niedziela, 2 września 2012 | By: Annie

Oto stos... :) +mała dawka rozmyślań

                Ostatnio nasunęło mi się takie spostrzeżenie - coraz więcej blogerów traktuje czytanie jak obowiązek, suche statystyki w liczbie przeczytanych stron, narzekają, że nie udało im się przeczytać wystarczającej ilości pozycji, za mało przeczytali na urlopie i źle się z tego powodu czują, tłumaczą się - coraz więcej spotykam takich wpisów i jestem naprawdę zdziwiona. O co tu chodzi? Kiedy czytanie i pisanie naszych stron przestało być przyjemnością i możliwością oderwania się od codzienności, a stało się przykrym obowiązkiem, przynajmniej dla niektórych? Jaki sens ma obwinianie się i smucenie, że przeczytało się o ileś stron mniej niż w innych miesiącach? I czy wówczas prowadzenie bloga, który z założenia ma opowiadać o czytelniczej pasji i radości, ma jakikolwiek sens? Dziwne to dla mnie i trochę niepojętne. Ja bloga traktuję jako przyjemne hobby, mój czytelniczy pamiętnik i nie wyobrażam sobie, żebym kogokolwiek przepraszała za to, że przeczytałam mniej książek w danym miesiącu. Choć z drugiej strony może to ja do spraw książkowych podchodzę zbyt lekko i niefrasobliwie -  przejawem tego jest mój kolejny stosik. :) Czytam tylko wtedy kiedy mam ochotę i tylko to, na co mam w danej chwili nastrój, mam zaczętych wiele książek na raz - jedna leży w salonie, druga na stole w kuchni, trzecia przy wannie, jeszcze inna na szafce nocnej, przy łóżku. Recenzuję kiedy mam wenę, kupuję dużo, maniakalnie i nałogowo, wciąż rzucam się na nowości, ale wiele świeżo kupionych książek odstawiam na półkę i idą w zapomnienie. Niektóre książki kupuję na zapas, tylko po to żeby je mieć, bo może kiedyś najdzie mnie na nie ochota. To moje wyznania książkoholika. Ale, co lepsze, dobrze mi z tym. :)

               Nie chcę wywoływać tymi stwierdzeniami żadnej burzy. Ot, po prostu, moje poranne, niedzielne przemyślenia przy kawie i świecącym słońcu, przy okazji przeglądania różnych blogów oraz zapowiedzi książkowych. W myślach układam już kolejny stosik pozycji, które koniecznie muszę kupić i przeczytać jesienią - lubię tę porę roku i nie mogę się jej już doczekać. Uwielbiam wówczas poranny spacer moją ulicą, wśród kolorowych liści, słońca, gdy w powietrzu unosi się piękny zapach kawy z pobliskiej kawiarni i kwiatów z własnie otwieranych kwiaciarni. :)

No tak, znowu się rozpisałam, a głównym tematem ma być przecież stosik, składający się z książek nabytych w sierpniu. Oto ON:



W większości są to moje własne nabytki, wyszperane w Krakowie (firmowa księgarnia Znaku jest rewelacyjna), w małej, górskiej księgarni lub zamówione już w Warszawie. "Wyznania upiornej mamuśki", "Zagadki medycyny" i "Deklinacja męska/żeńska" to pozycje do zrecenzowania. Perełka tego stosu to "Zaklinacz koni", jeden z prezentów od mojego kochanego chłopaka, z okazji moich urodzin. Od dawna marzyłam o posiadaniu i przeczytaniu tej książki, ale nigdzie nie można było jej dostać. Ten egzemplarz został upolowany na allegro. :)

A, i jeszcze zapomniałam dodać - znikam na tydzień, jadę na wyjazd integracyjny wumu, czyli jedną wielką nadmorską imprezę. :) Biorę trochę książek, ale jeśli żadnej nie przeczytam, to nie będę miała z tego powodu absolutnie żadnych wyrzutów sumienia. :)

39 komentarzy:

Agniecha pisze...

Kiedy ulegnę widziałam u mnie w Outlecie Weltbild po baaaardzo korzystnej cenie. Z trudem opanowałam się przed zakupem :P

Poza tym nic nie czytałam z Twoich nabytków i raczej nie sięgnę.

Póki co, życzę Ci udanej zabawy :)

Trinity pisze...

