środa, 8 lutego 2012 | By: Annie

"Tam gdzie ty" - Jodi Picoult

              Jodi Picoult to pisarka, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Marka sama w sobie, autorka 18 książek; większość to ogólnoświatowe bestsellery, które rozeszły się w łącznym nakładzie około 15 milionów egzemplarzy. Jodi Picoult w swych powieściach łączy trudną i często mocno kontrowersyjną tematykę, poruszające serce historie zwykłych ludzi z lekkim i bardzo przystępnym stylem. Podobnie jest także w przypadku jej najnowszej książki „Tam gdzie ty”, w której poznajemy historię małżeństwa Zoe i Maxa Baxterów zmagających się z niepłodnością. Po wielu latach walki, kilku nieudanych zabiegach in vitro i poronieniach para postanawia się rozstać. Każde z nich obejmuje inną drogę; Zoe znajduje miłość u boku kobiety, Max natomiast odmienia swe życie i staje się praktykującym, konserwatywnym chrześcijaninem. Po pewnym czasie Zoe i Max spotykają się ponownie na sali sądowej, gdzie dochodzi do starcia dwóch skrajnie różnych światopoglądów, zmagań o prawa homoseksualistów i walki o szczęście każdego z bohaterów.

             Wstyd przyznać, ale „Tam gdzie ty” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jodi Picoult. Chyba byłam ostatnią osobą w całej blogosferze, która nie miała do tej pory do czynienia z twórczością tej autorki, ale na szczęście pierwsze spotkanie już za mną. :) I po lekturze tej książki jestem pewna, że pierwsze nie okaże się ostatnim. Autorka oczarowała mnie prostotą i przystępnością swojego stylu. Nawet fragmenty dotyczące zagadnień prawnych czy medycznych zostały napisane w sposób lekki i powiedziałabym łatwo przyswajalny. Sądzę, że to właśnie połączenie kontrowersyjnych tematów z niezwykle lekkim stylem zadecydowało o międzynarodowym sukcesie pisarki oraz o uniwersalności jej powieści, które mogą być czytane przez każdego, niezależnie od wieku, płci czy poglądów.

              W książce Jodi Picoult jest jeszcze jeden element, który mnie urzekł - jej bezstronność. Mam alergię na wszelką homofobię, nie jestem religijna i uważam się za osobę tolerancyjną. Sądzę, że każdy ma prawo do własnych przekonań, tak samo jak ja mam prawo do swoich. Nie cierpię ludzi ograniczonych, którzy swój światopogląd usiłują narzucać wszystkim w koło. Dlatego tym bardziej powieść „Tam gdzie ty” okazała się być dla mnie tak emocjonującą lekturą, którą przeżywałam całą sobą i czytałam z wypiekami na twarzy. Od początku stałam po stronie Zoe i Vanessy i kibicowałam im w ich walce o spełnienie marzeń. A autorka od początku aż do samego końca pozostaje całkowicie bezstronna, żadna ze stron nie jest w jakiś sposób faworyzowana, za każdą przemawiają racjonalne argumenty, które skłaniają czytelnika do przemyśleń. I właśnie to bardzo mi się spodobało; mimo, że od początku miałam wyrobione zdanie na temat całej sytuacji, to pisarka zmusiła mnie do refleksji, przedstawiła mi racje i punkt widzenia drugiej strony konfliktu, a przez to poszerzyła moje horyzonty i umożliwiła lepsze poznanie przekonań i argumentacji ludzi bardziej ode mnie konserwatywnych. Godna podziwu jest również wiedza pisarki. Widać, ze wykonała rzetelną i dogłębna pracę nad każdym zagadnieniem poruszonym w książce, zarówno z tematyki prawniczej jak i medycznej.

             Czytając recenzje tej powieści w niektórych spotkałam się z opinią, że jest to jedna ze słabszych książek Jodi Picoult. Niestety, nie mam porównania z innymi pozycjami jej autorstwa, jednak „Tam gdzie ty” bardzo mi się spodobało, więc jeśli kolejne pozycje okażą się być jeszcze lepsze to tylko mogę się cieszyć. Na mojej półce czekają już „Dziewiętnaście minut” i kupiona dziś „Deszczowa noc”. :) A „Tam gdzie ty” bardzo polecam wszystkim tym, którzy podobnie jak ja uwielbiają dobrą, poruszającą i skłaniająca do refleksji literaturę obyczajową.

