sobota, 28 stycznia 2012 | By: Annie

"Carrie w wielkim mieście" - Candace Bushnell

            Kto uważnie czyta mojego bloga, ten z pewnością zdążył się już zorientować, że serial „Seks w wielkim mieście” darzę bardzo dużą sympatią. To jedna z moich ulubionych produkcji telewizyjnych, a Carrie, Charlotte, Mirandę i Samanthę uważam za jedne z najsympatyczniejszych i najbardziej realistycznych kobiecych bohaterek występujących na ekranie.

            Serial „Seks w wielkim mieście” i książka o takim samym tytule powstały na podstawie felietonów autorstwa Candace Bushnell, które od 1994 roku ukazywały się na łamach The New York Observer. Po ogromnym sukcesie i upływie kilku lat pisarka ponownie przywołała postać Carrie na kartach książki, z tym, że tym razem postanowiła odwołać się do wczesnej młodości bohaterki, prezentując czytelnikom okres liceum i próby wyrwania się z małego miasteczka. I tak powstały „Dzienniki Carrie”, których moją niekoniecznie pozytywną recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Jednak nie zniechęcona, z radością sięgnęłam po wyczekiwaną kontynuację losów Carrie, „Carrie w wielkim mieście”. Pozycja ta okazała się być bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Została napisana w duchu i stylu serialu, który pokochałam, a czego zdecydowanie zabrakło mi w „Dziennikach Carrie”.

             Książka prezentuje losy głównej bohaterki tuż po przyjeździe do Nowego Jorku. Obserwujemy jej pierwsze zmagania z pisarstwem, pierwsze miłości, a przede wszystkim początki przyjaźni z Samanthą, Mirandą i Charlotte.

             „Carrie w wielkim mieście” przeczytałam, a raczej połknęłam w ciągu jednego dnia, co jest już chyba recenzją samą w sobie. :) Książka została napisana w stylu bardzo charakterystycznym dla Candace Bushnell, to znaczy lekko i z dowcipem. Powieść czyta się świetnie, ani przez chwilę nie nudzi, niejednokrotnie bawi i zapewnia dobrą rozrywkę. Czuć w niej urok Nowego Jorku lat 80’, gorące lato, a przede wszystkim przyjaźń między głównymi bohaterkami. Jednak nie ma się co oszukiwać, nie jest to pozycja wybitna, choć dla fanek serialu obowiązkowa. :) Polecam ją głównie osobom, które są „w temacie” i chcą poznać wcześniejsze losy swoich ulubionych postaci. Tych, którzy dopiero planują rozpocząć swoją przygodę z „Seksem w wielkim mieście” zachęcam do obejrzenia serialu. W innej kolejności, przy braku dobrej znajomości bohaterek, ich charakterów i perypetii, książki o ich wcześniejszych losach zwyczajnie trącą swój urok. Tak więc przede wszystkim polecam serial, który jest naprawdę świetny, a dopisane powieści pozostawiłabym na deser, jako ciekawostkę i dodatek dla fanów. :)

Moja ocena: 5/6
Wydawnictwo: Znak emotikon
Liczba stron: 356

Książkę odstałam od mojego kochanego chłopaka, któremu bardzo dziekuję - on wie co lubię. :)

5 komentarzy:

Karolka pisze...

Jakoś nie ciągnie mnie do tego typu literatury... :)

Inulec pisze...

Mnie również nie,nigdy też nie oglądałam tego serialu.Byłam jedynie w kinie na filmie,który trzeba przyznać - podobał mi się :)

Dusia pisze...

Jakoś nie ciągnie mnie do tego serialu. Jakaś trauma po "Modzie na sukces" xD (być może błędne skojarzenia...)

Annie pisze...

Nieeeeeeee! To nie ma nic wspólnego z "Modą na sukces"!! :)

Meredith pisze...

Ha,ha całe szczęście :) Chętnie przeczytam tą książkę. :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...