Piękny stos, robi wrażenie :)

Magda pisze...

chętnie bym Ci podkradła Co widziały wrony, Moja siostra, moja miłość i biografię Szymborskiej :) a ze stosiku czytałam tylko Podmorską wyspę i naprawdę polecam :)

Anne18 pisze...

Zgadzam się z tymi przemyśleniami w 100%. Sama napotkałam mnóstwo blogów z takimi wpisami i też się zdziwiłam.

Alys pisze...

Również się zgadzam z Twoją notką. Nie mam zamiaru czytać książek na czas byle tylko jak najwięcej. Stosik bardzo okazały :) Udanego wyjazdu życzę!

Blair pisze...

Ja również zgadzam się z twoimi przemyśleniami. Ja prowadzę bloga dla przyjemności, tak samo czytam książki dla samej siebie i również spotkałam się z wieloma postami, gdzie osoby nie są zadowolone z tego, ile przeczytały książek. Piękny stos i udanego wyjazdu :)

magdalenardo pisze...

Hmmm ja statystyk, podsumowań dziewczyn z innych blogów nie traktuję tak ja Ty.
Sama maniakalnie od kilku lat prowadzę zeszyt, w którym zapisuję przeczytane książki itp. - w ten sposób widzę, że mam "okresy" czytelnicze tzn. raz mam czas literatury bardzo lekkiej - typowo babskiej, raz thrillery, a jeszcze innym razem obyczajówki - właśnie ostatnio ten czas u mnie trwa i trwa...
Też bym chciała więcej czytać i myślę, że dziewczyny, które narzekają, że nie udało im się przeczytać więcej książek nie traktują wcale czytania jako przykrego obowiązku - czują po prostu niedosyt (ja tak mam). Tyle świetnych książek jest do przeczytania, a ja miesięcznie czytam 3 - 5! Też kupuję nałogowo książki "bo kiedyś znajdę czas", choć coraz częściej myślę, że w takim tempie kupowania nie dam rady tego przeczytać nawet na emeryturze..., a przecież nie posiadam wszystkich książek, które chciałabym przeczytać.
Wiem, że piszę chaotycznie, ale chciałam dużo powiedzieć i boję się, że zapomnę :p
U mnie jeszcze jest taki problem (nawiązując do książkoholizmu), że lubię czytać książki, które posiadam na własność. W ciągu 10 lat książki, które czytałam pożyczone od kogoś można policzyć na palcach jednej ręki - a i tak prędzej czy później dokupiłam je do swojego zbioru.
Nie ukrywam, że szukam okazji, wyprzedaży itp.
Na "Zaklinacza koni" też od dawna mam ochotę, w lipcu miałam okazję obejrzeć film i chętnie porównałabym z treścią... ale jeszcze nie dorwałam książki w odpowiedniej cenie.
Coś jeszcze miałam napisać, ale jednak zapomniałam...

P.S. Twój stosik jest cudny! Bardzo cieszy moje oczy - a jak musi pachnieć!
Ja swoje książki bez przerwy dotykam, wącham, przekładam, obracam itd...

Annie pisze...

Magdalenardo - dziękuję za tak długi komentarz :)
Ja również zapisuję przeczytane książki i też mam ogromny niedosyt jeśli chodzi o czytanie! Wciąż chciałabym czytać więcej, więcej i więcej, pochłaniać wszystkie książki na raz, zwłaszcza te z nowych stosów, mam ochotę rzucić się na wszystkie, ale niestety nie mam tylu par oczu. :) Tyle wspaniałych powieści czeka na przeczytanie, tylu polecanych autorów, których twórczości chciałabym chociaż liznąć, tyle pozycji stoi na półkach... Też zaczynam mieć wątpliwości czy zdążę na emeryturze, bo przybywa ich w zastraszającym tempie. :)
Jesli chodzi o narzekanie to nie miałam na myśli niedosytu czytelniczego, bo cierpi na niego chyba każdy maniak czytania. :) Bardziej chodzi mi o stwierdzenia typu "muszę tę książkę przeczytać do środy", "muszę napisać recenzję, bardzo was przepraszam, że nie zamieściłam jej w piątek, obiecuję nadrobić w sobotę", "przeczytałam o 564 strony mniej niż w zeszłym miesiącu, to był zły miesiąc, bardzo was przepraszam, przykro mi :() itd., itp.
Jeśli chodzi o pożyczanie książek to kiedyś bardzo dużo korzystałam z biblioteki, ale kilka lat temu zaczęłam sama kupować książki i teraz nie wyobrażam sobie innego sposobu, czytam tylko te ksiązki, które posiadam na własność. Jak mogłabym oddać po przezcytaniu powieść, mojego przyjaciela z którym zdążyłam się już zaprzyjaźnić, w obce ręce? :)
Ja nałogowo poluję na wyprzedaże i różnorodne promocje. Większość stosiku składa się właśnie z takich wyszperanych po promocyjnych cenach pozycji.

