środa, 10 kwietnia 2013 | By: Annie

Paryż... i kilka przemyśleń :)

             Od zawsze mam słabość do dużych, wielokulturowych i tłocznych miast. Fascynują mnie takie ogromne metropolie, gdzie non stop toczy się życie, które są ośrodkami kulturalnymi z prawdziwego zdarzenia. Miasta, które nie oglądają się na inne, nie rozdrabniają się, nie dziubdziają trzy lata nad remontem jednej ulicy, a nieustannie prą do przodu, postępując z duchem czasu, wyznaczając szklak jakim powinny podążać inne miasta. Miasta, którymi nie sposób się znudzić, w których za każdym rogiem można wciąż odkrywać nowe, urocze kawiarnie czy małe, zielone parki. Miasta niezależne i dumne, tętniące życiem, posiadające piękną i bogatą historię. Pociąga mnie ich anonimowość i niezależność. Mam wrażenie, że w takich miastach ludzie są swobodniejsi, wolniejsi, przyjaźniej nastawieni do życia i innych osób. Sporo obserwacji poczyniłam jeżdżąc paryskim metrem - mam takie odczucie, że np. w polskim autobusie większość pasażerów jest nastawiona do siebie nawzajem jakoś tak negatywnie, z pretensją. Ile ja się już nasłuchałam kłótni i przepychanek emerytów! Nikt się nie uśmiecha (a jeśli nawet, to zaraz, ze wariat ;)), rzadko kto czyta, a największą rozrywką jest wgapianie się w innych ludzi - zwykłe wyciągnięcie gumy czy chusteczki z torebki wywołuje ciekawskie spojrzenia pasażerów - co ona robi? co wyciąga? itd. Za to w Paryżu miałam poczucie większej obojętności i anonimowości, co, przyznam szczerze, o wiele bardziej mi dopowiada. Tam każdy zajmuje się sobą - ktoś czyta? ok, niech sobie czyta, można się najwyżej uśmiechnąć i zerknąć na tytuł. Ktoś inny rozwiązuje krzyżówkę, kobieta się maluje, ktoś śpi - to nie budzi takiej niezdrowej sensacji czy dziwacznej pretensji i agresji emerytów... Niestety, Warszawa ostatnio bardzo mnie męczy i stąd ta niechęć, porównywanie. Może to kwestia tej przeciągającej się zimy lub wiecznie śmierdzących autobusów, ale po prostu widzę jaka jest prowincjonalna, brzydka, ponura, szara. Jacy negatywni, smutni i bardzo często zaniedbani są ludzie. Generalizuję i być może wpisuję się w przysłowie "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma" albo "cudze chwalicie, swego nie znacie", ale jednak taki komfort życia mi nie dopowiada... Wiem, ze Paryż też nie jest miastem idealnym i również wiele złego można o nim napisać, ale jednak jest na zdecydowanie wyższym poziomie niż Warszawa... Wciąż mam jednak nadzieję, że lada dzień nastanie piękna wiosna i przeproszę się z moim miastem... :)

Już nie narzekając - to była moja druga wizyta w Paryżu, jednak mój odbiór był tym razem zupełnie inny niż w wieku 8 lat. :) Trafiliśmy idealnie na piękną pogodę, a że byłam niesamowicie stęskniona za słońcem to już zwykły spacer bez śniegu był nie lada radością. :) Paryż to po prostu wspaniałe miasto, o niepowtarzalnym uroku  - i chyba to własnie klimat tych wszystkich małych uliczek, kawiarni, piekarni i parków zapamiętam najlepiej. Wycieczka była jak najbardziej udana :)

Uliczka na Montmartre...
Sacre-Coeur
Montmartre
Nad brzegiem Sekwany...
Wieża Eiffela :)
Widok z Wieży na Pola Marsowe

Pyszna kawa na Bulwarze Haussmanna

23 komentarzy:

Paulina pisze...

Ładnie wyglądasz nad tą kawą :) A z Warszawą się przeproś, nie ma tego złego, też mamy ładne miasta. Wrocław, np. Albo Kraków. Aż chciałoby się rzec - jaki kraj, taki Paryż :)

Annie pisze...

