poniedziałek, 23 lipca 2012 | By: Annie

"Niebieski notatnik" - James A. Levine

           Tyle książek na moich półkach, a ja nie wiem co czytać. Staję przed moją biblioteczką, widzę tyle smaczków czekających na swój czas i po prostu nie mogę się zdecydować! Nie wiem, czy ktoś z Was też miewa takie sytuacje, ale ja ostatnio notorycznie staję przed tym samym dylematem; najchętniej rzuciłabym się na wszystkie książki na raz, tylko tylu par oczu brak. :) Kiedy w piątek odebrałam na poczcie przesyłkę (a odbieranie przeze mnie przesyłek to jest już temat na całego osobnego posta, takie mam przeżycia :)) z „Niebieskim notatnikiem” w środku, stwierdziłam, że jak już mam w ręku, to przynajmniej oszczędzę sobie dylematów i od razu zabiorę się za czytanie. I spędziłam całkiem ciekawy weekend z tą powieścią jako towarzyszką balkonowego leniuchowania.

             Batuk, przedwcześnie dojrzała piętnastolatka, sprzedana przez ojca, popada w niewolę seksualną. Rzucona w ponurą rzeczywistość Common Street w Bombaju Batuk zaczyna pisać; notuje swoje myśli i obserwacje, tworzy własne fantastyczne opowieści. Pisanie staje się dla niej ucieczką od strasznej codzienności – w świat marzeń.*

           „Niebieski notatnik” zaliczyłabym do pozycji z (istniejącej tylko w moim umyśle) serii „uświadamianie poprzez czytanie” czy też może „poszerzanie horyzontów”– niby zwykła powieść, a tak naprawdę przekazuje dość sporą porcję wiedzy i ukazuje trudne, często niewygodne tematy społeczne. Powieść trochę mnie zszokowała, na pewno poruszyła, ale cóż... tak do końca nie chwyciła mnie za serce. W sumie sama nie wiem czemu, czy to wina języka, czy to po prostu nie ten czas, może zabrakło mi tu trochę autentyczności, co dziwi, bo autor doskonale orientuje się tamtejszym środowisku. Owszem, książka podobała mi się, wciągnęła w swój świat, ale nie sprawiła, że drgnęła we mnie ta głębsza struna, nie wbiła w fotel, jak na przykład, jeśli chodzi o pozycje o podobnej tematyce, „Slumdog”, którego pochłonęłam kilka lat temu. Jestem natomiast zaintrygowana całą serią „z zakładką”. To już druga przeczytana przeze mnie pozycja z tego cyklu i kolejna, po niesamowitej „Matyldzie Savitch”, dobra powieść.

            „Niebieski notatnik” polecam, bo książka, mimo tego, że nie chwyciła mnie za serce, naprawdę mi się spodobała. Może nie należy do grona tych super-hiper, ale na pewno jest godna polecenia osobom szukającym ambitniejszej i mocniejszej lektury, czytelnikom chcącym nieco poszerzyć swoją wiedzę o świecie, w tym przypadku o środowisko Common Street w Bombaju. To niełatwa pozycja, ale warto się z nią zmierzyć. Ja cieszę się z tego wspólnie spędzonego weekendu. :)
__________
* z okładki

17 komentarzy:

Hiliko pisze...

Ha! Skąd ja to znam. Kochana, ja teraz zabrałam ze sobą 17 książek do Holandii, a i tak nie mogę się zdecydować, co czytać. :)

Annie pisze...

Hiliko - to mnie rozumiesz :)ale okropne jest to niezdecydowanie, bo w efekcie stoję przed regałem i stoję, wgapiając się w książki, i nic wybrać nie mogę :)

szfagree pisze...

Dokładnie ten sam problem! Mimo tego, że są wakacje, i niby mam czas, to i tak wciąż za mało, żeby tylko czytać i czytać...

Dosiak pisze...

Też mam takie dylematy, zanim wybiorę książkę to się namyślam i namyślam :) A co do "Niebieskiego notatnika" to nie słyszała o tej powieści wcześniej,możliwe, że się skuszę :)

Miłośniczka Książek pisze...

piękna okładka, a i sama historia wydaje się być ciekawa
zapamiętam tytuł
pozdrawiam!

Paweł pisze...

Książka raczej nie jest w moim typie, ale kto wie... może po nią sięgnę. Poza tym bardzo ciekawa recenzja!
Pozdrawiam!

Lawenda pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Lawenda pisze...

Intrygująca okładka :). Szkoda, że nie chwyciła za serce, lecz z tym różnie bywa - czasem jest to po prostu kwestia czasu i nie możemy zrozumieć dlaczego przyjaciel siedzący obok i oglądający ten sam film, siedzi z kamienną twarzą, podczas gdy my zalewamy się łzami lub odwrotnie. Pozycja ciekawa i bardzo chętnie po nią sięgnę :).

Jędrzej44 pisze...

No, jeżeli przesyłka trafia do mojego domu, to listonosz już wie, że to do mnie. :) Do książki nie jestem przekonany.

hadzia pisze...

Chętnie;)

Tirindeth pisze...

Niełatwa tematyka, w sumie może się skuszę ;)

Marta pisze...

O właśnie wczoraj miałam taki dylemat. Fura książek, na wszystkie tyle czekałam a tu trzeba wybrać.
A co do takiej tematyki, to polecam "Córki hańby". GENIALNE to za mało.
Pozdrawiam:)

http://usmiechempisane.blogspot.com/

Annie pisze...

Marta - czytałam i zgadzam się - świetne! :)

Agniecha pisze...

ostatnio przekonuję się do podobnej literatury. zazwyczaj mną wstrząsa, a mnie przydałyby się takie wrażenia. z chęcią przeczytam :)

Irena A. Bujak (Bujaczek) pisze...

Przyjaciółka stwierdziła, że ta książka jest bardziej niż szokująca... Ufam jej opinii i kiedyś po nią sięgnę, tym bardziej, że też mimo wszystko polecasz ;)

Linka pisze...

Z jednej strony zachęcasz, z drugiej piszesz, że nie jest to super książka - będe się chyba musiała przekonać na własnej skórze :)

Annie pisze...

Linka - nie super-hiper, ale fajna i ciekawa :)

Lawenda - dokładnie tak :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...