A stosik pachnie wspaniale, też uwielbiam głaskać książki, dotykać, wąchać w trakcie czytania. Wiele nas łączy! Pozdrawiam serdecznie :)

Natalia Katarzyna pisze...

Zgadam się z Tobą w pełni. Mnie np. drażnią podsumowania miesięczne na czytelniczych blogach. Jakoś tak wpędzają mnie w poczucie winy, że czytam za mało...chociaż nie powinnam się czuć winna. A w Twoim stosie zauważyłam kilka książek, które z chęcią bym przeczytała:)

Annie pisze...

Natalia Katarzyna - mnie draznią tylko niektóre z takich podsumowań. Jak ktoś pisze ile książek przeczytał, podsumowuje wyzwania czytelnicze itd. to w porządku. :) Najbardziej nie lubię podliczania stron i narzekania, że to o ileś mniej niż w innym miesiacu, marudzenia na zaległości recenzenckie itp.

Littleveronica pisze...

Imponujący stos, trzeba przyznać :) Kilka pozycji chętnie bym Ci podkradła.
A co do Twoich przemyśleń - też zauważyłam tę dziwną tendencję do robienia z czytania jakichś dziwnych wyścigów, ile stron czytam dziennie, ile książek więcej niż w zeszłym miesiącu... Czasem aż człowiek zaczyna się zastanawiać, czy jeśli te osoby czytają tak dużo i w takim tempie, to pamiętają cokolwiek z lektury miesiąc albo dwa po odłożeniu jej na półkę... Bo kiedy w grę wchodzi przymus, chyba nie ma już mowy o przyjemności.

Annie pisze...

Littleveronica - dokładnie o to mi chodzi - przymus zabija przyjemność. Po co te wszystkie wyścigi? Strona stronie nierówna, tym bardziej książka książce - jak można porównywać objętość np. "Małego księcia" i np. "Blondynki" Oates? No chyba, ze ktoś tak strasznie lubi rywalizację - ja jej nie znoszę ;)

Niedoczytana pisze...

piękne stosisko! zazdroszczę ogromnie!

masz rację, nie ma co czytać na wyścigi, bo to nie o to biega. choć lubię oglądać tego typu cyferki ;-) zawsze wtedy mam niedosyt, że zdołałam przeczytać tak niewiele - nie dlatego, że psuje mi to statystykę, ale dlatego, że jest tak wiele do przeczytania jeszcze przede mną i wciąż te stosy rosną... ;-)

ostatnimi czasy cierpię na mocne niedobory gotówki, więc aż mnie kłuje z zazdrości (ale takiej dobrej ;-)), gdy widzę takie fury książek w stosikach. cóż, taki los ubogiej studentki na wygnaniu :P

Little Decoy pisze...

Wspaniały stos. Życzę miłego czytania.
Również nie jestem zwolenniczką podsumowań.
Pozdrawiam!

Hiliko pisze...

Jejku, cudne stosisko :) Schowaj, bo Ci ukradnę ;) ,,Lustrzane odbicie" to bardzo dobra książka, natomiast ,,Smażone zielone pomidory" w ogóle nie przypadły mi do gustu.
Jeżeli chodzi o Twoje rozmyślenia, to uważam, iż masz absolutną rację, chociaż niektórzy robią podsumowania po to, aby wybadać właśnie swoje okresy czytelnicze, poza tym lubią mieć wszystko pod kontrolą.
Dla mnie zaś tego typu rzeczy to głupota - po co robić podsumowania, gdzie dominują liczby, cyferki? Najśmieszniejsze jest według mnie obliczanie, ile ktoś stron przeczytał danego miesiąca. No, ale kto co lubi ;)

Annie pisze...