          I na koniec nie mogłabym nie wspomnieć o płycie dołączonej do książki. :) Znajduje się na niej 10 piosenek skomponowanych specjalnie do tej powieści, każda dotyczy jednego z rozdziałów, oddaje jego nastrój i odczucia głównej bohaterki. Pomysł sam w sobie bardzo ciekawy i oryginalny, choć w moim przypadku raczej się nie sprawdził. Po pierwsze dlatego, że książkę często czytałam jadąc autobusem lub metrem i zwyczajnie nie chciało mi się wyciągać za każdym razem ipoda, żeby puścić odpowiednią piosenkę. Po drugie taka muzyka zwyczajnie mi nie pasuje, drażni mnie a większych dawkach irytuje. To zupełnie nie moja bajka, nie mój styl, choć na pewno znajdą się amatorzy takiego brzmienia. :)
Piosenek z tej płyty możecie posłuchać TUTAJ.

Moja ocena: 5/6
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 564

15 komentarzy:

Czytelniczka pisze...

Muszę Cię zaskoczyć - też nigdy nie miałam styczności z tą autorką:p Ale książka stoi i na półce i czeka:)

Cassin pisze...

Jeszcze nic nie czytałam tej autorki, ale mam w planach. Na szczęście widziałam sporo nowości od niej w bibliotece ;)

Deline pisze...

Czekam na tę książkę z niecierpliwością i mam nadzieję, że mi również przypadnie do gustu :)

Magda pisze...

kolejna pozytywna recenzja i chyba nie napiszę nic nowego... muszę przeczytać :)

tetiisheri pisze...

Nie jesteś ostatnią osobą w blogosferze :) chyba mi przypadnie ten tytuł. Jeszcze nie czytałam nic tej autorki, ale ostatnio zaopatrzyłam się w książki Jodi Picoult i planuję już niebawem poznać bliżej jej twórczość. Zacznę w weekend od "Tam gdzie Ty" :))

Blair pisze...

Ach - nazwisko autorki mówi samo za siebie. Już się nie mogę doczekać, aż przeczytam tę książkę!

Miravelle pisze...

Muszę przeczytać;)

limonka pisze...

Nie byłaś ostatnia! Ja też dopiero dwa, czy trzy tygodnie temu przeczytałam jej książkę po raz pierwszy :D

Dosiak pisze...

Picoult lubię z tych samych powodów co Ty. Za jej bezstronność i obiektywizm, w jej książkach każdy czytelnik sam musi wybrać, po której stronie się opowie. Oczywiście najnowszą powieść Picoult mam w planach. Pozdrawiam :)

Zorija pisze...

Ja też jej dotąd nie czytałam.

ederlezi pisze...

Na pewno sięgnę po tę książkę. Jestem właśnie w trakcie czytania "Krucha jak lód" i muszę przyznać, że wciągnęła mnie od pierwszej strony. Skoro to Twoje pierwsze zetknięcie się z twórczością autorki to polecam Ci "Bez mojej zgody", która bardzo mi się podobała, dzięki temu, że są w niej połączone wątki medyczne i prawnicze, a także dlatego, że opowiadała o dziewczynce chorej na białaczkę. Pomogła mi zmierzyć się z myślami o tej chorobie, która w tym czasie wystąpiła w mojej rodzinie. Można więc powiedzieć, że przeżywałam ją osobiście i że dała mi naprawdę dużo nadziei, siły i optymizmu. Ogólnie rzecz biorąc powieści Jodi Picoult jakoś szczególnie trafiają mi do serca i pozostają w mojej pamięci.

binola pisze...

Przeczytałam już tyle receznzji tej książki, że muszę wypożyczyć ten tytuł, jak tylko pojawi się w bibliotece. Picoult bardzo lubię, szeczrze mogę polecić jej twórczość.

Tirindeth pisze...

Kurcze, wszyscy wychwalają, że aż głupio nie iść do księgarni... ale na razie się wstrzymam, i tak nie miałabym kiedy jej przeczytać.

Samash pisze...

To już chyba setna recenzja pozytywna dotycząca tej książki :) Koniecznie muszę się zapoznać z tą książką, a zwłaszcza z autorką !

Dusia pisze...

Wcale nie jesteś ostatnią osobą, która Picoult nie czytała. Na komentarz jednej z nich właśnie patrzysz xD Muszę w końcu znaleźć chwilę na coś, co wyszło spod jej pióra

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...