorzystajcie! :)

         Udało mi się wyszperać sporo pozycji, które od dawna mnie kusiły - między innymi coś z serii z miotłą, kryminał Anny Fryczkowskiej i perełkę "A zabawa trwała w najlepsze...". Upolowałam także trochę świeżynek wydawniczych - wyczekaną "Słodką przynętę" McEwana, najnowszą powieść Musso, którą właśnie pochłaniam oraz upragnione "Zdobywam zamek" - nastepne w kolejce do czytania. :) Do zgromadzenia tak pokaźnej ilości lektur przyczynił się także mój kochany chłopak - zawsze wyrozumiały wobec mojego nałogu. ;)


        Obecnie jesteśmy już w Zakopanem, które przywitało nas dzikim tłumem turystów oraz piękną pogodą. :) Jutro ruszamy w góry, a dziś szykuje się spokojny wieczór z książką, herbatą i dobrym filmem. :)

Widok z okna...

18 komentarzy:

myszkovska pisze...

Nie wiem, czy tam trafiłaś, ale tania księgarnia na Grodzkiej, w pobliżu Kefirka.
Polecam.
Zostawiam tam miliony monet zawsze.

Annie pisze...

myszkovska - byłam, też sporo monet tam zostawiłam :)

Książkowe zauroczenie pisze...

Och Musso:)

JoAnna Polska pisze...

Będę pamiętała, że Kraków to takie dobre miejsce na książkowe łowy. Piękne wspomnienia i pamiątki.
Życzę miłej lektury ;)

Monika Zbozień pisze...

Bo Kraków generalnie jest najbardziej kulturalnym miastem Polski ^^ Odwiedzić to miasto i nie kupić książki to nieporozumienie :))

Marta Kusz pisze...

Zgadzam się z Moniką :) Mi aż głupio wyjść z Dedalusa bez książki, a jaki to ból patrzeć na ich półki i nie móc kupić wszystkiego co się chce... ^^

Magda K-ska pisze...

No właśnie miałam pisać o taniej książce na Grodzkiej, ale widzę, że już ktoś wspomniał. Moje ulubione miejsce, nie dość, że tanie, że można płacić kartą, to jeszcze rewelacyjne tytuły, których często nigdzie indziej nie znalazłam.

My Slow Nice Life pisze...

Udanego pobytu w takim razie! Też chciałabym sobie kupić tyle książek... Ale kiedy bym je czytała? Ledwie udaje mi się przeczytać w ciągu tygodnia jeden tygodnik. Powszechny, najlepszy.

MONIKA SJOHOLM pisze...

Zazdroszcze zakupow w Krakowie! Widze same smakolyki w stosiku, milego czytania!

Daria pisze...

Musso <3 :)

Littleveronica pisze...

No nie, trochę za daleko mam do Krakowa... Aż zazdroszczę Ci tych wszystkich zdobyczy! :) Miłej lektury :)

Karolina K. pisze...

Miłego czytania!

Kasia pisze...

Oo a gdzie wynalazłaś Virginię Woolf? Z chęcią przeczytałabym :)

Annie pisze...

Kasia - w Dedalusie na Grodzkiej :D

Booklover pisze...

Są takie dwie księgarnie w Krakowie, które uwielbiam za niskie ceny :)

enoug pisze...

Oj jak zazdroszczę Zakopanego!! Ja byłam w sierpniu i po prostu nie mogę przestać myśleć o tym pięknym miejscu! Mam nadzieję, że już niedługo tam wrócę i życzę udanego pobytu.:)

Jędrzej J pisze...

Miłego czytania i wakacji!:)

Linka pisze...

Fajny stosik, miłego czytania! :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...