poniedziałek, 9 kwietnia 2012 | By: Annie

"Cień wiatru" - Carlos Ruiz Zafon


W natłoku nowości wydawniczych, niekończących się stosików i wciąż wydłużającej się listy „chcę przeczytać” rzadko mamy czas i okazję, aby ponownie sięgnąć po naszych ulubionych, choć nieco zapomnianych, książkowych przyjaciół. Mam kilka takich pozycji, które uwielbiam i kocham całym sercem, do których bardzo chciałabym wrócić, a jednak zawsze coś odciąga moją uwagę i ich ponowne przeczytanie wciąż przekładam na później. Powieści te czekają cierpliwie na półce, jak to z najlepszymi przyjaciółmi bywa, choć zupełnie na takie zapomnienie nie zasługują. Na szczęście, ostatnio, udało mi się wygospodarować trochę czasu i po kilkuletniej przerwie, po raz trzeci w życiu, zagłębiłam się w magiczny świat stworzony przez Carlosa Ruiza Zafona w „Cieniu wiatru”. Przyznam, że przyczyniła się do tego moja prezentacja maturalna, w której powołuję się na tę pozycję, niemniej, niezależnie od motywacji, ogromnie się cieszę, że udało mi się ponownie przeczytać tę świetną powieść.

Nie będę tu opisywała fabuły i historii przedstawionej w książce, bo o tej pozycji zostało napisane już wszystko, co było do napisania i nie ma chyba czytelnika, który nie znałby jej, jeśli nawet nie z własnej lektury, to chociaż ze słyszenia. Od siebie powiem tylko, że uwielbiam Zafona; jego styl, niezwykłą magię i niepowtarzalny nastrój, które potrafi stworzyć na kartach książki. Wspaniały język i piękna historia oczarowują czytelnika, a to wszystko na tle powojennej, mrocznej i tajemniczej Barcelony. Cieszyłam się lekturą tej powieści tak bardzo jak za pierwszym podejściem, choć oczywiście historia była pozbawiona elementu zaskoczenia. Niemniej, za każdym razem gdy wracam do wcześniej przeczytanych książek, odkrywam w nich coś nowego, a tym razem dostrzegłam jak miejscami zabawny i śmieszny bywa „Cień wiatru”. Ze względu na moją prezentację, zwracałam uwagę na opisy ulic, miejsc oraz budynków, więc przy okazji dostrzegłam także jak wielką skarbnicą wiedzy na temat ciekawych i wartych zobaczenia miejsc w Barcelonie jest ta powieść. Przy okazji zakupiłam również malutki przewodnik po mieście, stworzony na podstawie miejsc z powieści Zafona. Jest to ciekawe dopełnienie lektury, zostały tam zamieszczone różne ciekawostki oraz wypowiedzi autora, więc dla fanów to obowiązkowy smaczek do chrupania na deser po książce. :) Na pewno, jeśli uda mi się w najbliższym czasie odwiedzić Barcelonę (a planuję!), to uwzględnię niektóre z miejsc opisanych w przewodniku w moim planie zwiedzania.


Podsumowując, kto jeszcze nie czytał tej powieści – bardzo, bardzo polecam! Martwi mnie tylko, że tak wiele dobrego zostało napisane o tej pozycji, że jej nowi czytelnicy spodziewają się nie wiadomo jakich cudów i objawień. Przez to mogą się poczuć nieco rozczarowani, bo, jak by nie patrzeć, „Cień wiatru” to bardzo dobra książka, ale tylko książka. Lubię podchodzić do powieści bez uprzedzeń, choć czasami, zwłaszcza w przypadku tak popularnych, bestsellerowych lektur ciężko ich uniknąć. Ja bardzo się cieszę, że moje pierwsze spotkanie z „Cieniem wiatru” nastąpiło zaraz po jego premierze, dobrych kilka lat temu. Zafon nie był wówczas jeszcze tak popularny, jak obecnie, nie miałam wobec niego żadnych oczekiwań i wymagań. Lektura jego powieści okazała się być ogromną, bardzo pozytywną niespodzianką, która pochłonęła mnie na wiele godzin i sprawiła, że po latach wciąż wracam do tej książki. Mam nadzieję, że tym, którzy jeszcze nie czytali tej książki spodoba się ona równie mocno co mi. :)

Dobrze jest czasem, wśród świeżynek literackich, wygospodarować trochę czasu dla takich starych, zapomnianych przyjaciół. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się odświeżyć moje ukochane „Przeminęło z wiatrem”. Wam również polecam powrót do ulubionych powieści, które samotnie kurzą się na półkach. Macie takie plany? Jeśli tak, to do jakich książek najbardziej chcielibyście wrócić?