Paulina - dziękuję :) O tak, Kraków jest przepiękny :) Przeproszę sie jak wreszcie zrobi sie trochę cieplej ;) hehe, to mi się kojarzy ze świetnym komentarzem jaki usłyszałam w radiu przed Euro na temat piosenki "koko koko euro spoko" - jaki kraj, taka Shakira ;)

tajus pisze...

Osobiście nie lubię dużych, zatłoczonych miast, ale Paryż MUSZĘ kiedyś zobaczyć! :)

Dzosefinn pisze...

Zazdroszczę ;) Chciałabym kiedyś pojechać do Paryża. :)

Selena Żaneta pisze...

Zazdroszcze ci. A co do autobusów to też denerwują mnie wiecznie nażekający na wszystko ludzie.
Pozdrawiam:)

Daria pisze...

Śliczna jesteś !
Zazdroszczę, Paryż mi się marzy ;))

jjon pisze...

Z tego wynika, że w ciągu dwóch tygodni paryskie metro się zmieniło. Nie zamieniłabym tej jednej jedynej, nowej i czystej, warszawskiej "niteczki" z ludźmi gapiącymi się na współpasażerów na śmierdzące korytarze paryskiego metra. Z wielką ulgą przesiadałam się na autobus :-) Mnie emeryci tak nie przeszkadzają, natomiast przeszkadzają mi kradnący Cyganie i ludzie, żebrzący na każdym kroku. Dlatego, co jak co, ale paryskie metro pozostanie u mnie w pamięci jako najgorsze wspomnienie z Paryża. Pewnie poruszałyśmy się innymi liniami ;-) Te w centrum faktycznie są do zniesienia.

Fakt, że miasto daje dużo możliwości odkrywania ciekawych miejsc. Nie jest to jednak stolica, którą koniecznie chciałabym ponownie odwiedzić. Ależ można mieć różne odczucia :-)) Pozdrawiam serdecznie.

Annie pisze...

Daria - dziękuję :) a mi wciąż marzy się Islandia... ;)

jjon - haha, to mamy zupełnie inne wrażenia - ja jestem teraz największą fanką francuskiego metra. Zdecydowanie wolę dużo śmierdzących stacji, niż kilka czystych ;) Zachwyciło mnie jak gęsta jest sieć metra w Paryżu i jak często kursują pociągi w godzinach szczytu, po prostu uwielbiam to metro :D. A na śmierdzące korytarze przymykam oko, bo gorsze smrody muszę nieraz znosić w warszawskich autobusach, które mam wrażenie że zimą robią jako sypialnia i miejsce do ogrzania się dla wszystkich bezdomnych - zdarzało mi się wysiadać z autobusu, tak śmierdziało. Na szczęście omija mnie żebranie w autobusie, ale niemalże codziennie jestem świadkiem jednej, jak nie kilku, kłótni emerytów - a to że ktoś źle stoi, a to że za wolno wstał, a to że kierowca zbyt szarpie itd. No po prostu tyle agresji, być może akurat takie mam przeżycia bo jeżdżę dośc popoularną wśród emerytów linią ;) Tez mi teraz tak trochę głupio, że piszę w kółko emeryci, choć to wielkie uogólnienie, bo jest mnóstwo symatycznych starszych osób, a pewnie część tych kłótliwych starszych pań to jeszcze nie emerytki ;) Pozdrawiam ;)

Clary pisze...

Marzę o tym, żeby pojechać do Paryża. To moje największe marzenie z największych żeby tam pojechać ! Zazdroszczę ;d

Trinity pisze...

Ach, jak ja Ci zazdroszczę! Paryż kocham od dawna, ale niestety znam go tylko ze zdjęć, filmów, książek itp. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się go poznać również osobiście :)

Daria pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Daria pisze...

Pomyłka a górze ; )

Czas spełnić marzenie ;)
Paczuszkę wysłałam w poniedziałek ;)

Agnieszka Perzka pisze...


Przepiękne zdjęcia i wspaniałe przemyślenia. Niestety ja znam Paryż z tej gorszej strony.

Paula pisze...