Hiliko - jesli robią te podsumowania w takim celu, żeby orientować się lepiej w swoim czytaniu, to ja jestem jak najbardziej za. :) Ale obliczanie stron i zadręczanie się liczbami to już przesada :)

Maruda007 pisze...

Stos, a właściwie stosy są imponujące:)
Jeśli chodzi o blogowiczów, też zauważyłam, że wielu popada w rutynę: czytam, recenzuję, odkładam i zapominam. Coraz częściej widzę też rywalizację między blogerami, ten przeczytał 16 książek a ja tylko 5, i wtedy czytanie przestaje być przyjemnością, czymś, co robimy dla samych siebie, tylko piszemy żeby poprawić wynik. I zastanawiam się wtedy, po co im blog? Zawsze traktowałam książki jako przyjemność, dlatego też nie kupuję książek, które mnie nie interesują,choć większość ma ich recenzje, bo to nowość. Robię to, bo to moja pasja:) Uwielbiam sobie posiedzieć i poczytać. Dlatego wyjaśnienia, dlaczego mnie nie było wstawiam tylko w skrajnych momentach, a statystykę czy podsumowanie raz na rok, bo poco częściej. (Kiedy wchodzę w listę czytelniczą i widzę same statystyki, to nie mam nawet ochoty czytać tych wszystkich cyferek :/ ) Podsumowując moją wypowiedź, książki powinny być czytane z przyjemnością a nie z poczucia obowiązku, podobnie z prowadzeniem bloga:)

malutka_ska pisze...

Stosik jest przeogromny! Gratuluję wyników i życzę udanego wyjazdu integracyjnego. ;)

Annie pisze...

Maruda - masz bardzo dobre podejście, nie wyobrażam sobie jak można kupować na siłę i zmuszać się do czytania książek, które w ogóle nas nie interesują - mi zwyczajnie żal na to czasu, o pieniądzach nie mówiąc. Ja przeważnie piszę jak wyjeżdzam na tydzień lub dłużej, bo nie lubię tak znikac bez wiesci :)

Mery pisze...

Odetchnęłam z ulgą, czyli to nie tylko ja kupuję więcej niż czytam? Bo ja tak popadam ostatnio w depresję, wszyscy jacyś tacy zdyscyplinowani, każdy kupuje dwie książki - czyta od razu, dostaje od wydawnictwa - czyta od razu, na półkach ma do dziesięciu nieprzeczytanych (nie więcej!), inne już dawno przeczytane... A jak tak niefrasobliwie kolejne kupuję: "bo to klasyka!", "a to ta kontynuacja!", "a tutaj książka Austen, której jeszcze nie mam!", "świetna była ekranizacja, ciekawe jaki pierwowzór?"... I tak dochodzę do masy nieprzeczytanych książek na regałach, a to wcale nie przeszkadza mi w ciągłym lataniu do bibliotek.
Ostatnio jednak zrobiłam sobie zakaz na kupowanie nowych książek, tylko, że... nie wytrzymałam. Ale takie perełki widziałam w takich cenach, że nie mogłabym przejść obok nich obojętnie. Ale jeśli nie tylko ja na to cierpię, to jest ok:)
Z Twojego stosu rzuca się w oczy i ja od dawna mam w planach oczywiście panią Allende. Cena jak na razie troszkę zaporowa, ale jeśli jakiś zastrzyk gotówki będę miała to postaram się kupić:) No i zazdroszczę firmowej księgarni Znaku w pobliżu, uwielbiam ich książki... I ta Szymborska... A "Smażone zielone pomidory" ostatnio czytałam - na prawdę smaczne:)

A co do podsumowań, to osobiście robiłam raz czy dwa takie z wypisaniem książek, które przeczytałam w danym miesiącu (stron nie liczyłam, ale...), co więcej, zapisuję sobie co przeczytałam w danym miesiącu i jakoś nie uważam, by zabijało to moją przyjemność z czytania.Do liczenia stron itd. nie mam siły, jednak jeśli innym sprawia to jakąś przyjemność, to nie mam nic przeciwko temu. Jest wiele gorszych i dziwniejszych rzeczy w blogosferze na które nie mam wpływu, więc po prostu zatrzymuję się tam gdzie coś mnie zainteresuje. Czasem także przy takich podsumowaniach;)

Miłego wyjazdu, pozdrawiam:)

bezrobotna.pl pisze...