29 komentarzy:

Yui Tamashi pisze...

Tę książkę zdecydowanie dopisuje do listy książek, które chcę przeczytać.

książkoholiczka pisze...

Słuchałam audiobooka "Pałac północy" i bardzo mi się spodobał. O książce Cień wiatru słyszałam, ale nie wiem o czym jest. Mam nadzieję, że niedługo będę miała okazję jej posłuchać i się dowiem :)

Miłośniczka Książek pisze...

"Cień wiatru" od kilku lat zajmuje honorowe miejsce na mojej półce, należy bowiem do moich ulubionych książek :)

Edyta pisze...

Jak dla mnie to książka magiczna. To od niej zaczęła się moja przygoda z twórczością tego autora.

Tirindeth pisze...

Może kiedyś.

Paulaaaa pisze...

Niestety nie czytałam, ale jak najbardziej mam w planach ;) Zafona bardzo lubię, więc nie odmówię sobie tej przyjemności ;)

Ania pisze...

Przeczytałam i od tego momentu mam niesamowitą słabość do książek tego autora (także tych dla młodzieży)

Alys pisze...

Czytałam i bardzo mi się podobała, na pewno jeszcze nie raz po nią sięgnę :)
Pozdrawiam

Blueberry pisze...

Muszę przeczytać, choćby i dla tej Barcelony :)

Mila pisze...

Z tą powieścią wiążą się moje bardzo miłe, osobiste wspomnienia, ale! Zafon ostatnio mi zbrzydł. Jego kolejne, słabiutkie powieścidełka wydaje się teraz u nas niemal taśmowo, a czytelnicy łykają to jak gęsi. Ile można?
Nie wiem, czy autor zwęszył pieniądze i wyzbył się wstydu? Zaczął bardzo dobrze, a skończył jak wielu.
Szkoda.

toska82 pisze...

To była pierwsza książka tego autorą, którą przeczytałam, od tej pory mam zdecydowanie ochotę na więcej :)

Julie Stranger pisze...

Czytałam już kilka książek tego autora i na tą też mam ochotę.;D

Annie pisze...

Mila - wydawane ostatnio pozycje (bo pewnie masz na myśli "Księcia mgły", "Światła września" i "Pałac północy") to nie taśmowe powieści pisane byle by sobie więcej zarobić po sukcesie "Cienia wiatru", tylko pierwsze polskie wydania książek Zafona, które powstały na początku lat 90' i do tej pory, ze względu na problemy z prawami autorskimi, nie mogły być wydane. Nie zgadzam sie z Twoją opinią, że są to słabiutkie powieścidełka. Po prostu autor na poczatku kariery kierował swoje ksiązki do zdecydowanie młodszych czytelników i pod ich gusta pisał. Twoja uwaga jest bardzo krzywdząca i nie wiem na podstawie czego ją wysnułaś, bo nawet na początku każdego z tych jego "taśmowych, słabiutkich powieścideł" jest zamieszczony wstęp, który tłumaczy, że są to książki dla młodszych czyelników, powstałe na długo przed "Cieniem wiatru" czy "Grą anioła". Rozumiem, ze możesz mieć negatywne wrażenia po lekturze tych pozycji, niemniej, myślę, że zanim zacznie się kogoś oskarżać o chciwość i brak wstydu, może warto coś na ten temat poczytać...

Magda pisze...

mam już za sobą, podobał mi się ale bez zachwytów, a teraz mam w planach Grę anioła :)

K-Alinki pisze...

Książka stoi u mnie na półce i czeka na czasy kiedy będę miała na prawdę czas, aby spokojnie zatopić się w lekturze :) O książce słyszałam wiele pozytywnych opinii. Jednak negatywne też się zdarzały. Ciesze się że tak dobrze wspominasz tę książkę i mam nadzieję że będę miała podobne odczucia :)

Rosemary pisze...

Zafon to genialny autor, a Cień wiatru to arcydzieło :).

