niedziela, 30 grudnia 2012 | By: Annie

"Pamiętnik" - Nicholas Sparks

            Kilka lat temu obejrzałam ekranizację. Film wypożyczyłam bez żadnych oczekiwań, tylko dlatego bo tytuł gdzieś tam obił mi się o uszy. Zasiadłam pewnego wieczoru przez telewizorem i po prostu wbiło mnie w fotel, a mokre chusteczki leżały wcześnie wkoło. Wiem, że ryzykiem jest sięgać po powieść po tak udanej ekranizacji, ale nie mogłam się powstrzymać. A szkoda, bo książka na tle filmu wypada bardzo słabo.

             Mój główny zarzut dotyczy proporcji w książce, czyli ilości treści poświęconej kolejnym etapom historii Allie i Noaha. Akcja skupia się głównie na ich spotkaniu po latach, a na opowiedzenie o narodzinach ich miłości kilkanaście lat wcześniej poświęcone zostały może ze dwa akapity - czyli mniej więcej tyle samo, co na opis parzenia herbaty. To, że Sparks skupia się mocno na emocjach i uczuciach towarzyszących spotkaniu głównych bohaterów po tak długiej rozłące jest fajne. Bardzo podobało mi się, że nie była to raz-dwa jedna scena i koniec, tylko stopniowe odkrywanie siebie na nowo, odradzanie się uczuć, wątpliwości. Jednak bardzo żałuję, że ten pierwszy i chyba najważniejszy etap miłości został tak bardzo zepchnięty na drugi plan, zupełnie jakby książce brakowało początku. A przecież jak można uwierzyć, wczuć się w dalsze losy Allie i Noaha skoro brakuje podstaw dla ich wielkiej miłości? Co najmniej pół filmu jest poświęcone temu etapowi ich życia – i jest to moim zdaniem lepsze pół filmu. Także takie potraktowanie po macoszemu ich pierwszego zakochania bardzo mnie  rozczarowało. Dalej książka rozkręca się, jest lepiej, a końcówka podobała mi się zdecydowanie najbardziej. Jednak nie do końca zatarła początkowe złe wrażenie.

              Na filmie przeżywałam mnóstwo silnych emocji, wciągnął mnie w wir wydarzeń i zostawił zapłakaną na napisach końcowych. W książce mi tego zabrakło – nie wiem, czy to dlatego, że znałam już zakończenie, czy kwestia tego, że po prostu sztuczki pisarza na mnie nie podziałały. Niemniej nie czułam praktycznie nic.

              Tak więc kolejna powieść Nicholasa Sparksa za mną i przyznam się, że jakoś nie mogę się do tego autora przekonać. Mam wrażenie, że jego bohaterowie są sztuczni, wyidealizowani, nierealni. Jakby miał jedną kalkę na podstawie której pisze wszystkie swoje powieści... Po prostu chyba nie zaprzyjaźnię się z tym pisarzem na dłużej – co czytam książkę to coraz mniej podoba mi się jego styl...

16 komentarzy:

Mała Mi pisze...

Jeszcze nie miałam okazji czytać "Pamiętnika", a wiele razy słyszałam, że książka jest gorsza od filmu, co niezmiennie mnie szokuje.. Film pozostaje jednym z moich ulubionych i nie wyobrażam sobie, żeby pierwowzór mógł być gorszy!

Flora pisze...

Skoro Ci bohaterowie są tak wyidealizowani - raczej sobie odpuszczę. Wielkie dzięki za recenzję, bo zastanawiałam się nad tą książką ;-)

Ruda pisze...

czytałam tę książkę już jakiś czas temu i zdecydowanie nie przypadł mi do gustu...jednym zdaniem - historia tak słodka, że doprowadziłaby do wymiotów całe przedszkole! :/ zdecydowanie nie dla mnie. film niestety też nie w moim typie..

Paulina pisze...

Ja film uwielbiam, zaś książkę... ledwie przebrnęłam przez nią! I w ogóle, należę chyba do mniejszości, bo pomimo dobrych chęci Sparksa nie lubię i już. Za to ekranizacje - bardzo! ;)

tajus pisze...

Czytałam kilka książek Sparksa i "Pamiętnik" - jak dla mnie - jest najsłabszą pozycją. Czego nie da się powiedzieć o filmie, który jest jednym z moich ulubionych w ogóle. Zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu: "Ostatnia piosenka", "Szczęściarz" i "Na ratunek".

NinaX pisze...

"Pamiętnik" jeszcze przede mną, także uwielbiam film :)

Aga pisze...

Raczej się nie skuszę

Anne18 pisze...

W tym przypadku film lepszy niż książka.

Annie pisze...

Ruda - doskonale to ujęłaś z tym przedszkolem, chociaż dla mnie jeszcze bardziej przesłodzona była "Jesienne miłość" :)

Tajus -może kiedyś jeszcze spróbuję z tymi tytułami...

Tirindeth pisze...

Racja! Ja też byłam tą książką trochę rozczarowana, styl autora zupełnie do mnie nie przemawia, za to filmy... zawsze wyciskają ze mnie łzy, a Pamiętnik to już w ogóle <3

Carline pisze...

Film dużo lepszy od książki. Jeżeli chodzi o Sparksa, to czytałam dwa jego dzieła. Obydwa były średnie i nie wiem, czy sięgnę po kolejne ;d

Linka pisze...

Oglądałam film parę razy i bardzo mi się podobał, więc po książkę już pewnie raczej nie sięgnę. Właściwie, nie czytałam jeszcze nic Sparksa, ale wnioskując po filmach, to może któryś inny tytuł jest całkiem dobry. :) Szkoda, że Ty nie możesz się przekonać ;)

Karolina Rączka pisze...

Powiedzmy, że w dorobku pana sparksa trafiają się prawdziwe perełki jak i te mniej udane pozycje. Mówi to osoba, która przeczytała 11 jego powieści. Daj ostatnią szansę panu Nicholasowi i sięgnij po "Ostatnią piosenkę". Jeśli ona ci się nie spodoba to chyba jego twórczość zwyczajnie nie jest stworzona dla Ciebie;).
Jeśli szukasz to u mnie jest parę recenzji jego dziełek.
Pozdrawiam serdecznie!

Megajra Rose pisze...

„Pamiętnik" był pierwszym spotkaniem z tym autorem i muszę przyznać, że bardzo udanym. Filmu jeszcze nie widziałam, więc może dlatego też książka tak mi się spodobała. :)


Jednak... nie wiem czy wiesz, ale Twoja recenzja została splagiatowana na innym blogu. Nie chciałabym tutaj rzucać linkami, ale wystarczy, że wkleisz w Google kawałek drugiego akapitu a blog, który zaczyna się od "czytam..." wyświetli się Tobie pod linkiem do Twojego bloga. Nie wiem, jak ta osoba mogła to zrobić, ale pomyślałam, że chciałabyś o tym wiedzieć.
Mam nadzieję, że nie będziesz zła, że napisałam tę informację w komentarzu.

Pozdrawiam
Megajra

Annie pisze...

Megajro, dziękuję! Napisałam do autorki bloga i jesli do jutra nie usunie wpisu zgłoszę sprawę do administratorów blogspotu. Bardzo Ci dziękuję!

Megajra Rose pisze...

Annie, nie ma za co. Cieszę się, że mogłam Ci pomóc i mam nadzieję, że autorka to szybko usunie. :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...