Ja zamieszczam comiesięczne statystyki (jak na razie dwie :), bo myślę, że to po prostu ciekawe. Z nikim się nie ścigam, czytam to, na co mam ochotę, kupuję zdecydowanie za dużo, ale każda kolejna książka na mojej półce sprawia mi ogromną przyjemność :).

Twój stos jest naprawdę imponujący! Czytałam z niego dwie pozycje: bardzo przyjemne "Smażone zielone pomidory" i średnią w dorobku Marqueza "Rzecz o mych smutnych dziwkach". Ciekawe jak spodobają się Tobie te i cały ogrom reszty nowych nabytków :)

Donna pisze...

Też zauważyłam u niektórych ten przymus. Przecież czytanie to przyjemność! Sama jakoś staram się czytać jak najwięcej, ale nie zmuszam się, kiedy nie mam na to ochoty.


Cudowny stosik, miłego czytania.
Pozdrawiam.

Domi pisze...

Ciekawe jest to, o czym piszesz, chociaż ja nie posiadam takich refleksji, pewnie to zależy od tego, czyje blogi się czyta. Sama nie wiem... Czasami czuję, że mam wyrzuty sumienia, że za mało czytam, ale tylko wtedy, kiedy marnuję czas na jakieś inne czynności np. siedzenie na facebooku.

Życzę miłej konsumpcji stosu :) Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się odwiedzić księgarnię Znaku :) Pozdrawiam

Evita pisze...

Zgadzam się z Twoimi przemyśleniami w stu procentach. Nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie czytam z musu, o nie, tak to czytałam niektóre lektury w szkole ;)
Teraz czytam co chcę i kiedy chcę, podobnie mam z zamieszczaniem opinii o książkach, nie o wszystkich piszę na blogu.
Czytanie to ma być przede wszystkim przyjemność, a nie przymus :)

Annie pisze...

Mery - dyscyplina w sprawie kupowania książek, to absolutnie nie u mnie! :D Jak będziesz jeszcze popadała w depresję to zapraszam do mnie, tu książkowa rozpusta pełną gębą :D Książki nieprzeczytane liczę już w setkach... Mam dokładnie takie same motywy kupowania, dodała bym jeszcze "Boję się, że mi wykupią/skończy się nakład, więc muszę kupić TERAZ!" :) Nawet nie próbuję sobie robić takich zakazów, bo po prostu wiem, że za nic i tak bym ich nie dotrzymała :) Allende upolowałam w zeszłotygodniowej promocji Weltbildu za 14 zł! Zerknij też na stronę księgarni Muzy - czesto tam wrzucają po kilka egzemplarzy swoich ksiązek w rewelacyjnych cenach, m.in. Allende :) A księgrania Znaku daleko, bo w Krakowie, a ja mieszkam w Warszawie :( Byłam tam po prostu w odwiedzinach...
Mój wpis nie dotyczy konkretnie robienia statystyk - nie widzę w tym nic złego, czasami nawet lubię na to zreknąć. Bardziej chodzi mi o czytanie na wyscigi, obwinianie się, że w danym miesiącu przeczytało się o ileś mniej stron niż w poprzednim, przepraszanie czytelników, taki ewidentnie dający się wyczuć na niektórych blogach przymus do czytania itd. ;/

Annie pisze...

Bezrobotna - pewnie, jeśli sprawia Ci to przyjemność i robisz to dla samej siebie to super. Takie podejście jest idealne ;) Ja absolutnie nie uważam tego za coś złego! Nawet lubię przeczytać ile kto książek przeczytał w danym miesiącu, ile ma nowych itd. pod warunkiem, że nie jest to przedstawione jako wyścig z samym sobą (np. miesiąc temu przeczytałam o 234 strony więcej, więc to nie był udany miesiąc, obiecuję poprawę itd.) :)Chodzi mi po prostu o taki wyczuwalny na niektórych blogach przymus do czytania...

Annie pisze...

Donna - i o to chodzi, dzięki :)

Annie pisze...

Domi - TY mało czytasz? Przecież Ty czytasz bardzo dużo!! :D Tez miewam wyrzuty sumienia np. kiedy cały dzień oglądam seriale ;) Na pewno moje obserwacje zależą od przypadkowego doboru czytanych blogów - tak się jakoś złożyło, że spotkałam kilka takich z rzędu i nasunęła mi się refleksja...