Mila pisze...

Ależ ja doskonale wiem, że to książki, które Zafon pisał wcześniej i kierowane są do młodszych czytelników, więc nie zarzucaj mi niewiedzy.
To, że są kierowane do młodszych i pisane wcześniej nie zmienia postaci rzeczy.
Są słabe. To że można podciągnąć je pod literaturę młodzieżową ma usprawiedliwiać autora? Dla młodzieży też można pisać dobrze.

A moja uwaga dot. kwestii finansowych wzięła się stąd, że Zafon pozwala na wydawanie takich książek - nie są dobre, więc prawdopodobnie robi to ze względów finansowych. Szkoda tylko, że na okładce musi widnieć jego nazwisko.

W przyszłości nie dorabiaj sobie ideologii do kilku zdań czyjegoś komentarza pod recenzją. ;-)

Sol pisze...

Czytałam i mi się bardzo podobała, Jak dla mnie.. Arcydzieło! ;D
Pozdrawiam ;)

Kama pisze...

Czytałam i bardzo mi się podobała, rozkochała mnie w Zafonie ;)

Dusia pisze...

"Książę wiatru" niesamowicie mi się spodobał i wysoko ustawił poprzeczkę. Muszę się przekonać czy "Ciań wiatru" jest równie dobry :D

Annie pisze...

Mila - Ja z Twojej wypowiedzi zrozumiałam, że te pozycje dla młodzieży uważasz za świeżo napisane. Chyba zmylił mnie fragment "zaczął bardzo dobrze, a skończył jak wielu". Więc sorry. :) Wydaje mi się, że Zafon pozwala na wydawnaie tych książek, bo w jego opini (i myślę, że wielu czytelników też) te ksiażki są dobre. No bo po co by je pisał, gdyby uważał je za kiepskie? Może to trochę naiwne podejście. ;) No ale to juz kwestia indywidualnych gustów, kazdemu podoba się co innego. Myślę też, że wystarczająco dużo pieniędzy zarabia na "Cieniu wiatru", "Grze anioła", a wkrótce na "Więźniu nieba". No ale prawdą jest, ze gdyby nie wielki sukces jego późniejszych książek dla dorosłych nikt by już nie pamiętał i nawet nie pokusił się o wydawnaie jego starszych powieści dla młodziezy...
Pozdraiwam :)

Wakacyjna pisze...

Niestety, ale mam złe doświadczenia z tą książką. Parę lat temu przeczytałam 60 stron i nie mogłam się zmusić, żeby czytać dalej. Może byłam wtedy jeszcze za młoda na tą książkę, w każdym razie nie podobała mi się.

Vibi pisze...

Czytałam jakiś czas temu nie znając Zafona. Książka bardzo mi się podobała. Zgadzam się z tym, że to arcydzieło ;). Nie miałam jeszcze niestety okazji przeczytać "Gry anioła", ale ta pozycja jest w moich planach. Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

natkawes pisze...

Już z pół roku mam ją na półce, a czasu brakuje żeby się za nią zabrać. Mam nadzieję, że wkrótce nadrobię zaległości i przeczytam "Cień wiatru". :)

deszczowa_nimfa pisze...

Nie czytałam tej pozycji, ale duzo słyszam o tej ksiazke, mam nadzieje, ze dostanę ją w bibliotece. Bardz podoba mi się Twój styl pisania recenzji, a i gusta mamy podobne. Dodaje Twój blog do obserwowanych. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Czytalas Marine? Bardzo fajnie sie czyta, troszke zagadkowo i nierealnie ale i tak milo spedzilam czas :) "cien wiatru" oczywiscie czytalam... i rowniez myslalam ostanio o powrocie do lektury.

Annie pisze...

Anonimowy - czytałam dwa lata temu. :) I bardzo mi się podobała :)

Anonimowy pisze...

Przeczytałam prawie wszystkie pozycje autora, mimo że wszystkie stoją na mojej półce :D A Cień Wiatru to coś niesamowicie magicznego. Odskocznia od życia codziennego i tych wszystkich otaczających nas problemów.

Kumik pisze...

To pierwsza ksiązka tej autorki, z którą się zetknęłam i od razu czytałam "jednym duchem". W skrócie- kryminalna zagadka plus przepięknie skonstruowany obraz Barcelony.

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...