czwartek, 26 lipca 2012 | By: Annie

"Jak makiem zasiał" - Anna Trojan


          Po świetnej „Krwi na Placu Lalek” i mocno przeciętnych „Marionetkach” spędziłam ostatnio miłe popołudnie na trzecim już spotkaniu z serią Asy Kryminału. I po raz drugi okazało się ono bardzo udane. Otrzymałam naprawdę ciekawy, soczysty i zaskakująco mroczny kryminał.

            Przede wszystkim urzekł mnie nastrój stworzony przez autorkę. Ze słonecznego, wakacyjnego przedpołudnia przeniosłam się w deszczową, jesienną aurę Mazowsza z końca XIX wieku. I to nie w byle jakie miejsce, a na cmentarz dla ubogich, gdzie pod osłoną nocy ktoś rozkopuje groby i kaleczy zwłoki. A gdy do pełnej grozy atmosfery cmentarza dodamy jeszcze pobliski szpital dla obłąkanych, gdzie za zamkniętymi drzwiami znajdują się dziwne mechanizmy i sprzęty, to otrzymamy elektryzujący i wciągający kryminał. Dodatkowo napisany bez zbędnego przedłużania, ciekawie i sprawnie, z wyraźnie zarysowanymi postaciami - naprawdę może porwać. Jedyne co mogę zarzucić autorce to brak stylizowanego języka – bohaterowie porozumiewają się naszą, nowoczesną odmianą. Choć z drugiej strony może to i korzystniej, bo jeśli autorka nie jest pewna swoich umiejętności, to lepiej napisać współcześnie i ciekawie niż zepsuć książkę próbami silenia się na oryginalność, przynajmniej takie jest moje zdanie. :)

             Jako, że ostatnio sięgałam po kryminały dziejące się wyłącznie we współczesnym świecie, „Jak makiem zasiał” stanowiło dla mnie ciekawą odmianę. Tu policjanci muszą sobie radzić bez elektryczności i samochodów, o laptopach i internecie nawet nie wspominając. Ze światłem lampy naftowej i siłą napędową powozu w postaci koni mozolnie dopasowują do siebie elementy układanki, dostarczając przy tym czytelnikowi dreszczyk emocji. Coś mnie ostatnio ciągnie do kryminałów - ten bardzo mi się podobał, spełnił moje oczekiwania i polecam go wszystkim, którzy mają ochotę na nastrojową i mroczną historię.

8 komentarzy:

Scathach pisze...

Oo jak się ciesze, że to spotkanie było udane! Sama zabieram się za tę książkę, a wspomnienia z lektur serii Asy Kryminału mam podobne do Ciebie - różne.
Dobrze wspominam Harnego, znacznie mniej optymistycznie Fryczkowską. Mam nadzieję, że ta pozycja dostarczy mi mocnych wrażeń. Nie miałam nawet pojęcia, ze akcja nie toczy się współcześnie. To powinno być dobrym urozmaiceniem.
pozdrawiam!:)

Miłośniczka Książek pisze...

coś w sam raz dla mnie z tego co czytam :D

Dosiak pisze...

Narobiłaś mi ochoty na tę powieść, to są zdecydowanie moje klimaty :)

Elen pisze...

O, chętnie się zapoznam! Uwielbiam taką mroczną aurę - jesień, deszcz, tajemnica. A poprzednie spotkanie z asami kryminału w postaci "Kobiety bez twarzy" uważam za bardzo udane :) Pozdrawiam!

Annie pisze...

Scathach - Harny wciąż przede mną, a o Fryczkowskiej słyszałam wiele dobrego, więc chyba też się skuszę. :) w ogóle fajna ta seria :)

Elen - planuję przeczytać :)

Natalia Katarzyna pisze...

A mnie ta książka nie przypadła do gustu mimo to, że zapowiadała się bardzo dobrze.

Jędrzej44 pisze...

Ten XIX wiek to jeszcze przechodzi, ale zwłoki już nie bardzo. :)

Natalia Szumska pisze...

Jak dla mnie książka jest mocno naciągana i niestety nie trzyma w napięciu, mimo że zawiera wszystkie elementy dobrego kryminału - wiek XIX, stary cmentarz, rzeźba czarnego anioła, szpital dla obłąkanych, beszczeszczone zwłoki. Wydanie również pozostawia wiele do życzenia - brak podziału na rozdziały (w jednym akapicie mamy więc dialog, a w kolejnym coś, co działo się miesiąc później), rozstrzelony druk (zwiększenie światła międzyliterowego), duża czcionka i za duże interlinie. Przypuszczam, ze wszystko po to, źeby zwiększyć objętość książki i jej cenę i by dopasować tę pozycję do reszty książek z serii.
Wg mnie: 2/6

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...