Annie pisze...

Evita - dokładnie tak! :D

Jędrzej44 pisze...

Taki ogromny stos jest moim wielkim marzeniem i chyba to marzenie się spełni dopiero, gdy zacznę pracować. Jak się obkupię za moją pierwszą wypłatę, to będzie szał. :) Znak - popieram, bardzo dobre wydawnictwo. :) Co za nazwa: "obóz integracyjny wumu". :) Tak czy siak, miłego wyjazdu. :)

Samash pisze...

Ktoś mnie w końcu uratował :D Te podsumowania z ogromnymi ilościami książek przeczytanych i do tego to, że mało recenzji ostatnio pojawia się n a moim blogu wpędzało mnie w poczucie winy, ale Ty mnie uratowałaś ! :)
Ale tak na serio to popieram Twoje przemyślenia w 100%. Sama ostatnio zauważyłam, że straciłam przyjemność czytania przez to, że gonię, aby przeczytać kolejną książkę. Ale po przeczytaniu Twojego posta postanowiłam sobie, że muszę sobie odpuścić i wtedy to samo się potoczy i powróci przyjemność z czytania :)
Osobiście lubię czytać podsumowania, bo to mnie mobilizuje czasami do czytania, lecz ostatnimi czasy irytują mnie niektóre podsumowania. Te wszystkie wyliczanie itp. Nie dla mnie.

PS. Świetny stos :D Wiele pozycji widziałabym na swoich półkach, które, o zgrozo !, się zapełniły o.O

Annie pisze...

Samash - hihi, cała przyjemność po mojej stronie ;) Cieszę się, że moje przemyślenia Ci pomogły. Ja czasami muszę sobie przypominać, że czytanie ma być dla mnie przyjemnością, a nie żadnymi wyścigiem czy rywalizacją, bo czasami niestety ulegam presji i mam wyrzuty, że np. za długo czytam jedną ksiażkę itp. Ale to na szczęście rzadko :)
Dobre podsumowanie nie jest złe, byle tylko bez narzekania, porównywania i marudzenia, że o ileś stron mniej ktoś przeczytał...
Moje półki też są pełne, musiałam zacząć układać książki poziomo :( Ale po powrocie z wyjazdu wybieram się do ikei, więc... :D

Annie pisze...

Jędrzej - trzymam kciuki za spełnienie Twojego marzenia ;)A nazwa chyba normalna; wum to skrót od warszawski uniwersytet medyczny :D

Jasmine pisze...

idziesz na medycynę?;)

A co do czytania na siłę - ja mam czasami przerwę w czytaniu np. 3 miesiące, bo niestety ale szkoła wciąga jak czarna dziura. Blogerzy różni więc nie generalizowałabym, chociaż rzeczywiście masz sporo racji, niestety. Oby wszystkim wróciła ta radość czytania, jaką niesie książka;))

Annie pisze...

Jasmine - nie, na farmację. Mój chłopak i kilka najbliższych przyjaciółek idą na lekarski :)
Oczywiście nie miałam na myśli wszystkich blogerów, tylko kilka wyjątkowych przypadków, na które akurat dziś się natknęłam - malutki odłamek naszego blogowego świata :)

Miłośniczka Książek pisze...

sporo ciekawych nabytków, trzeba to przyznać :) czytałam z nich jedynie "Smażone zielone pomidory", a samą opowieść bardzo miło wspominam
pozdrawiam serdecznie :)

Magdalena pisze...

No to włożyłaś kij w mrowisko...

Mnie te systematyki także drażnią, ale myślę - każdy jet inny - choć czasami (jak spoglągam w różne blogi) - to czemu aż tak się do siebie upodobaniają? Widzę, że to pewna maniera. Że tak może wypada...
Blogosfera ma też, widać, swoją, (dziwną) poprawność...

Dosiak pisze...

Stos piękny, nic tylko chce się czytać :) Jeżeli chodzi o blogowe podsumowania to ja takich nie czynię, ale nie drażnią mnie u innych. Też uważam, że czytanie powinno sprawiać przede wszystkim przyjemność. W momencie, gdy zmienia się to w obowiązek to traci cały swój urok. Pozdrawiam i życzę udanego wyjazdu :)

Sandra pisze...

Aż pisnęłam jak zobaczyłam ten stosik :)) Cudeńka!

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...