Byłam w Paryżu, jak miałam 20 lat. Z perspektywy czasu uważam, że wtedy nie byłam dość dojrzała, by to docenić, dlatego bardzo bym chciała tam wrócić.

Nathalie pisze...

Byłam w Paryżu 2,5 roku temu. I chociaż jeździłam tymi najniższymi i najbardziej śmierdzącymi liniami metra, to same przejażdżki dobrze mi się zapisały w pamięci, szczególnie gdy raz pięknie przygrywał jakiś uliczno-metrowy grajek :)
A zdjęcia piekne!

Magda pisze...

Byłam w Paryżu kilka lat temu (kurde jak ten czas leci) i marzy mi się ponowne zobaczenie tego miasta, ale tym razem wiosną lub latem (wcześniej byłam tam w grudniu). Metrem byłam wręcz zachwycona. Może to dlatego, że w Polsce zawsze poruszałam się komunikacją miejską i tysiące razy zdarzało mi się po pół godziny albo i dłużej czekać na autobus, który i tak nie zawsze jechał dokładnie tam, gdzie bym chciała :) W Paryżu nie było stania i czekania na pociąg, poruszanie się po mieście szło mi bardzo sprawnie, bez przeszkód dotarłam tam, gdzie potrzebowałam, także nawet smród, bezdomni i żebracy nie byli dla mnie straszni :) Podobnie jak Ty uwielbiam niezależność i anonimowość dużych miast, ich różnorodność. Mam wrażenie, że w Polsce wciąż patrzy się na ludzi odstających w jakiś sposób od reszty, jak na wariatów, dziwaków, etc. A w miastach takich jak Paryż, "dziwacy" są stałym elementem krajobrazu i nikt się tam niczemu nie dziwi. Może jest to generalizowanie, stereotypowe myślenie, ale jest w nim sporo prawdy.

Annie pisze...

Magda - dokładnie, o wiele łatwiej podróżowało mi się po Paryżu niż podróżuje mi się na co dzień po doskonale mi znanej Warszawie :) dobrze to ujęłaś - w Polsce jak ktoś się wyróżnia choć trochę z tłumu, chociażby kolorowym strojem, to mam odczucie, ze jest to postrzegane jako coś negatywnego, dziwacznego. natomiast w Paryżu i innych dużych miastach europejskich , ktore miałam okazję odwiedzić i poobserwoać pod tym kątem (np. w Londynie, Amsterdamie, Berlinie) wyróżnianie się z tłumu jest czymś pozytywnym i dzięki temu jest tylu róznorodnych ludzi, że aż nikna w tumie tej różnorodności i przestają być taką sensacją. :) Bardzo mi się to podoba, mam wrażenie, że ludzie w takich miastach jakoś tak bardziej wyrażają swoją indywidualność, osobowość. :)

Linka pisze...

Ehh, pozazdrościć takich poróży... :)

Magda pisze...

Annie- właśnie to miałam na myśli :) Mam nadzieję, że kiedyś i u nas będzie się można na ulicy poczuć prawdziwie europejsko :)

Natalia Tw pisze...

Też lubię duże miasta. Uwielbiam Brukselę i chyba już zawsze będę mieć do niej słabość.

Klaudia pisze...

Wspaniałe zdjęcia! Oczywiście zazdroszczę wyjazdu! Mnie marzy się Nowy Jork, ale podróż do Paryża byłaby równie ekscytująca. Paryż odwiedził kilka lat temu mój mąż, był zachwycony miastem. Mam nadzieje, że kiedyś i mi będzie dane zobaczyć stolicę Francji (nie tylko na zdjęciach) :)

Domi pisze...

Ciekawy artykuł. Zdjęcia świetne, szczególnie to pierwsze :)

Pchła Szachrajka pisze...

Też bym chciała tam być :)

P.S.
Chcę pomóc koleżance. Niesamowicie utalentowana bloggerka wydała książkę, ale w naszym kraju nie wspiera się debiutantów. Książka ma same pozytywne recenzje, więc na pewno spodoba się ludziom, jeśli ją przeczytają. Może i Ty się skusisz?
Chociaż sprawdź: www.o-k.xn.pl

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...