niedziela, 11 listopada 2012 | By: Annie

"Dom z papieru" - Carlos Maria Dominguez


           Strasznie brakuje mi ostatnio czasu na czytanie, zaniedbuję bloga, a książki kurzą się na półkach. A to wszystko przez studia – przyznaję, nauki jest sporo, szczególnie botanika i biologia dają się we znaki. Do tego dochodzi jeszcze dodatkowy angielski i na książki zostaje ledwie parę chwil, z trudem wygospodarowanych wieczorem. Ale obiecuję poprawę! Tyle, tak długo wyczekiwanych nowości i perełek wydawniczych zawitało ostatnio na moje półki, że już dłużej nie dam rady się im opierać. Parę dni temu sięgnęłam na chwilkę po „Cyrk nocy” i... przepadłam. Książka jest świetna, recenzja pojawi się w ciągu kilku najbliższych dni, tak samo jak moja opinia o „Pamiętniku” Sparksa. Także, mam nadzieję, powoli wracam do czytelniczej formy. :)

            A dziś prezentuję Wam smaczek o książkach, stworzony wprost dla wszystkich moli książkowych - „Dom z papieru” Carlosa Marii Domingueza. To pozycja, która przez dłuższy czas mieszkała w mojej torebce i wszędzie ze mną podróżowała. Podczytywałam ją przy każdej nadążającej się okazji – zazwyczaj w autobusie lub metrze, choć niestety, tylko w takich dniach, kiedy nie jechałam na żadną kartkówkę/kolokwium, a takich dni było niewiele... :)

                       Gdy Bluma Lennon, pochłonięta lekturą wierszy Emily Dickinson, ginie pod kołami samochodu, jej kolega, profesor literatury z Uniwersytetu w Cambridge, dochodzi do wniosku, że książki są niebezpieczne. Kilka dni później odbiera zaadresowaną do Blumy tajemniczą kopertę z Urugwaju, w której jest tylko powalany cementem egzemplarz "Smugi cienia" Conrada. Zafascynowany tą niezwykłą przesyłką, wykładowca postanawia odnaleźć nadawcę i udaje się w podróż na drugą półkulę... * 

             Książka zawiera mnóstwo smakowitych cytatów i niuansów, na przykład:
„Jako czytelnicy szpiegujemy biblioteki przyjaciół, choćby tylko dla rozrywki. Czasami po to, żeby odkryć książkę, którą chcielibyśmy przeczytać, a której nie mamy, czasami po to, żeby dowiedzieć się, co pożarło zwierzę, z którym się zadajemy.” – rewelacja :) To jeden z moich ulubionych cytatów, ale więcej takich literackich smaczków można by wypisywać i wypisywać. :)

             Książka jest skierowana głównie do nałogowych moli książkowych; prawdziwych i fanatycznych czytelników. Wydaje mi się, ze tylko takie osoby będą miał siłę i determinację, żeby docenić tę pozycję i zasmakować w niej. Język jest bowiem dość trudny, momentami miałam wrażenie, że jakby specjalnie przekombinowany - to, co można było ubrać w kilka prostych słów tu jest zrobione na niewiadomo jak intelektualne i wyszukane – przez tę warstwę trzeba się przebić. Ale jak już się uda wgryźć w ten specyficzny sposób pisania, to naprawdę jest w czym smakować, a stylem można się nawet delektować – jest tajemniczy, poetycki, z nutką magii i nieco podszyty smutkiem. Całościowe wrażenia po tej nietuzinkowej lekturze mam jak najbardziej pozytywne. To pierwsza „książka o książkach” jaką miałam okazję przeczytać; polecacie jeszcze jakieś inne pozycje w podobnym stylu? :)
_____
* z okładki

13 komentarzy:

Samash pisze...

Ojć książka wymaga specjalnego skupienia, czyli na razie, niestety, muszę sobie ją odpuścić. Ja tak samo jak Ty, przez studia a dodatkowo przez pracę nie mam na nic czasu, a książki się kurzą.

Maialis pisze...

Na razie nie mam ochoty na "ciężką" literaturę, więc chyba sobie daruję

Dada pisze...

Czytałem i nie uważam, że ta książeczka jest specjalnie wymagająca ;) Taki trufelek, mały i smaczny, bardziej wyszukany niż np. landrynka ;)

Annie pisze...

Maialis - ona nie jest ciężka w taki sposób jak na przykład ksiązki o II Wojnie Światowej - po prostu w język trzeba się wgryźć :)

Dada - a ja niektóre zdania musiałam czytać po dwa razy, bo nie bardzo rozumiałam "co autor ma na myśli". Zgadzam się, trufelek - doskonałe określenie ;)

Ola pisze...

Lubię takie wyzwania:)

Miłośniczka Książek pisze...

Czytałam tę książkę wieki temu :) Obecnie już jej nie ma w mojej biblioteczce. Wypuściłam ją w świat dając innej osobie możliwość jej poznania ;]

Annie pisze...

Miłośnieczko, przeciez to ze mną się wymieniłaś na tę książkę :P

Hiliko pisze...

Ee tam, mnie ta książka niespecjalnie przypadła do gustu, chociaż to było wieki temu :) Pamiętam ten cytat, który zaprezentowałaś, mnie także zaintrygował :)

kultur-alnie pisze...

Bardzo lubię tę książki, ale mnie temat bibliofilstwa strasznie interesuje i przyciąga, więc nie jestem obiektywna:)

kultur-alnie pisze...

Jeśli chodzi o książki o książkach to polecam "Ex Libris" Anne Fadiman, "O bibliotece" Umberto Eco, "O sztuce" Jeannette Winterson...

Tirindeth pisze...

Trudne lektury na pewno nie są odpowiednie na obecną pogodę, kiedy człowiek szuka czegoś lekkiego i rozweselającego :) Ale... nie mówię tej książce nie - muszę tylko mieć odpowiedni czas, by się w niej "rozsmakować" :) Pozdrawiam!

cyrysia pisze...

Czytałam jakiś czas temu ,,Dom z papieru'' lecz szczerze powiedziawszy niezbyt przypadła mi do gustu ta książka. Jej historia może i była ciekawa, ale czegoś mi w niej zabrakło.

Linka pisze...

Hmm, z jednej strony chętnie bym przeczytała, ale z drugiej - wiem, ze takie przekombinowane stylistycznie książki najczęściej mnie nudzą. Jak kiedyś na nią trafię, to może się skuszę :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...